Katowice: Jazda bez trzymanki
Cztery osoby, w tym jedno dziecko, zostały ranne we wczorajszym wypadku, do którego doszło w centrum miasta. Około godz. 13 obok skrzyżowania ulic Warszawskiej i Granicznej samochód ciężarowy tatra wjechał w tramwaj linii 23. – Uderzenie było na tyle silne, że aż nas podniosło – relacjonował na gorąco motorniczy Bronisław Urny.
– Ciężarówka stała na torach, manewrowała, żebyśmy mogli przejechać i wtedy doszło do stłuczki – mówił 14-letni Franek Białczak, jeden z pasażerów feralnego kursu.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca samochodu ciężarowego wyjeżdżał ze znajdującego się na południowej stronie jezdni ulicy Warszawskiej placu budowy (trwa tam remont kanalizacji) i na skrzyżowaniu z Graniczną próbował ponownie skręcić na drugi, dostępny pas ulicy. Wtedy nadjechał tramwaj. Kierowca zjechał z przebiegających środkiem drogi torów. Jednak nie był w stanie wjechać na swój pas (północna część ul. Warszawskiej jest obecnie dwukierunkowa). Cofając uderzył w bok tramwaju, znacznie wgniatając z jednej strony pojazd. Kierowca tatry nie chciał udzielać żadnych informacji.
– Zarówno motorniczy, jak i kierowca byli trzeźwi. W tej chwili nie wiemy, jakie dokładnie są przyczyny wypadku i z jaką prędkością ciężarówka uderzyła w tramwaj – mówił wczoraj Jacek Pytel, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.
– Do wypadków z udziałem tramwajów na Warszawskiej dochodzi nie pierwszy raz. Kierowcy cofają, zawracają i nie patrzą, czy ktoś jedzie, czy nie – przekonuje Urny.
Do podobnych wypadków doszło wczoraj także w Świętochłowicach i w Zabrzu. W pierwszym tramwaj zderzył się z samochodem osobowym, w drugim z ambulansem.
Tylko w ostatnich miesiącach na śląskich drogach odnotowano co najmniej kilkanaście wypadków z udziałem tramwajów. Przedwczoraj w Rudzie Śląskiej pod kołami tramwaju zginęła czteroletnia dziewczynka. Równie niebezpieczna była kolizja tramwaju z autobusem, do której doszło pod koniec lutego w Świętochłowicach na wiadukcie nad Drogową Trasą Średnicową. Wtedy rannych zostało pięć osób. Zderzenie było jednak tak silne, że wykoleiło i całkowicie zniszczyło tramwaj.
Tym razem obrażenia pasażerów nie były poważne. Trzy osoby trafiły do szpitala im. Rydgiera w Bogucicach. Tylko jedna z nich została zatrzymana na obserwacji, reszta z niegroźnymi stłuczeniami wróciła do domu.
– Tramwaje obrywają niesłusznie – przekonuje Alodia Ostroch rzecznik prasowy KZK GOP. – Częściej wina leży po stronie kierowców, którzy na siłę pakują się na tory.