Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Jedzie tramwajem defibrylator. Gdańsk funduje aparaty

infotrans
21.04.2016 13:59
0 Komentarzy

W pięciu gdańskich tramwajach do końca 2016 roku pojawią się defibrylatory ufundowane przez miasto, które zamierza umieścić taki sprzęt we wszystkich tramwajach i w każdej dzielnicy. Taką potrzebę widzą też mieszkańcy – gdańszczanin Mateusz Błażewicz zgłosił do Budżetu Obywatelskiego projekt zakupu 40 urządzeń i rozmieszczenia ich w miejscach publicznych.

– Użycie defibrylatora do reanimacji nieprzytomnej osoby zwiększa jej szanse na przeżycie o 75 proc., pod warunkiem że użyjemy sprzętu w ciągu kilku minut od zatrzymania krążenia – tłumaczy Tomasz Łopaciński z Katedry i Kliniki Medycyny Ratunkowej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, twórca trójmiejskiej mapy zatrzymań serca.

Tam serce może się zatrzymać
Historia zaczęła się od przejrzenia ponad 100 tys. kart wyjazdowych stacji pogotowia ratunkowego w Trójmieście z lat 2010-2011. Doktor Łopaciński zauważył, że w 500 przypadkach chodziło o zatrzymanie krążenia, do którego doszło w miejscach publicznych. Najwięcej takich sytuacji miało miejsce w Gdańsku – ponad 65 proc., potem w Gdyni – prawie 28 proc., najmniej, bo niecałe 7 proc., w Sopocie. Najczęściej do nagłego zatrzymania krążenia doszło na ulicy – 40,6 proc., następnie w domach opieki społecznej – 9,6 proc., kolejne miejsca to działki wypoczynkowe – 8,6 proc.

W swojej analizie gdański lekarz zwrócił też uwagę na średni czas dojazdu karetki do pacjenta. W Trójmieście wyniósł on 9 minut.

– Europejska Rada Resuscytacji zaleca, by defibrylatory umieszczane były w miejscach, w których co najmniej raz na dwa lata zdarzyły się przypadki zatrzymania krążenia – tłumaczy doktor Łopaciński. – Lub gdzie jest duże ryzyko, że do takiego zatrzymania dojdzie, czyli w miejscach dużych skupisk ludzkich, takich jak lotniska, centra handlowe, stacje kolei itd. Dzięki analizie kart z pogotowia stworzyłem taką mapę zatrzymań akcji serca, teraz na tę mapę trzeba ?nanosić? defibrylatory. Cały czas nad tym

efibrylator to jest to!
Choć nazwa może onieśmielać, defibrylator to niepozorne urządzenie z dwoma elektrodami typu ?łyżki?, które przytrzymuje ratownik (takich defibrylatorów używają najczęściej aktorzy w filmach), lub z elektrodami, które przykleja się do skóry. Możliwości sprzętu zależą od jego klasy: są defibrylatory z dużymi ekranami, które mierzą także temperaturę ciała, ciśnienie tętnicze, saturację, są też typu AED – najprostsze, których może użyć osoba bez przeszkolenia medycznego. AED sam analizuje EKG poszkodowanego i wykrywa, kiedy defibrylacja jest wskazana.

Jeśli defibrylator jest umieszczony w miejscu publicznym, zwykle wisi w obudowie na ścianie, nie jest zamknięty na klucz, obudowę wystarczy przekręcić zgodnie z kierunkiem strzałek. Korzystanie z urządzenia jest bezpieczne i dla ratownika, i dla poszkodowanego, bo urządzenie samo automatycznie przeanalizuje pracę serca w ciągu kilku sekund i dokona analizy EKG. Jeżeli serce bije chaotycznie, aparat ?rekomenduje? wyładowanie elektryczne i ?prowadzi? terapię; jeśli urządzenie nie zarejestruje arytmii, po prostu nie zadziała. Ale jeśli już działa, to skutecznie – osoby, wobec których zastosowano defibrylację, często jeszcze przed przyjazdem karetki odzyskują przytomność.

W Gdańsku, podobnie jak w całej Polsce, defibrylatorów jest coraz więcej, ale nie ma jeszcze dokładnej mapy ich rozmieszczenia, bo sprzęt kupują nie tylko władze miasta, ale też firmy prywatne, właściciele galerii handlowych, deweloperzy. W Gdańsku jest dziś około 60-70 defibrylatorów. Cena wraz z obudową oscyluje między 3 tys. a 5 tys. zł.

Miasto nie ma wątpliwości: tramwaje i dzielnice
– To jest dla nas bardzo ważna sprawa – zaznacza Andrzej Bojanowski, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki gospodarczej, który przeszedł szkolenie z udzielania pierwszej pomocy za pomocą defibrylatora. – Do końca tego roku umieścimy sprzęt w pięciu remontowanych obecnie tramwajach niskopodłogowych. Równie mocno się cieszę, że plany miasta dotyczące zwiększenia liczby defibrylatorów zbiegły się z projektem budżetu obywatelskiego.

– To ważny element wzmocnienia bezpieczeństwa mieszkańców – dodaje Maciej Lisicki, wiceprezes Zakładu Komunikacji Miejskiej w Gdańsku. – Planujemy, że takie urządzenia pojawią się docelowo we wszystkich gdańskich tramwajach. Ustalamy specyfikację przetargową tak, aby były to urządzenia z wyższej półki. W skali kosztu remontu całego pojazdu nie jest to największy wydatek, a może uratować ludzkie życie. Urządzenia będą na tyle proste w obsłudze, by mogły z nich skorzystać osoby nawet bez przeszkolenia medycznego.

Tramwaje to początek. Jak podkreśla prezydent Bojanowski, miasto chce sukcesywnie umieszczać sprzęt w dzielnicach Gdańska: – Przy okazji modernizacji różnych obiektów w poszczególnych dzielnicach – objaśnia. – Hal sportowych, szkół. Chcemy, żeby defibrylatory były montowane na zewnątrz, ogólnodostępne. Umieszczanie sprzętu w przestrzeni publicznej to jedno, kolejna rzecz to szkolenia, kampania informacyjna dla mieszkańców. GUMed zapewnia, że takie szkolenia jest gotowy dla miasta prowadzić.

Szkolenia to także część projektu zgłoszonego do Budżetu Obywatelskiego przez Mateusza Błażewicza ?Bezpieczny Gdańsk – 40 publicznych defibrylatorów AED do ratowania życia w przestrzeni miejskiej?. Mają je przejść osoby, które będą odpowiedzialne za opiekę, obsługę oraz używanie defibrylatorów. W ramach projektu zostanie przeprowadzona też akcja informacyjna wśród mieszkańców Gdańska i oznakowane miejsca, w których znajdować się będą defibrylatory.

Komentarze