Mazowieckie: Czarny poniedziałek na torach pod Warszawą
Na torach kolejowych panowało wczoraj spore zamieszanie. Po śmiertelnym wypadku, do którego doszło w poniedziałek rano pod Grodziskiem Mazowieckim, pociągi jeździły nawet z kilkugodzinnym poślizgiem. Kolejny wypadek zdarzył się na trasie objazdu ekspresów pod Tarczynem. Na warszawskich dworcach panowało wczoraj spore zamieszanie. Po śmiertelnym wypadku, do którego doszło rano pod Grodziskiem Maz., pociągi jeździły nawet z kilkugodzinnym poślizgiem. Kolejny wypadek zdarzył się na trasie objazdu ekspresów pod Tarczynem. Ok. 6.30 niedaleko Grodziska Maz. mężczyzna zginął pod kołami pociągu 'Polonia’ relacji Warszawa – Wiedeń. Wstrzymano ruch na obu torach do czasu przybycia prokuratora. Pociągi InterCity i ekspresy kursujące po magistrali między Warszawą a Katowicami i Krakowem skierowano na objazdy przez Piaseczno i Czachówek. Na tym właśnie objeździe doszło do kolejnego wypadku. Kierowca samochodu osobowego nie zatrzymał się na przejeździe na rzadko uczęszczanej przez pociągi trasie koło Tarczyna. W jego samochód uderzył InterCity 'Kościuszko’ z Warszawy do Krakowa. Kierowcy nic się nie stało. Pociąg do Krakowa musiał niemal dwie godziny stać na torach, żeby policja i prokurator ustaliły okoliczności wypadku. Spore zamieszanie panowało na Dworcu Centralnym. – Pociąg do Bielska, którym miałem pojechać, powinien wyruszyć za pięć minut, ale nikt nie wie, kiedy pojawi się na dworcu – narzekał jeden z pasażerów. Na tablicy odjazdów pokazywały się niemal wyłącznie informacje o pociągach do Warszawy Wschodniej, które kończyły bieg w stolicy. Przed godz. 12. zostały odblokowane obydwa tory Centralnej Magistrali Kolejowej. Dopiero wtedy mógł ruszyć (z pięciogodzinnym opóźnieniem) Eurocity 'Polonia’ do Wiednia. Pociągi na trasie z Trójmiasta przez Warszawę do Krakowa i Katowic jeździły z opóźnieniami jeszcze po południu.