Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Rzeszów: O prawie miesiąc został przesunięty termin ponownego uruchomienia połączenia Rzeszów – Kolbuszowa

inforail
03.12.2006 15:23

Wbrew zapowiedziom od 10 grudnia, czyli momentu wprowadzenia nowego rozkładu jazdy PKP, nie będzie można jeździć pociągiem z Rzeszowa do Kolbuszowej –informuje Gazeta Wyborcza. Termin został przesunięty na 2 stycznia. Wszystko z powodu mostu między Głogowem Małopolskim a Kolbuszową, który trzeba było wyburzyć i postawić na nowo. Na razie na tej trasie zostały wykarczowane krzaki i drzewa, które zarosły jej sporą część. Pomogły w tym kolei samorządy – prace wykonywali bezrobotni w ramach prac interwencyjnych. Poza tym na trasie m.in. wymieniono trzy kilometry torów, zrobiono dwa rozjazdy, przebudowano przepust, odbudowano urządzenia zabezpieczające ruch pociągów na stacjach Kolbuszowa i Głogów Małopolski, zrobiono samoczynne przejazdy kolejowe na tej trasie. W Kolbuszowej odnowiono stację, która była kompletnie zdewastowana. – W przyszłym roku chcemy ją przebudować. Na razie nie było na to pieniędzy – mówi Mieczysław Borowiec, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Rzeszowie. Trasa między Widełką a Kolbuszową przez wiele lat nie była używana. Teraz od początku stycznia mają tam wrócić pociągi i jeździć z prędkością 70 km/h. Dotychczasowe koszty wyniosły 10 mln zł. Uruchomienie trasy Rzeszów – Kolbuszowa jest pierwszym etapem reaktywacji linii Rzeszów – Warszawa przez Kolbuszową, Tarnobrzeg i Radom. Dzięki bezpośredniemu połączeniu Rzeszowa ze stolicą pasażerowie nie musieliby już jeździć pociągami przez Kraków i zaoszczędziliby nawet dwie godziny. ZLK przymierza się do kolejnych prac na tej linii, tak żeby pociągi mogły jeździć z Kolbuszowej dalej do Ocic. W założeniu mają na tym odcinku rozwijać prędkość 100 km/h. – Na razie w budżecie państwa są zapisane ponad 2 mln zł na ten cel, ale staramy się o zwiększenie tej sumy do 50 mln zł – mówi Borowiec, który wyjaśnia, że na odcinku Kolbuszowa – Ocice również trzeba wymienić część torów, podkładów kolejowych, zrobić przepusty, przejazdy itd. Koszt tych prac to co najmniej 50 mln zł. – Jeśli zapis w budżecie się nie zmieni, w następnym roku prace nie będą kontynuowane. Za 2 mln możemy raptem wymienić 2 km torów, więc nawet nie ma sensu rozpoczynać prac – stwierdza Borowiec. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,3760553.html .