Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Bytów: Kolej nie ma nawet planów swoich torowisk, a ma je przekazać gminie

inforail
13.06.2007 21:54

Czas nieubłaganie ucieka, a umowa z PKP w sprawie przekazania linii kolejowej Korzybie-Lipusz gminie Bytów wciąż nie jest podpisana. Były pewne nadzieje, że formalności uda się załatwić w ubiegłym tygodniu. Nic z tego. Dopiero rozpoczęła się inwentaryzacja majątku. A 30 czerwca, kiedy to linia zostanie definitywnie zamknięta, coraz bliżej. Mimo to wszyscy są optymistami. Rozmowy władz Bytowa z PKP to już prawdziwy maraton. Trwają bowiem ponad 10 lat. Chodzi o całą linię z Korzybia, przez Bytów do Lipusza. Co ciekawe, dopiero w ubiegłym tygodniu PKP przekazała plany linii kolejowej i to nie całej;na razie jedynie odcinka z Bytowa do Lipusza. – Przedstawiciele kolei nie mają mapy linii z Bytowa do Korzybia, a na naszych nie chcą bazować – twierdzi Stefan Sroka, kierownik Wydziału Mienia Komunalnego Urzędu Miejskiego w Bytowie. – Mamy teraz dwa tygodnie na ocenę składników majątku. Wówczas, po pełnej inwentaryzacji, nastąpi podpisanie umowy. Taką przynajmniej nadzieję mają przedstawiciele władz miasta. – Chcemy to zrobić uroczyście, bo to będzie ważne wydarzenie dla miasta – zapewnia zastępca burmistrza Leszek Waszkiewicz. – Nastąpi to pod koniec miesiąca w naszym urzędzie – dodaje. Gmina chce przejąć nieodpłatnie całą linię kolejową, aby ta nadal funkcjonowała. Poszukiwany będzie przewoźnik. W wyborze ma pomóc Instytut Rozwoju i Promocji Kolei z Warszawy. Na razie utrzymany zostanie jedynie ruch towarowy pomiędzy Osławą Dąbrową a Lipuszem. Dopiero w dalszej perspektywie są plany przywrócenia ruchu do Bytowa. Za kilka lat mają też jeździć pociągi osobowe do Trójmiasta. Na to potrzeba jednak dziesiątków milionów złotych. Tory, które wybudowano jeszcze przed II wojną światową, są zniszczone i wymagają gruntownego remontu. Budynki są w opłakanym stanie, a większość urządzeń już dawno została zdemontowana. Trudno spodziewać się, aby po takiej linii, bez modernizacji, przejechał jakikolwiek pociąg. – Ja jednak wierzę, że za mojego życia wsiądę na dworcu w Bytowie do pociągu i pojadę nim do Trójmiasta – zapewnia Stefan Sroka.