Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Bytom: Wąskotorówka może w tym roku nie pojechać

inforail
14.02.2007 14:26

Przez budowę obwodnicy Bytomia jesteśmy na skraju bankructwa – alarmują członkowie Stowarzyszenia Górnośląskich Kolei Wąskotorowych. Zagrożone jest istnienie wąskotorówki, jednej z atrakcji Szlaku Zabytków Techniki województwa śląskiego – pisze Gazeta Wyborcza. Połączenie pomiędzy Bytomiem, Tarnowskimi Górami i Miasteczkiem Śląskim szczyci się mianem najstarszej na świecie czynnej kolei wąskotorowej. Od połowy XIX wieku tą trasą kursowały pociągi z węglem i rudą żelaza. W ostatnich latach jej przyszłość stanęła pod znakiem zapytania. Zabytkową linię udało się uratować dzięki pasji miłośników kolei. Dziś zamiast cennych kopalin składy wożą turystów, którzy z okien wagoników mogą podziwiać imponujące zabudowania elektrowni Szombierki, starą parowozownię z zabytkowym taborem czy wyrobiska dawnych kamieniołomów dolomitu w Suchej Górze. Latem kolejka regularnie przewozi tłumy spragnione wypoczynku nad wodami zalewu Nakło-Chechło. – W sezonie to nasze główne źródło dochodu. Później zostają tylko przewozy czarterowe – mówi Michał Petrycki, prezes Stowarzyszenia Górnośląskich Kolei Wąskotorowych, które od kilku lat organizuje przejazdy wycieczkowe na uratowanej linii. Stowarzyszenie skupia grupę pasjonatów, którzy społecznie zajmują się konserwacją składów i torowiska, naprawą taboru i sprzedażą biletów. Zatrudniają jedynie stróża i dwóch maszynistów. W niewielkim stopniu ich działania wspierają finansowo bytomskie władze. Jednak od początku października do kasy stowarzyszenia nie wpłynęła ze sprzedaży biletów ani jedna złotówka. Wszystko przez budowę bytomskiej obwodnicy. Aby przekopać tunel pod nasypem kolejowym przy ul. Celnej, robotnicy musieli rozebrać blisko 30 metrów szyn wąskotorówki. – Trasa została zamknięta w październiku, a prawdziwe roboty rozpoczęły się dopiero pod koniec roku. Przy takiej pogodzie mogliśmy spokojnie zorganizować kilka wycieczek czarterowych, które podreperowałyby nasz budżet – skarży się Petrycki. Jak dodaje prezes stowarzyszenia, wciąż niepewny jest też termin zakończenia prac. Według planów tory powinny wrócić na swoje miejsce do końca kwietnia. Jak zapewnia Krzysztof Skwarek z firmy Budimex-Dromex, która jest wykonawcą inwestycji, termin nie jest zagrożony. – Rzeczywiście, to mogło tak wyglądać, że przez pierwsze miesiące niewiele robiliśmy, ale to nieprawda. Wtedy pracowaliśmy nad przezbrojeniem terenu i budową drogi łącznikowej. Nie można wykluczyć jakichś nieprzewidzianych wydarzeń, ale póki pracujemy zgodnie z harmonogramem – wyjaśnia Skwarek. Według informacji urzędników bytomskiego magistratu remont potrwa jednak do końca maja. – Z naszych dokumentów wynika, że kolejka będzie mogła ruszyć dopiero na początku czerwca – mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka bytomskiego magistratu. – Dla nas każdy tydzień to sprawa życia i śmierci. Może się zdarzyć, że sezon się rozpocznie, a my nie będziemy mieli pieniędzy na rozruch. Już teraz jesteśmy na skraju bankructwa – mówi Petrycki. Jak zapewnia Krzemińska-Kruczek, miasto nie zostawi stowarzyszenia na lodzie. – Wszystkim nam zależy, żeby kolej wąskotorowa dalej była atrakcją turystyczną. Na pewno zrobimy wszystko, żeby im pomóc – zapewnia.