Łódź: Milion złotych kary dla MPK
Łódzki przewoźnik wygrał przetargi na remonty torów w Gdańsku i Elblągu. Niestety w żadnym z miast nie zostawi po sobie dobrych wspomnień. A kary za opóźnienia w oddaniu inwestycji są bardzo wysokie. Gdańsk żąda od MPK miliona złotych, w Elblągu remont nadal trwa, ale wysokość kar może być podobna –informuje Gazeta Wyborcza. W Gdańsku łódzkie MPK wygrało przetarg na wykonanie w systemie 'zaprojektuj i zbuduj’ nowego torowiska na ulicy Wita Stwosza. Zakład Torów i Sieci MPK miał za zadanie zerwać stare i na jego miejscu wybudować nowe (długości 3 km). Planowano, że roboty potrwają do połowy sierpnia. – Tymczasem remont zakończył się z półtoramiesięcznym opóźnieniem – mówi Mariusz Szpak, wiceprezydent Gdańska. – Mieliśmy sporo szczęścia, że nie straciliśmy unijnej dotacji na remont. Przekroczenie terminu sprawiłoby, że nie dostalibyśmy z UE ani grosza. Kiedy prace się skończyły, Gdańsk postanowił dochodzić zapisanych w umowie z łódzkim MPK kar za opóźnienia. – Wyszło ponad milion złotych i oczekujemy przelewu. Moim zdaniem MPK nie ma żadnych podstaw, by uchylać się od płacenia – dodaje Szpak. Łódzki wykonawca jest jednak zdania, że to sam zamawiający, czyli Gdańsk, jest winny opóźnień – W kontrakcie było zapisane, że możemy pracować 24 godziny na dobę. Ale potem zmieniono zdanie, a na budowie zjawiała się policja, uniemożliwiając nam pracę w nocy. Ponadto zamawiający już w trakcie robót zażądał zamontowania innych wiat i rozjazdów niż te, które były zapisane w kontrakcie – mówi Bogumił Makowski, rzecznik MPK. Spółka nie zamierza płacić nałożonej przez Gdańsk kary – Na razie trwają rozmowy. Gdańsk to dla nas poważny partner biznesowy. Ale jeśli nie będzie porozumienia, sprawa trafi do sądu. Nie boimy się procesu – zapewnia Makowski. Taki obrót sprawy nie podoba się władzom Gdańska. – Myślałem, że firma wyciągnęła jakieś wnioski ze swego postępowania. Tym bardziej, że łódzkie MPK jest członkiem konsorcjum, które wygrało właśnie przetarg na kolejny remont naszych torów. Mam tylko nadzieję, że tym zdążą na czas – wzdycha wiceprezydent Szpak. Jak zakończy się sprawa remontu torów w Elblągu, jeszcze nie wiadomo. – Niestety, u nas również z różnych powodów łodzianie nie dotrzymali terminu – mówi Stanisław Witkowski, manager nadzorujący projekt. – Podobno mieli kłopot z materiałami. Najpierw huty nie nadążały z ich produkcją, a potem podczas gorącego lata wstrzymany był ruch ciężarówek z ciężkim transportem. Jednak niezależnie od tego tramwaj miał wyjechać na nowe tory pierwszego października. A teraz okazuje się, że będzie to możliwe najwcześniej w najbliższy weekend. Cały remont ma się natomiast zakończyć 30 listopada, o ile pogoda dopisze – dodaje. Władze Elbląga jeszcze nie zdecydowały, czy będą się domagały od MPK zapłacenia grzywny. Gdyby do tego doszło, łódzki przewoźnik musiałby zapłacić po 21 tys. złotych kary za każdy dzień opóźnienia.