Bytom – Gliwice reaktywacja
Na trasę łączącą Bytom z Gliwicami wyjechały ponownie pociągi pasażerskie. Reaktywacja ta jest jedną z dwóch dużych zapowiedzianych na 2008 rok w województwie śląskim. Była ona możliwa dzięki finansowej pomocy Urzędu Marszałkowskiego. Czym kolej chce zdobyć pasażerów ukazuje niniejszy artykuł.
Linia o której mowa powstała w swojej obecnej postaci w okresie międzywojennym, gdzie Bytom stał się ostatnim niemieckim miastem na Śląsku. Wówczas to dokonano obszernej przebudowy węzła, włącznie z wybudowaniem obecnych budynków stacyjnych w Bytomiu i Gliwicach. Jednak w 2001 roku zawieszono kursowanie pociągów pasażerskich na tej trasie, tłumacząc to brakiem rentowności. Po tym okresie w 2005 roku w Politechnice Śląskiej opracowano nowy rozkład jazdy i rozpisano przetarg na obsługę połączenia. Ostatecznie skończyło się na dwóch nieudanych przetargach w 2006 oraz 2007 roku. Po tym fiasku podpisano pięcioletnią umowę ramową z PKP Przewozy Regionalne (od 1 stycznia 2008 do 31 grudnia 2012) na świadczenie usług. W efekcie na wskrzeszonej linii są wykonywane 42 pary kursów, z czego w godzinach szczytu przewozowego pociąg jest co pół godziny, natomiast poza co godzinę. Dzięki czasowi przejazdu wynoszącemu 22 minuty połączenie jest konkurencyjnie czasowo wobec linii autobusowej, która jedzie około godzinę. Na start linii zaplanowano specjalne ceny biletów, które są niższe od autobusowych. Połączenie to będzie dofinansowane kwotą 3,5 miliona złotych. Coprawda przed zamknięciem linii środowisko studenckie mocno protestowało przeciwko jej likwidacji, jednak zdało się to na nic. Tak więc czy linia ponownie ożyje. Postanowiliśmy sprawdzić to osobiście.
Połączenie dzisiaj to pociągi wahadłowe złożone ze składu EN57, kursującego między stacjami Bytom a Gliwice. Niestety po likwidacji przewozów pasażerskich nastąpiło zamykanie i fizyczna likwidacja przystanków. Z tego powodu pociąg na całej trasie zatrzymuje się jedynie na stacji Bytom Bobrek. Natomiast Zabrze Biskupice nie nadaje się do odbudowy, a Zabrze Północ pochopnie rozebrano. Mimo tego prędkość jazdy jest zadowalająca i w głównej mierze wynosi około 60km/h, a przed Gliwicami nawet 80km/h. Jednak dużym mankamentem jest mała ilość przystanków pośrednich. Konieczna jest odbudowa stacji w Zabrzu Północ oraz budowa conajmniej dwóch nowych przystanków (koło M1w Zabrzu oraz w Gliwicach na wysokości Politechniki aby połączenie stało się atrakcyjne. Niestety nie udało się dogadać z KZK GOP w sprawie objęcia pociągu biletem miejskim, co znacznie pomniejsza atrakcyjność połączenia. Jednak do końca roku PKP postanowiły wprowadzić promocyjne ceny biletów, który dla dorosłego kosztuje 3 zł, natomiast studencki (37% zniżki) kosztuje 1,89 zł. W przypadku biletów miesięcznych kwota ta wynosi 73 złote dla dorosłego oraz 37 zł z ulgą szkolną. Dzięki cenom promocyjnym bilet jest tańszy od odpowiednika KZK GOP.
Miasto Bytom wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Ktoś kiedyś ponoć rzucił klątwę na miasto, które od tego czasu upada. Ciężko się z tym nie zgodzić, ponieważ w mieście na każdym kroku towarzyszy nam obraz zniszczonych budynków. Podobnie jest także z dworcem kolejowym, który w przeciwieństwie do tętniącego życiem dworca autobusowego wykazuje odmienną tendencję. Ponoć przez uruchomieniem przewozów do Gliwic udało się pomalować hol kasowy, jednak w rzeczywistości tego nie widać. Do dworca dostajemy się za pomocą tandetnych kładek. Pierwotnie pod ulicą miał być pasaż handlowy, jednak podczas jego budowy natrafiono na biedaszyby, których nie szło zasypać, więc postanowiono zbudować właśnie te kładki. Oprócz tego, że szpecą budynek, to jeszcze dodatkowo nie pozwalają dostać się niepełnosprawnym na dworzec. Jednak nie jest to najstraszniejsza wada dworca. Na wejściu do holu kasowego witają nas zniszczone i posprejowane drzwi, które strach otworzyć. Po ich przekroczeniu dostajemy się do holu kasowego, który ponoć został pomalowany. Owszem na zdjęciu obiekt wyszedł cudownie, jednak w rzeczywistości również tam można mieć dużą listę zastrzeżeń.
Po zakupieniu biletu udajemy się do „tunelu grozy”prowadzącego na perony. W zasadzie nie ma tam miejsca, gdzie nie byłoby graffiti. Idąc przez ten tunel zapewne nie jeden z pasażerów będzie chciał uciec. Jednak szczęśliwie po jego pokonaniu dostajemy się na perony. Pociąg do Gliwic odjeżdża tak jak przed zamknięciem trasy z peronu czwartego, który znajduje się pod jedyną halą peronową na Górnym Śląsku. Również jej stan można określić mianem makabrycznego. Na zdjęciu słońce ładnie przebija się przez konstrukcję, jednak w rzeczywistości wewnątrz hali jest ciemno. Na perony można dostać się również innym tunelem, położonym bardziej na zachód i łączącym perony z dworcem autobusowym oraz przystankiem tramwajowym po drugiej stronie. Tunel ten jest rozwiązany typowo dla Polski, czyli zabudowano w nim drewniane kioski, które skutecznie zwężają przejście oraz wprowadzają wrażenie klaustrofobiczności. Z tego powodu ludzie szybko przemykają ciemne czeluści pod torami. W niedzielne popołudnie wszystkie kioski były zamknięte na trzy, a czasami pięć kłódek, co dodatkowo podkreśla złą sławę tego miejsca. Bez wątpienia pasażer będzie miał dużo przeżyć chcąc skorzystać z pociągu. Po ruszeniu podróż odbywa się nader sprawnie, gdzie prędkości są zadowalające, jedynie jakość torowiska można by miejscami poprawić. Jednak jak na warunki polskie linia jest w normie.
Po 22 minutach docieramy do Gliwic, miasta o bardzo dużej dynamice działania oraz będącego domem dla wielu studentów. Niestety zapomniano o budowie przystanku na wysokości kampusu Politechniki Śląskiej, co nadal wydłuża dojazd do uczelni. A szkoda, ponieważ taki przystanek byłby motorem napędzającym pasażerów do kolei. Dworzec w Gliwicach prezentuje całkowicie odmienny świat od tego widzianego w Bytomiu. Wszystko jest zadbane, a dwa perony posiadają nową kostkę. Gliwice posiadają jedynie krótkie zadaszenia co jest wadą w czasie deszczu. Mimo tego obiekt sprawia pozytywne wrażenie i zachęca do podróży. Oba dworce w Bytomiu oraz w Gliwicach powstały w tym samym czasie. Mimo tego jakość estetyczna tych obiektów jest diametralnie różna i pokazuje jak bardzo zależy wygląd budynku od bieżącej jego konserwacji.
Jaka będzie przyszłość tego połączenia pokaże czas. Kolejarze są zadowoleni z reaktywacji, co widać jasno po minach obsługi. Jednak w dniu przejazdu na 20 osób które skorzystały z pociągu było dwóch reporterów, starsze małżeństwo które chciało się przejechać przywróconą linią oraz grupa miłośników fotografująca wszystko co się rusza. Oczywiście nie jest to wymowny przykład, ponieważ przejazd odbył się w niedzielę, co wyraźnie było czuć. Pytanie czy w czasie tygodnia ilość stałych pasażerów wzrośnie, bo to dla nich ten pociąg jeździ.