Estonia: Koleje idą w ręce państwa
Estoński rząd zdecydował się odkupić sprywatyzowane pięć lat temu koleje –informuje Gazeta Wyborcza. Estońskie koleje są obecnie prawie całkowicie w prywatnych rękach. Pod koniec 2000 roku za 10 mln koron (600 tys. euro) sprzedano Edelaraudtee – firmę zajmującą się przewozami pasażerskimi. Kupiła ją brytyjska firma GB Railway, która dodatkowo zobowiązała się do dużych inwestycji. W 2001 r. rząd za miliard koron (65 mln euro) sprzedał 66 proc. udziałów w Eesti Raudtee – przewoźniku towarowym oraz właścicielu infrastruktury kolejowej. Teraz chce te udziały odkupić. Estoński rząd oskarża większościowego udziałowca kolei – amerykańsko-estońsko-holenderskie konsorcjum Baltic Rail Services (BRS) – o niewypełnianie umowy prywatyzacyjnej. – Jeśli koleje są państwowe, znacznie łatwiej jest wykorzystywać do ich rozwoju unijne środki. Dzięki temu możemy zwracać większą uwagę na pasażerów, którzy byli ostatnio zaniedbywani – argumentuje Edgar Savisaar, estoński minister gospodarki. Rząd estoński już się dogadał z BRS. Za 66-proc. pakiet akcji firmy zapłaci prawie dwa i pół razy więcej niż przed pięciu laty, czyli 2,35 mld koron (około 150 mln euro). To niejedyny przypadek, kiedy prywatyzacja państwowych kolei nie dała oczekiwanych efektów. W Wielkiej Brytanii koleje sprywatyzowano w połowie lat 90. Sieć kolejowa, czyli m.in. tory i stacje, przeszła pod kontrolę firmy Railtrack. Początkowo wszystko szło gładko – firma przynosiła zyski, a jej inwestorzy byli zadowoleni. Jednak w 2000 r. pod Hatfield wydarzył się wypadek – pociąg pędzący 180 km na godz. wykoleił się – zginęły cztery osoby. Śledztwo wykazało, że do wypadku doszło, ponieważ tory pod pociągiem popękały na skutek mikroskopijnych rys. Później podobne rysy znaleziono na wielu innych odcinkach w całej Wielkiej Brytanii. To spowodowało liczne ograniczenia prędkości i utrudnienia w ruchu pociągów. Railtrack uruchomił kosztowny proces wymiany torów, co doprowadziło do poważnych problemów finansowych firmy. W rezultacie sieć kolejowa przeszła w ręce firmy Network Rail, której wszystkie zyski idą na inwestycje nfrastrukturalne. A co w Polsce? Obecny rząd prywatyzację spółek kolejowych z Grupy PKP mocno odsuwa w czasie. Resort transportu mówi, że prywatyzacja nastąpi dopiero wtedy, gdy znacząco zwiększy się ich wartość. Sprzedane, ale prawdopodobnie nie wcześniej niż w 2010 r., ma być PKP Intercity oraz nie więcej niż 50 proc. udziałów w przewoźniku towarowym PKP Cargo. Sieć kolejowa pozostanie w rękach państwa.