Gliwice: Do Łabęd pociągiem zamiast tramwajem
Zamiast budować nową linię tramwajową, miasto chce wykorzystać istniejące już tory kolejowe. Mógłby po nich jeździć szynobus łączący Łabędy z Sośnicą. Połączenie północno-zachodnich dzielnic z centrum miasta, a dalej z Trynkiem bądź Sośnicą to pomysł nienowy. Do tej pory miasto zastanawiało się nad tramwajem. W planach miało poprowadzenie nowej linii łączącej os. Kopernika z Trynkiem, gdzie ma powstać hala widowiskowo-sportowa Podium.
Nawet w czasach prosperity projekt budził niemałe emocje, głównie za sprawą ceny. Koszt położenia 14,5 km torów oszacowano aż na 118 mln zł! – Nie ma się co czarować. Takich pieniędzy nikt dzisiaj nie wyłoży – mówi Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.
Dlatego miasto wybrało o wiele tańsze rozwiązanie. Do połączenia peryferyjnych dzielnic chce wykorzystać istniejące już i częściowo nieużywane tory kolejowe. Mógłby po nich kursować miejski szynobus. Trasę zaczynałby w Łabędach i przez os. Kopernika dojeżdżałby do dworca kolejowego, a stamtąd do Sośnicy. – W ten sposób połączylibyśmy ogromne osiedla, które są sporymi generatorami ruchu. Na każdym z nich mieszka od 15 do 20 tys. ludzi, którzy teraz są skazani na autobusy – wyjaśnia Jarzębowski. – Zleciliśmy przygotowanie wstępnego studium takiego rozwiązania i wyniki są bardziej niż obiecujące – dodaje.
Szynobus miałby się zatrzymywać na pięciu-sześciu kluczowych przystankach, z których dwa już istnieją – w Łabędach i na dworcu głównym. – Resztę będziemy musieli zbudować, ale nie są to ogromne koszty. Teraz projekt trzeba przedyskutować z radnymi i mieszkańcami i jeśli zostanie zaakceptowany, możemy rozpocząć rozmowy z koleją – mówi Jarzębowski.
Prof. Kazimierz Kłosek, kierownik Zakładu Dróg i Kolei Politechniki Śląskiej w Gliwicach, przypomina, że stworzenie szybkiej miejskiej kolei kursującej po torach kolejowych to pomysł, który pojawił się kilkanaście lat temu. W planach było połączenie w ten sposób całej aglomeracji. – Bardzo dobrze, że Gliwice do tego wróciły. Tym bardziej że na Górnym Śląsku mamy najgęstszą sieć kolejową w Polsce. Większość torów leży odłogiem i grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Takie rozwiązanie sprawdza się w całej Europie – podkreśla prof. Kłosek.
Również ze strony kolei miasto nie powinno napotkać na sprzeciw. – Od 2001 roku Polska przyjęła unijne prawo, które umożliwia korzystanie z torów kolejowych wszystkim podmiotom. Miasto musi najpierw wystąpić o licencję do Urzędu Transportu Kolejowego, a później dogadać się z Polskimi Liniami Kolejowymi w sprawie stawki dostępu – wyjaśnia Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP, i podaje przykład takiego rozwiązania ze stolicy. Na takich zasadach od 2005 roku kursuje warszawska Szybka Kolej Miejska.