Łódź: Cud, że nikt nie zginął
Tuż przed godz. 8 tramwaj linii 7, skręcający z ul. Ogrodowej w Zachodnią, wypadł z szyn. Pierwszy wagon został na torowisku, drugi przeleciał przez przejście dla pieszych, ściął słup trakcyjny i kilkumetrowy płotek z reklamami. –To był prawdziwy cud, że nikt z nas nie zginął –mówili pasażerowie. Motorniczy wini za spowodowanie wypadku zły stan torowiska. –Tory w tym miejscu są w dobrym stanie –twierdzi Bogumił Makowski z łódzkiego MPK. –Zbadamy tramwaj, zapoznamy się z ekspertyzami i porozmawiamy z motorniczym. Na razie nie wiemy, kto zawinił, człowiek czy maszyna. Do wypadku doszło podczas porannego szczytu komunikacyjnego. W ciągu kilku minut utworzyły się potężne korki. Utrudnienia w ruchu trwały dwie godziny, naprawa słupa i sieci trakcyjnej sześć godzin. W tym czasie tramwaje linii 7 i 15, 43 jeździły objazdami.