Szyby, ławki i słupki –te elementy wiat przystankowych padają najczęściej pod naporem stołecznych wandali. Tylko w ubiegłym roku wybili prawie 1300 szyb, przez co narazili ZTM na straty w wysokości miliona złotych.
W 2009 roku brygady przystankowe Zarządu Transportu Miejskiego niemal codziennie zajmowały się usuwaniem szkód, spowodowanych przez warszawskich chuliganów. Wstawiły 1278 nowych szyb, zamontowały z powrotem 846 słupków przystankowych i wymieniły 295 ławeczek wolnostojących. Bilans strat zamknął się ostatecznie kwotą miliona złotych.
Wandale potrafili niszczyć nowe wiaty już następnego dnia po ich ustawieniu. W niektórych regionach miasta przystanki były demolowane przynajmniej raz w ciągu tygodnia – wymienione szyby wybijano z powrotem za dwa lub trzy dni.
Niestety, wandale nie próżnują także w bieżącym roku. Zniszczyli już około 500 szyb, uszkodzili bądź złamali 250 słupków przystankowych i uszkodzili ponad 100 ławeczek.
W Warszawie znajduje się obecnie prawie 2,5 tys. wiat przystankowych, z czego 1480 należy do ZTM.
10 czerwca rozpoczęła się kampania społeczna pod hasłem „Powiadom! Nie Toleruj!”, mająca ograniczyć liczbę aktów wandalizmu w komunikacji miejskiej i podmiejskiej. Głównym celem akcji jest uwrażliwienie mieszkańców na wszystkie przypadki wandalizmu oraz skłonienie do szybkiego informowania służb o wszelkich zaobserwowanych wykroczeniach i przestępstwach.
O zdarzeniach można informować policję i straż miejską dzwoniąc pod numer alarmowy 112 i 986.
Wandale w statystykach KSP i SM
Niszczenie mienia to prawdziwa plaga. W stolicy odnotowano – w ubiegłym roku – kilka tysięcy tego typu przestępstw. Łączna wartość strat z tego tytułu w komunikacji miejskiej (przewoźnicy –TW, MZA, MW i SKM) oraz podmiejskiej (pociągi KM) wyniosła kilka milionów złotych. Za tę kwotę można byłoby kupić nowoczesne autobusy i tramwaje lub wiaty przystankowe.
Wandale dewastują pojazdy –wybijają okna, kradną lub uszkadzają kasowniki, niszczą fotele i inne elementy wyposażenia, pokrywają szyby oraz ściany tramwajów i autobusów trudno usuwalnymi nalepkami i graffiti. Niszczą także wiaty przystankowe –słupki, rozkłady jazdy, szyby i ławeczki.
Jak wynika ze statystyk Komendy Stołecznej Policji, w 2009 r., w środkach komunikacji miejskiej (tramwajach, autobusach, metrze, pociągach), na przystankach, pętlach oraz dworcach odnotowano łącznie prawie 3700 przestępstw o charakterze kryminalnym (czyli 10 przestępstw dziennie). Przeważały kradzieże (ponad 3 tys.), w tym kradzieże kieszonkowe;zdarzały się także bójki i pobicia, rozboje, przypadki posługiwania się podrobionymi dokumentami i niszczenia mienia.
Straż Miejska, od lipca do końca grudnia 2009 roku, odnotowała 1480 zdarzeń w samej komunikacji miejskiej, z czego 60 dotyczyło dewastacji przystanków oraz środków komunikacji miejskiej. Strażnicy interweniowali 36 razy w związku z nielegalnym rozklejaniem i umieszczaniem plakatów na przystankach oraz 27 razy z powodu zaśmiecania przystanków komunikacji miejskiej. Natomiast 73 interwencje dotyczyły zakłócania porządku przez pasażerów.
W I kwartale br. odnotowano 551 zdarzeń, z czego 163 zgłosili telefoniczne mieszkańcy na numer 986. Strażnicy miejscy podjęli 12 interwencji w związku z umieszczaniem nielegalnych reklam, 2 –w związku z umieszczaniem nieprzyzwoitych treści na przystankach i w pojazdach. Trzy razy interweniowali z powodu zaśmiecania przystanków i pojazdów a 18 razy –w związku z dewastacjami przystanków.
Niszczą prawie wszystko
Setka zbitych szyb, kilkadziesiąt uszkodzonych lub całkowicie zniszczonych kasowników, prawie setka uszkodzonych drzwi, kilkanaście urwanych i zbitych lusterek –to smutny bilans strat Tramwajów Warszawskich po przejażdżkach wandali. W ubiegłym roku spółka wydała ponad 200 tys. złotych na naprawę wszystkich dokonanych przez nich zniszczeń.
Pasażerowie-chuligani nie zważają na nic i czują się praktycznie bezkarni. Najczęściej po dokonaniu zniszczeń po prostu oddalają się z miejsca zdarzenia. Tak uczynił nieznany sprawca, który 2 stycznia na moście Poniatowskiego po wyjściu z wagonu na przystanek nagle rzucił butelką w tramwaj i zbił szybę boczną, narażając TW na straty w wysokości 1300 złotych.
Wandale potrafią użyć jako narzędzia zniszczenia wyposażenia tramwaju –tak zrobił mężczyzna, który 22 listopada ub. roku zbił szybę boczną „młotkiem”i przez nikogo niepokojony wysiadł na następnym przystanku. 23 lipca nieznani sprawcy zbili szybę czołową tramwaju (4,4 tys. zł strat), a 25 października, o godzinie 6 rano, na pętli Banacha chuligani zdemolowali cały wagon –straty oszacowano wówczas na 6 tys. złotych. Sprawcy niszczyli również drzwi, wyświetlacze (koszt jednego urządzenia to 4 tys. zł) i kasowniki. I tak, 4 maja nieznani sprawcy po wejściu do wagonu najpierw uszkodzili kasownik, następnie zbili klosze oraz lusterko zewnętrzne. Straty wyniosły 2,5 tys. złotych.
Chuligani nie cofają się także przed kradzieżą –ich łupem padają głównie…młotki bezpieczeństwa. 6 maja w jednym z wagonów skradziono ich aż trzy.
W całym 2009 r. w tramwajach zanotowano 357 aktów wandalizmu a koszt napraw oszacowano na 202,4 tys. złotych.
Milion złotych strat MZA
Największy stołeczny przewoźnik –Miejskie Zakłady Autobusowe – w wyniku działalności wandali stracił w ubiegłym roku prawie milion złotych W statystykach spółki odnotowano aż 342 przypadki celowego uszkodzenia mienia oraz ponad 400 wybitych szyb.
Warszawscy i podwarszawscy wandale niszczyli w pojazdach niemal wszystko, co tylko dało się zniszczyć lub odkształcić –siedzenia, uchwyty, drzwi, kasowniki i przyciski. W 2009 roku porżnęli 46 siedzeń, całkowicie zniszczyli 15 kasowników (koszt jednego takiego urządzenia to kilka tysięcy złotych), uszkodzili ponad 50 drzwi i zdewastowali 40 przycisków awaryjnego otwierania. Nie cofali się przed kradzieżą, zabierając ze sobą różnego rodzaju pamiątkowe „fanty”–z autobusów MZA zniknęło w ubiegłym roku 17 plastikowych uchwytów, kilkanaście aluminiowych poręczy i jedenaście młotków do awaryjnego wybijania szyb.
Podatnicy drogo zapłacili za to, że pasażerowie, kierowcy samochodów a nawet przechodnie niszcząc odreagowywali w ten sposób swoje frustracje. Kilka przykładów z raportów pracowników MZA. W lutym 2009 r. – „nieznany przechodzień chciał wsiąść do stojącego przed sygnalizatorem świetlnym autobusu. Kierowca nie otworzył drzwi, dlatego mężczyzna zarysował prawy przedni narożnik autobusu i oddalił się.”„Według relacji kierowcy MZA podczas ruszania z przystanku nieznany pieszy uderzył ręką w lusterko autobusu uszkadzając je, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia.”–to z kolei przykład z marca, odnotowany w raportach. Autobusy były zresztą niszczone nie tylko przez pasażerów. W marcu ubiegłego roku podczas postoju autobusu, po kolizji „kierujący samochodem osobowym zdenerwowany stojącym autobusem podniósł z jezdni urwane lusterko autobusu i rzucił nim w pojazd MZA powodując uszkodzenia, a następnie oddalił się..”.
Zdarzały się nawet przypadki celowego podpalenia autobusu w trakcie jazdy. W maju ub. r. „kierowca MZA w trakcie dojeżdżania do przystanku autobusowego zauważył dym z tyłu przedziału pasażerskiego. Kierowca użył gaśnicy w celu zneutralizowania przyczyny wydobywania się dymu. Nikt z pasażerów nie odniósł obrażeń. Po dokonanych oględzinach przez pogotowie techniczne w obecności instruktora stwierdzono podpalenie przez nieznanego sprawcę gumowej uszczelki okna za trzecimi drzwiami”.
Grupa chuliganów zaatakowała nawet zajezdnię na Stalowej. 10 sierpnia ub. r., późnym wieczorem na bazę poleciał grad kamieni z pobliskiego nasypu kolejowego. Nieznani sprawcy zniszczyli wówczas 10 autobusów stojących na placu.
Akty wandalizmu występowały na każdej linii i niemal o każdej porze, zarówno w Nowodworach, jak i na Dworcu Wschodnim, w Markach, Rembertowie i na Ochocie. Ogółem w 2009 roku odnotowano 342 przypadki wandalizmu i 400 wybitych szyb. Oznacza to spadek w porównaniu z 2008 rokiem –kiedy w statystykach odnotowano 399 dewastacji i 425 wybitych szyb.
Niestety, mniejsza liczba zdarzeń nie wpłynęła na zmniejszenie wysokości strat: w 2008 r. wyniosły one ok. 800 tys. zł, natomiast w 2009 r. – prawie milion złotych. Powodem tego wzrostu był między innymi wzrost cen materiałów i części zamiennych.
Graffiti zmorą SKM
Ćwierć miliona złotych straciła w ubiegłym roku Szybka Kolej Miejska w wyniku działalności wandali. Chuligani obrzucali składy kamieniami, niszczyli kasowniki, kradli wyposażenie pociągów i pokrywali składy graffiti.
Największe straty spółka poniosła z tytułu wybitych szyb oraz malowania składów. W ubiegłym roku odnotowano ponad 20 przypadków wybicia lub celowego uszkodzenia szyb –wymiana jednej szyby bocznej w kabinie maszynisty to koszt ok. 5 tys. złotych. Chuligani obrzucali kamieniami składy zarówno w Warszawie (m.in. w Ursusie, Włochach), jak i w miejscowościach podwarszawskich – Sulejówku, Pruszkowie i Piastowie.
Szyby wybijano także podczas bijatyk. Tak stało się na początku stycznia w Warszawie Wesołej, kiedy sprawcy podczas załatwiania wewnętrznych porachunków wybili szybę boczną w składzie oraz szybę w drzwiach do maszynisty. Koszt naprawy wyniósł wtedy ponad 4 tysiące złotych.
W statystykach SKM odnotowano także ponad 40 przypadków graffiti. Niektóre z nich były stosunkowo niewielkie i zajmowały powierzchnię od 1,5 do 5 m2, ale zdarzały się także malunki 50- i 60- metrowe. Dla przykładu – koszt usunięcia 10 m2 graffiti to koszt prawie 1,5 tys. złotych. Domorośli adepci malarstwa pokryli składy SM napisami i rysunkami o łącznej powierzchni ponad 700 m2.
Częstym łupem chuliganów padały również kasowniki. Odnotowano siedem przypadków uszkodzenia lub kradzieży tych urządzeń (m.in. w Rembertowie). Naprawa lub wymiana każdego z nich oznacza wydatek rzędu 8 tys. złotych.
Odnotowano także przypadek celowego uszkodzenia powłoki lakierniczej pociągu (straty –1000 zł), wybicia reflektora oraz kradzieży…19 linek miedzianych w jednym ze składów.
Urywają bramki i niszczą stacje
Wybryki chuliganów w warszawskim metrze kosztowały w ubiegłym roku prawie 400 tys. zł. Domorośli graficy namalowali 274 graffiti na stacjach i 32 wewnątrz wagonów. Odnotowano także 25 przypadków dewastacji wagonów.
Pomimo obecności licznych funkcjonariuszy i wszechobecnych kamer na akty wandalizmu jest narażone również metro. Liczba takich zdarzeń nieznacznie wzrasta. W 2008 roku w statystykach odnotowano 512 przypadków wandalizmu, rok później było ich już 584.
Chuligani urywali ramiona kołowrotów i pokrywy bramek biletowych (po 20 przypadków), zamki bramek ewakuacyjnych (81 zdarzeń). Wybijali szyby na stacjach (91 przypadków) oraz wewnątrz wagonów i niszczyli ramki reklamowe.
Najbardziej we znaki dali się jednak grafficiarze, którzy 274 razy pokrywali stacje metra rysunkami i napisami (w 2008 roku odnotowano 272 takie przypadki).
Na pokrycie wszystkich strat spółka Metro Warszawskie wydała w ubiegłym roku 399,6 tys. zł.
Zostało jeszcze 90% artykułu.
Aby czytać dalej, dołącz do subskrybentów TransInfo.pl już teraz!
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
Masz już subskrypcję?
Komentarze