Okiem związkowca: Czas pomyśleć o paliwach alternatywnych
Jak powszechnie wiadomo, paliwo jest podstawą wszelkiego transportu. Czy jest to paliwo płynne w postaci oleju napędowego, benzyn czy w postaci energii elektrycznej –zawsze jest nośnikiem energii potrzebnej do poruszania wszelkiego rodzaju pojazdów, których z każdym rokiem przybywa.
Drogi, ulice stają się coraz bardziej zatłoczone a ich nieustanne poszerzanie, stale i systematycznie zabiera kolejne połacie ziemi. Czasami najlepszej gatunkowo, która niejednokrotnie powinna służyć tylko i wyłącznie rolnictwu we wszelkich jego odmianach. Rozwinięte cywilizacje zdają sobie z tego sprawę i na wszelkie sposoby próbuje ograniczyć ruch samochodowy, szczególnie ten indywidualny w postaci samochodów osobowych. Coraz częściej i coraz głośniej namawia do korzystania z komunikacji zbiorowej. Autobusów, tramwajów. Jednak owo namawianie nie zawsze może być skuteczne. Czasami cena paliwa, energii może skutecznie zahamować rozwój komunikacji zbiorowej nie pod względem atrakcyjności i wygody, ale pod względem kosztów jej utrzymania. Szefowie firm komunikacyjnych patrzą z niepokojem na gwałtowne wahania a to cen ropy naftowej, energii elektrycznej, a to kursów walut, które niewątpliwie wpływają na końcowe ceny nośników energii. Właśnie od ceny końcowej zależy ich przyszłoroczny plan przewozów, ale również plany inwestycyjne, modernizacyjne czy związane z wymianą taboru. Jak zatem przedstawiają się prognozy cen paliwa w roku przyszłym? Wiadomym już jest, ze w pierwszym kwartale roku przyszłego cena energii elektrycznej wzrośnie o 15 procent. Pesymiści mówią nawet o wzroście 30 procent, który może być związany z obecnym kryzysem bankowym, skutecznie blokującym popyt na kredyty pod budowę nowych sieci czy budowę nowych elektrowni i całej infrastruktury. Utrudniony dostęp do kredytów musi być gdzieś równoważony. Jeśli nie z banku to z środków własnych. A gdy tych brakuje, trzeba je pozyskać między innymi poprzez podniesienie ceny energii. Nie bez znaczenia jest również sposób wytwarzania energii elektrycznej. W Polsce najwięcej wytwarza się jej z węgla kamiennego, który staje się coraz droższy miedzy innymi poprzez wzrost kosztów wydobycia, ale również jego dystrybucji (transport samochodowy czy koleją spalinową). Również kopalnie mają większe koszty utrzymania własnego. Część energii jest pozyskiwana z elektrowni zasilanych mazutem, olejem a te są pochodne z ropy. Cena ropy wpływa na koszt mazutu, oleju opałowego. Zaledwie niecałe 3 procent wytwarzanej w Polsce energii elektrycznej pochodzi ze źródeł odnawialnych (wiatr, woda, biomasa). To zbyt mało, aby udało się zapanować nad cenami energii elektrycznej. Trzeba się liczyć ze skokami cen energii elektrycznej.
Inaczej przedstawia się sprawa cen ropy, która jest podstawą produkcji oleju napędowego a ten stanowi 90 procent paliwa zużywanego przez komunikację publiczną (transport autobusowy w miastach i poza nimi).
Analitycy wielu polskich firm zajmujących się analizą rynku ropy naftowej i kształtowaniem się jej cen stwierdzają, że prognozowanie cen na okres najbliższego roku jest właściwie niemożliwe i oparte raczej na gdybaniu niż na dokładnym wyliczeniu danych.
Tylko w 2008 roku ceny ropy naftowej na światowych giełdach spadały drastycznie trzy razy. Jeszcze w lipcu cena jednej baryłki kosztowała 146 $ a już w niecałe trzy miesiące później spadła do 84 $. Czyli niemal o połowę. Jak zgodnie stwierdzają analitycy rynku było to uzależnione od osłabiania lub umacniania się amerykańskiej waluty, która jest jednostką podstawową w rozliczeniach w handlu ropą naftową. Jednak nie tylko. Nie bez znaczenia była spekulacja giełdowa, która była wyraźnie zauważalna pomiędzy latem 2007 a latem 2008. Zwiększony popyt na ropę nie wynikał ze wzrostu zapotrzebowania a wręcz przeciwnie. Międzynarodowa Agencja Energii prognozowała na 2008 rok spadek zużycia ropy naftowej, a na rynku jest jej nadwyżka. Producenci ropy naftowej uznali, że ceny tego surowca są sztucznie zawyżone i nie zdecydowali się na zwiększenie produkcji, wiec wartość baryłki rosła z dnia na dzień. Jednak kryzys rynku finansowego w USA spowodował ostry spadek cen ropy. A ostry spadek spowodował odejście inwestorów od tego surowca na giełdzie, na którym już trudno spekulować jak jeszcze kilka miesięcy temu.
Ostatnio analitycy Merill Lynch obniżyli prognozę ceny baryłki ze 107 $ do 90 $ wskazując miedzy innymi na globalne spowolnienie gospodarki związane z kryzysem finansowym (trudne kredyty, brak zabezpieczeń kredytów). Przewidują, że cena może spaść poniżej 80 $ za baryłkę, ale generalnie powinna oscylować wokół ceny 80 $. Oczywiście wahania ceny mogą zależeć od zimy. Im bardziej sroga tym zgromadzone zapasy mogą zostać szybciej wyczerpane, co może spowodować niewielką zwyżkę jej cen pod koniec zimy. W przypadku, gdy będzie łagodna, to cenna powinna się utrzymać. Podobna sytuacja związana z popytem na ropę i jej produkty może zaistnieć w Polsce. Jednak wahania cen na olej napędowy w Polsce kształtują inne czynniki. Są to podatki i opłaty nakładane na paliwa, ceny ropy naftowej na rynkach światowych i wreszcie kurs dolara. W niewielkim stopniu konkurencja pomiędzy producentami paliw w Polsce.
Ostatnie zawirowania na światowych giełdach, trudności finansowe banków nie pozostają bez wpływu na rynek ropy. Jak na razie cena nieustannie spada, co spowodowało, że coraz częściej producenci ropy zrzeszeni w OPEC myślą o obniżeniu wydobycia. Tę myśl podpowiada także Międzynarodowa Agencja Energii, która w swych prognozach wykazuje dalszy spadek zapotrzebowania na ropę w 2009 roku. Jeżeli w najbliższych czasie zbierze się OPEC i podejmie decyzję o zmniejszeniu wydobycia, wówczas spadki cen ropy zostaną pohamowane. Na naszym krajowym rynku powinno również powinno nastąpić uspokojenie cen ropy, głównie za przyczyną spadku wartości złotego i umocnieniem się dolara. Należy spodziewać się, że polski rynek powróci do normalności, w którym, jak co roku są zawsze dwa sezony zwiększonego zapotrzebowania –okres letni i zimowy. Jednak, jeśli będą podwyżki to będą one w granicach rozsądku i nie powinny przekraczać 10 procent z tendencjami spadkowymi w zależności od kwartału.
Patrząc na zestawienia prognoz wiodących na rynku firm analizujących ceny oleju napędowego można się pokusić o pewna spekulację cenową i określenie ram cenowych. W chwili obecnej cena 1 litra ON kształtuje się w granicach od 3,09 do 3,24 zł za litr w cenie netto. Cena jest zależna od producenta i jest to cena hurtowa. Natomiast patrząc na kwartały roku 2009 to cena może wyglądać następująco: 1 kwartał 2,86 do 3,13 zł, 2 kwartał 2,99 do 3,15 zł za litr, 3 kwartał 3,02 do 3,24 zł, 4 kwartał 3,01 do 3,38 zł za litr netto. Zawarte tutaj pewne dość duże rozpiętości pomiędzy ceną minimalną a ceną maksymalną wynikają, iż do potrzeb tej analizy brano pod uwagę ceny różnych rodzajów olejów napędowego u różnych producentów. W przypadku gdybyśmy wzięli pod uwagę jeden rodzaj paliwa od jednego producenta to wahania w ciągu roku wyglądałyby mniej więcej tak: 1 kwartał 2,90, 2 kwartał 2,99, 3 kwartał 3,02, 4 kwartał 3,01. Jak widać następuje pewna zwyżka w połowie roku a potem ponowny spadek. Nie mówiąc o tym, iż początek roku 2009 może ukształtować jeszcze niższą cenę niż mamy ją w czwartym kwartale bieżącego roku.
Z jednej strony przedstawione wycinkowe dane najpoważniejszych ekspertów od rynku paliwowego mogą budzić pewna radość, że wreszcie ceny oleju napędowego pozwolą na swobodne planowanie wydatków, ale trzeba pamiętać, że są to tylko przewidywania i trudno na nich budować plany gospodarcze. Zawsze trzeba brać pod uwagę pewne ryzyko kolejnego zawirowania na rynkach światowych nie tylko związane z perturbacjami producentów i wydobyciem, ale także związane z rynkiem finansowym, który jak wiadomo jest ściśle powiązany ze spekulacją graczy giełdowych, którzy swoje lokowanie pieniędzy nazywają grą giełdową a właściwie jest to bezpardonowa spekulacja zupełnie niepowiązana z faktycznym zapotrzebowaniem na ropę.
Trzeba również pamiętać, że w ciągu najbliższych lat ropa naftowa raczej nie będzie tanieć a raczej drożeć. Po obecnej recesji gospodarczej, która może potrwać nawet 10 lat a wielu słabo rozwiniętych krajach nawet dłużej przyjdzie hossa i pewien kontrolowany boom gospodarczy. Na pewno nie podobny do tych ostatnio obserwowanych, o mniejszej sile wzrostu gospodarczego, ale zawsze. Ów boom może zwiększyć zapotrzebowanie na ropę. Inna sprawą jest, że w chwili obecnej powstają nowe potęgi gospodarcze w postaci Indii, Brazylii czy Chin i to one głównie będą powodowały popyt nie tylko na ropę naftową, ale również inne surowce. Na chłonne rynki państw Azji i Ameryki Południowej liczą obecne potęgi gospodarcze w postaci Japonii, USA, Unii Europejskiej. Liczą na sprzedaż swoich towarów, ale jednocześnie musza się liczyć z odwrotnym zalewem własnych rynków, ale to już inna sprawa.
Jakby nie patrzeć, obecne wahania cen ropy i trudne do przewidzenia zapotrzebowanie na nią zapewne przyspieszy badania a następnie uruchomienie produkcji paliw alternatywnych nazywanych odnawialnymi. Na pewno światowy transport publiczny i należy mieć nadzieję, że także polski, w stosunkowo krótkim czasie przejdzie na paliwa na bazie etanolu. Na dzień dzisiejszy, biorąc pod uwagę właściwe nawet trudne do oszacowania zasoby surowców do produkcji etanolu (rośliny okopowe, strączkowe, zboża, owoce, a nawet śmieci) można śmiało powiedzieć, że mamy właściwie niekończące się źródła pozyskiwania taniego paliwa. Paliwa nie tylko do napędzania środków transportu, ale również możliwych do wykorzystania w konwencjonalnych elektrowniach. Już istnieją paliwa pozyskiwane z trocin drzewnych, energetycznych roślin wieloletnich (wierzba wiciowa, miskant i in.), które w postaci brykietów mogą konkurować z węglem. W chwili obecnej coraz więcej, jak na razie ciepłowni przechodzi właśnie na paliwo z biomasy. Miedzy innymi w Berlinie powstaje elektrociepłownia w całości zasilana biomasą. Część tej biomasy ( z wierzby wiciowej) powstaje także na polskich polach przy granicy z Niemcami. Również Instytut Roślin w Puławach dość mocno ma zaawansowane prace nad gazyfikacją biomasy a później pozyskiwaniem oleju napędowego.
Jak zatem widać planując zakup nowego taboru warto raczej zapłacić nieco więcej za ekologiczny autobus czy ciężarówkę na etanol niż w tradycyjny silnik Diesla napędzany ON. Światowe trendy rozwoju komunikacji publicznej idą w kierunku właśnie paliw odnawialnych. Im więcej na rynku będzie paliwa odnawialnego tym zapotrzebowanie na ropę będzie spadać. Nie mówiąc o tym, że także zanieczyszczenie atmosfery CO2 także odczuwalnie spadnie. Normy CO2 dla Polski z roku na rok będą coraz bardziej drastyczne. Będziemy musieli ograniczać produkcję CO2. Trzeba się z tym liczyć. Paliwa odnawialne podczas spalania wydzielają do atmosfery nawet o 90 procent mniej CO2 niż tradycyjne paliwa kopalne. Również pozostałości po spalaniu są mniej uciążliwe dla środowiska a wielu przypadkach mogą stanowić bazę do użyźniania gleby. Np. po spaleniu 100 kg węgla kamiennego, odpad w postaci popiołu stanowi od 6 do nawet 17 kg popiołu, który trudno wykorzystać. W przypadku spalenia 100 kg biomasy odpad w postaci popiołu to zaledwie 1 do 2 kg, który przy pewnej niewielkiej modyfikacji może stanowić nawóz pod kolejne uprawy roślin energetycznych.
Warto o tym pamiętać planując nie tylko zakup taboru, ale również planując rozwój infrastruktury w postaci zajezdni, ekspedycji, magazynów, itp., które trzeba przecież prawie przez pół roku ogrzewać.