Węgry: Śmiertelny wypadek tramwajowy w Budapeszcie
Jak podają węgierskie dzienniki Népszabadság, Magyar Hírlap, Magyar Nemzet i inne środki masowego przekazu – ze skutkiem natychmiastowym zawieszono prawa pracownicze temu motorniczemu tramwajowemu budapeszteńskich zakładów komunikacyjnych BKV, który w niedzielę przez nieuwagę spowodował śmiertelny wypadek. Na linii tramwajowej nr 14, łączącej znajdujący się za plecami dworca kolejowego Budapest-Nyugati p.u plac Lehel tér, z osiedlem mieszkaniowym Káposztásmegyer w dzielnicy Újpest, na jednym z przystanków w dzielnicy Angyalföld, z trójwagonowego pociągu tramwajowego typu Tatra wysiadała staruszka, która jeszcze trzymała się uchwytu, kiedy motorniczy zamknął drzwi i ruszył.
Na rozpaczliwy jęk staruszki, pasażerowie pociągnęli za nie działający hamulec bezpieczeństwa, a potem dzwonili dzwonkiem alarmowym, ale motorniczy absolutnie nic nie słyszał, bo według relacji pasażerów, słuchał muzyki czy też telefonował – na uszach miał słuchawki. Babcia trafiła pod koła między dwoma wagonami i tramwaj wlókł ją przez kilkaset metrów. Oburzeni pasażerowie i przechodnie chcieli motorniczego zlinczować, dopiero znajdujący się w pobliżu policjant zapobiegł samosądowi.
Zarówno BKV jak i policja bada przyczyny wypadku, ale motorniczego natychmiast zawieszono w prawach pracowniczych. Na internetowym portalu ekonomicznej gazety Figyelő, w artykule pt. Nie pluć na podłogę, z tego powodu jeden z redaktorów bardzo ostro zaatakował nadburmistrza Demszkyego posądzając jego o lekceważenie interesów mieszkańców stolicy i wymontowanie z tramwajów i innych pojazdów publicznych nie tylko klimatyzacji, ale także hamulców bezpieczeństwa i fotocell, zapobiegających zamykanie drzwi pojazdów, kiedy w ich zasięgu jest jeszcze podróżny. Wszystko to kosztem budowy kwestionowanej także przez władze unijne metra.