Wrocław: Tramwaj wykoleił się w centrum miasta
W czwartek rano tramwaj wypadł z szyn na skrzyżowaniu Kazimierza Wielkiego i Szewskiej. Rozpędzony przeciął jezdnię, po której na szczęście nie jechał żaden samochód i po ponad 60 metrach zatrzymał się na przystanku autobusowym. Tuż po godz. 7 rano tramwaj numer 10 jadący od placu Dominikańskiego wypadł z szyn tuż przed skrzyżowaniem z ul. Szewską. – Jeden z wagonów przejechał prosto, ale drugi zaczął skręcać w prawo. Siła odśrodkowa wyrzuciła go na łuku, bo jechał 55 km/h zamiast przepisowych 10 km/h – tłumaczy Andrzej Nadolny, inspektor nadzoru z Zarządu Dróg i Komunikacji. Tramwaj prowadził świeżo upieczony motorniczy. Towarzyszył mu tzw. patron, czyli doświadczony kolega. – Obaj twierdzą, że pomyliły im się przyciski przełączające zwrotnicę – mówi Nadolny. Żadnemu z pasażerów nic się nie stało. – To były sekundy, na szczęście ulicą nie jechały żadne auta i na przystanku nie było ludzi – mówi Zygmunt Trojanowski, pasażer feralnego tramwaju. – Jechaliśmy jak po lodzie, zero hamowania, bo zerwał się pantograf. Był tylko jeden wielki krzyk. Dobrze, że wagony się nie poprzewracały. Gdy zatrzymaliśmy się na przystanku autobusowym, otworzyłem drzwi i wszyscy wysiedli. Jeszcze przed godz. 9 ruch tramwajów został przywrócony. Uszkodzone wagony zostały odholowane do zajezdni na Powstańców Śląskich. Rzeczniczka MPK Iwona Czarnacka przyznaje, że przyczyną wypadku była nadmierna prędkość. Zapewnia jednak, że tramwaj jechał nie szybciej niż ok. 40 km/h. – Młody motorniczy przyznał się do winy i zobowiązał się pokryć wszystkie straty. Nie są one na szczęście duże. Złamał się jedynie pantograf i uszkodziły koła. Cieszymy się, że nikomu nic się nie stało – mówi Czarnacka. Motorniczy był świeżo po kursie. To była dopiero trzecia jego jazda z patronem. Musi z nim wyjeździć 40 godzin, nim samodzielnie będzie mógł prowadzić tramwaj. Dlaczego patron nie zwrócił mu uwagi, że jedzie za szybko? – Wszystkie okoliczności tego zdarzenia będą znane za kilka dni, wtedy też dowiemy się, jaka jest wersja patrona – mówi Czarancka.