Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Mysłowice: Wstęp wzbroniony na most kolejowy

inforail
15.10.2007 08:03

Żelazny, kolejowy most wisi nad Trójkątem Trzech Cesarzy. W 160 rocznicę kolei żelaznych miał być na nim koncert, ale miasto boi się mostu – pisze Gazeta Wyborcza. Przez Mysłowice w sobotę przeszedł korowód mieszkańców ubranych jak za rozbiorów. Małgorzata Herok i jej córka Maria włożyły kapelusze. Czas pani Małgorzacie wskazuje zegarek z łańcuszkiem, wpięty w klapę marynarki z 1918 r., prezent od matki chrzestnej. Jej pradziadek, dziadek, ojciec i teść byli kolejarzami.
Dochodzi godz. 13, na dworzec w Mysłowicach wjeżdża retropociąg z Krakowa. Grają orkiestry na zmianę górnicze, kolejowe, ludowe, a aktorzy wcieleni w Mysława i Jana Chrzciciela oraz prezydent miasta Grzegorz Osyra witają podróżnych chlebem i solą.
Dokładnie 160 lat temu wjechał tu pierwszy pociąg. Prezydent przemawia, że miasto rozwinęło się dzięki kolei. Z Mysłowic, które graniczyły z Rosją i Austrią, co tydzień wyruszało w świat osiem tysięcy ludzi, turystycznie i za pracą. Za chwilę goście ruszą ich śladem na finał uroczystości do Jaworzna, do Austrii. Adam Plackowski, dyrektor muzeum w Mysłowicach, marzył, żeby ten dzień stał się zaczątkiem kultywowania czasów świetności jego miasta.
Wyprzedzamy pociąg polnymi drogami. Plackowski prowadzi nas w widły rzek, gdzie stykały się trzy mocarstwa. Zatrzymujemy się po stronie rosyjskiej, czyli w Sosnowcu. Przed nami żelazne żebra mostu kolejowego nad Przemszą, który lewą żelbetową nogą stoi w Jaworznie, a prawą w Mysłowicach. Z mostu widzielibyśmy zielony trójkąt, wycięty z łąki wodami Białej i Czarnej Przemszy. Dotykamy historii rozbiorów. Stąd wzięła się nazwa historycznego miejsca: Trójkąt Trzech Cesarzy.
Plackowski planuje stworzyć na moście platformę widokową. Już w sobotę chciał zorganizować na nim koncert. Ale wciąż widnieje tu napis: wstęp wzbroniony.
Most należy do firmy Maczki-Bór. Spółka chce go przekazać miastu za symboliczną złotówkę. – Musimy najpierw sprawdzić, w jakim jest stanie, czy jego wartość nie przekroczy kosztów rozbiórki – mówi Osyra.
– Ma 53 lata i może służyć jeszcze sto. Był budowany dla pociągów towarowych, a mają po nim tylko chodzić ludzie – przekonuje Plackowski. – Konstrukcja, można powiedzieć, ręczna, kuta, nie ma w niej nic spawanego. Jeszcze 14 lat temu jeździła po niej 16-tonowa lokomotywa, która ciągnęła kilkanaście wagonów pełnych piasku. Most został wyłączony z ruchu, bo zmniejszyła się ilość przejazdów. Obok stoi taki sam i jest czynny.
Plackowski przyznaje, że trzeba będzie wymienić skorodowane nity, odmalować, zrobić podłogę z desek, barierki. – Możemy dać 100 tys. zł – zgadza się Osyra.
Plackowski uradowany: – To świetnie! Na ekspertyzę, projekt, zmianę sposobu użytkowania i remont wystarczy połowa tego.