Kraków: Odcinek Dworzec Główny – Płaszów czterotorowy?
PKP dostanie 55 mln euro na usprawnienie kolei aglomeracyjnej. To bardzo ważna inwestycja, ale jej realizacja zagraża zabytkom położonym przy nasypie, w tym kościołowi św. Mikołaja z XII w.
Jednym z ostatnich sukcesów Małopolski było zakwalifikowanie projektu budowy sieci kolei aglomeracyjnej wokół Krakowa na listę niezbędnych inwestycji przed Euro 2012.
Będzie szybciej, częściej i ciszej
Za 110 mln euro – z czego 55 mln to dotacja unijna – PKP Polskie Linie Kolejowe we współpracy z województwem i gminą Kraków chcą przebudować torowiska kolejowe łączące Trzebinię, Krzeszowice, Wieliczkę, Kłaj i Bochnię oraz Skawinę ze stolicą Małopolski. – Za te pieniądze mają powstać porządne tory, które pozwolą jeździć szynobusom dwa razy szybciej niż dziś i, co ważne w samym Krakowie, cicho – mówi Włodzimierz Żmuda, szef małopolskich PLK.
– Jeszcze nie zaczęliśmy, a już mamy problem. Szczerze mówiąc, do niedawna myślałem, że pojawi się on dopiero za dziesięć czy piętnaście lat – załamuje ręce Żmuda. Okazuje się jednak, że obecne torowisko łączące Główny z Płaszowem będzie zbyt ciasne, aby kolej aglomeracyjna odniosła sukces. Dlatego niezbędne jest dobudowanie dwóch dodatkowych nitek torów. Tymczasem w odległości kilku metrów od istniejącego nasypu z torami stoją zabytki.
Kościół centymetry od torów?
– Dopiero przy okazji badań związanych z uruchomieniem przystanku kolejowego pod Halą Grzegórzecką wyszło nam, że po uruchomieniu sieci połączeń aglomeracyjnych pomiędzy Dworcem Głównym a Płaszowem będzie jeździć ogromna liczba pociągów – wyjaśnia Żmuda. Aby zaś kolejarzom udało się znaleźć chętnych do korzystania z szynobusa w Wieliczce czy Skawinie, będzie on musiał jeździć odpowiednio często, np. co 20 min. – Przy liczbie pociągów, jaka pojawiła się w badaniach, nie ma szansy, by udało się jeździć szynobusami z taką częstotliwością po istniejących torach. Musimy zbudować dodatkowe dwie nitki – kwituje szef PLK.
Teraz kolejarze sondują, jakie są szanse na poprowadzenie nowych torów. – Ze wstępnych oględzin wynikałoby, że przydałoby się miejscami coś zburzyć, bo budynki są czasami bardzo blisko torów. Najgorsza sytuacja jest na skrzyżowaniu torów z ul. Kopernika. W rozbudowie przeszkadza nam kościół św. Mikołaja – nie ukrywa Żmuda.
Jedynym rozwiązaniem, jakie na razie udało się znaleźć kolejarzom, jest wybudowanie estakady wzdłuż całego nasypu w ten sposób, żeby szerokość torowiska tylko minimalnie wykraczała poza podstawę istniejącego nasypu.
– Nie wyobrażam sobie, jak kolejarze widzą to poszerzenie torowiska. Nasz kościół już teraz stoi dwa metry od nasypu. Jeśli więc dobrze rozumiem, to w najlepszym wypadku chcieliby, by stał o centymetry od nowych torów. Ciekaw jestem, kto się na to zgodzi, skoro budynek jest z XII wieku – usłyszeliśmy w sekretariacie parafii św. Mikołaja.
Konserwator: nie naruszyć budowli
PLK przeprowadziły już wstępne konsultacje z wojewódzkim konserwatorem zabytków i wiedzą, że będą musiały zrobić wszystko, by nie naruszyć żadnej cennej budowli. O tym, czy zdaniem konserwatora plan będzie możliwy do zrealizowania, dyrektor Żmuda usłyszy dopiero, gdy przedstawi mu koncepcję architektoniczną. – Poza tymi najciaśniejszymi miejscami, nie lada kłopot będziemy mieć też z zabytkowym wiaduktem nad ul. Grzegórzecką. Ale tu na szczęście w sukurs przychodzi nam nowoczesna technologia – ocenia Żmuda. – Teraz da się koło niego zbudować taki wiadukt, który nie będzie miał żadnej podpory po środku. Być może więc w ogóle nie dojdzie do naruszenia konstrukcji – wzdycha dyrektor.