Katowice: Stary dworzec siedzibą urzędników?
Czy Katowice doczekają się w końcu remontu zabytkowego starego dworca PKP? Coraz bardziej wątpliwe, bo w przededniu ogłoszenia przetargu na budynek, wicemarszałek ogłosił, że powinien go przejąć Urząd Marszałkowski. Przetarg na część budynków starego dworca PKP ogłosiły dwa lata temu. Wygrali bracia Likusowie z Krakowa, właściciele znajdującego się naprzeciwko hotelu Monopol. Zakupionej części nawet nie zaczęli modernizować, bo – jak powiedzieli nam ich przedstawiciele – chcą kupić pozostałą część i dopiero wtedy zrobić remont. Jak poinformował nas Tomasz Liszaj, rzecznik PKP Nieruchomości w Katowicach, już wkrótce ogłoszona będzie decyzja o przetargu na resztę obiektu. – Myślę, że ofert będzie dużo, bo wiele firm pytało wcześniej o ten konkurs – mówi. Tymczasem losem dworca po raz pierwszy zainteresował się Urząd Marszałkowski. – Nie jestem przeciw prywatnym inwestycjom, ale nie wyzbywajmy się takich miejsc! Prywatne miejsca sztuki, galerie czy jak to jeszcze nazwiemy niech będą budowane od podstaw przez prywatnych właścicieli – denerwuje się Jarosław Kołodziejczyk, wicemarszałek województwa. Kolodziejczyk chce, by w części budynku swoją siedzibę miały wydziały Urzędu Marszałkowskiego. Uważa, że obiekt świetnie nadaje się również na przyszłą siedzibę władz aglomeracji śląskiej. – Ale tylko w części, bo miejsce powinno służyć też szeroko rozumianej sztuce. Zresztą usytuowanie obok siebie biur i teatrów wraz z galeriami nie koliduje – uważa wicemarszałek. Kołodziejczyk chce negocjować w tej sprawie z PKP. – Konkurs musi jeszcze zatwierdzić minister infrastruktury. Będę lobbował na rzecz niekomercjalizowania dworca. Poza tym, w przyszłym roku będziemy prawdopodobnie przejmować udziały w przewozach regionalnych. Chciałbym, by takie posunięcie było powiązane z przejmowaniem obiektów PKP przez samorządy. Mogłoby się tak stać również w przypadku starego katowickiego dworca. Grzechem kolei byłoby go wcześniej sprzedawać – mówi wicemarszałek, który wcześniej pracował… w PKP. Jego pomysł gorąco popiera Fundacja dla Śląska, która organizuje teraz na dworcu wystawy. – Wystosujemy do przedstawicieli całego środowiska artystycznego i mieszkańców list z prośbą o poparcie, by dworzec dalej służył Katowicom – zapewnia Henryka Żabicka z fundacji. Przedstawiciele braci Likusów nie chcieli całej sprawy komentować. Ale chłodno do tego pomysłu odniosły się władze Katowic. – Zaakceptowaliśmy już projekt, według którego budynek miał być zmodernizowany, a pod ziemią miał zostać wybudowany parking. Każde inne rozwiązanie, które opóźni i tak odłożoną już o rok przebudowę, jest złym pomysłem, bo nie daje gwarancji na ukończenie prac w rozsądnym terminie – uważa Waldemar Bojarun, rzecznik prezydenta Katowic.