Katowice: Trasa kolejowa do Rybnika znów zamknięta
Pasażerowie są wściekli, bo kolej już po raz drugi zamknęła trasę Katowice – Rybnik, jedną z najważniejszych na Śląsku. – To normalna procedura, musimy dokończyć remont – rozkłada ręce Włodzimierz Leski, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych w Katowicach. 10-kilometrowy odcinek między Leszczynami a Orzeszem wyłączono z ruchu w poniedziałek. Pasażerowie, aby dostać się do Katowic czy Rybnika, muszą teraz przesiadać się do autobusów. Ludzie są wściekli, bo trasę – jedną z najważniejszych na Śląsku – zamknięto już po raz drugi w ciągu pół roku. Pierwszy remont trwał od października do końca grudnia. Kolej obiecuje, że drugi skończy się do 25 kwietnia. – To jakiś koszmar, przez dwa miesiące pociągi jeździły normalnie i nagle znów wszystko zamknęli. Przez te przesiadki mam całkiem rozwalony tydzień. Nigdy nie mogę zdążyć na zajęcia – narzeka Przemek Hanzlik, student Uniwersytetu Śląskiego. Pierwszy remont, podczas którego wymieniono szyny i podkłady kolejowe, trwał dwa miesiące dłużej niż planowano. Mieszkańcy okolicy są przekonani, że to przez firmę Torpol z Poznania, która wygrała przetarg. Przekonują, że robotnicy pracowali jak muchy w smole. – Więcej siedzieli, niż robili. Było wiadomo, że nie wyrobią się w terminie – mówi pan Andrzej z Orzesza, który remont obserwował z okien domu. Od razu pojawiły się głosy, że remont wykonano źle i teraz Torpol musi poprawić to, co zepsuł za pierwszym razem. Włodzimierz Leski, rzecznik PKP Polskich Linii Kolejowych w Katowicach, zaprzecza i mówi, że od początku było wiadomo, że remont zostanie przeprowadzony w dwóch etapach. Nie widzi nic dziwnego w tym, że po całkiem nowych szynach pociągi jeździły tylko kilka tygodni. – Teraz trzeba zlikwidować tzw. naprężenia i jeszcze raz poskręcać tory. To normalna procedura przy tego typu remontach – zapewnia Leski i dodaje, że dzięki temu za kilka dni pociągi pomiędzy Orzeszem a Leszczynami będą mknęły z prędkością 80 km/godz. (przed remontem wlokły się 20 km/godz.). – Wiemy, że dla pasażerów to bardzo uciążliwe, ale nie mogliśmy odkładać remontu. Ta trasa była już w fatalnym stanie – dodaje rzecznik.