Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Trójmiasto: To Gdańsk odpowiada za brak porozumienia w sprawie wspólnych, trójmiejskich biletów?

infotrans
23.12.2009 19:19
0 Komentarzy

Dlaczego nie dojdzie do porozumienia ZTM Gdańsk z ZKM Gdynia w sprawie wzajemnego honorowania biletów na komunikację miejską. Dlaczego 'gdańskiego’ biletu nie będzie można skasować np. w gdyńskim trolejbusie? Dlaczego na bilecie dobowym, obojętnie którego organizatora, nie będzie można przejechać przez całe Trójmiasto? Gdynia nieśmiało przerzuca kamyk do gdańskiego ogródka, zwracając uwagę, że to tam trzeba szukać przyczyn.
– My jesteśmy gotowi do pełnej integracji – mówi Marek Stępa, wiceprezydent Gdyni.
Przypomnijmy deklaracje samorządowców sprzed kilkunastu miesięcy. W 2009 r. ZTM Gdańsk, ZKM Gdynia i MZK Wejherowo miały być, mówiąc w uproszczeniu, 'wchłonięte’ przez Metropolitalny Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej. Włodarze Gdańska chwalili się rok temu, że mogą, jako pierwsi, wszystkie umowy przekazać cesją do MZKZG, ale czekają na Gdynię i Wejherowo. Minęło kilka miesięcy 2009 r., Gdynia, podobnie jak Gdańsk, wszystkie swoje umowy dostosowała do przekazania do związku. Gdyby zatem zarówno ZTM, jak i ZKM stały się częścią MZKZG, porozumienie o wzajemnym honorowaniu biletów byłoby możliwe. Teraz jest niemożliwe, gdyż ZTM i ZKM są osobnymi tworami prawnymi. Co więcej – są i będą, gdyż Gdańsk w trakcie 2009 r… wycofał się z wcześniejszych deklaracji i nie chce już, żeby ZTM stał się częścią MZKZG.
– Policzyliśmy pieniądze – tłumaczy Maciej Lisicki, wiceprezydent Gdańska. Chodzi o to, że w momencie, gdy ZTM czy ZKM stałyby się częścią MZKZG, to pieniądze z biletów płynęłyby na konto związku, a nie miasta. W przypadku Gdańska chodzi o ok. 100 mln zł rocznie. Rezygnacja z tych wpływów oznaczałaby mniejszą o ok. 60 mln zł zdolność kredytową miasta. A na to Gdańsk, mając w perspektywie wzięcie w ciągu 5 lat kredytów inwestycyjnych na ponad miliard złotych, pozwolić sobie nie może i nie chce. – Nie zrzucałbym winy tylko na Gdańsk. Przyczyna leży też po stronie Wejherowa. MZK jest jednocześnie i organizatorem, i wykonawcą przewozów. W takim stanie prawnym nie mogłoby zostać 'wchłonięte’ przez MZKZG. A Wejherowo nie ma pieniędzy na dokonanie w tym momencie podziału – argumentuje Lisicki.
Hubert Kołodziejski, szef MZKZG, potwierdza, że porozumienie ZTM z ZKM dla całej metropolii będzie trudne, trwają natomiast prace nad porozumieniem w kwestii wzajemnego honorowania biletów gdańskich i gdyńskich na terenie Sopotu. Więcej w Dzienniku Bałtyckim.

Komentarze