Czym najszybciej przez miasto? [TEST] w Bydgoszczy
Centrum Rowerowe przeprowadziło test siedmiu środków transportu w Bydgoszczy.
Który okazał się najlepszy? Jakie zalety i wady ma każdy z nich?
Czas na Bydgoszcz
Punktem startowym jest Dworzec Główny PKP. Położony jest on nieco z boku ścisłego centrum. Celem – jeden z biurowców przy Rondzie Fordońskim. W godzinach szczytu droga z punktu A do punktu B to komunikacyjna rzeźnia. Zakorkowane mogą być ulice Dworcowa, Królowej Jadwigi, Marszałka Focha i Jagiellońska, czyli praktycznie cała 4-kilometrowa trasa.
Jest godzina 8:00, 12 stopni Celsjusza, lekki wiaterek z południa. Drogi, jak na tę porę, są wyjątkowo puste. W teście biorą udział:
- Iza (taksówka),
- Artur (rower publiczny),
- Marcin (rower własny),
- Michał (samochód),
- Piotr (skuter na minuty),
- Patrycja (autobus MZK),
- Lidia (hulajnoga publiczna).
Komunikacyjne przygody
Prawie każdy musi się zmierzyć z jakimiś problemami.
– Mocowanie z rowerem publicznym zajęło mi dobrych kilka minut – mówi Artur. – Udało mi się dopiero za trzecim podejściem. Wypożyczenie roweru to loteria. Gdy idziesz pod stację, sprawdzasz automatycznie rozkład autobusów.
Piotr musi znaleźć wolny skuter. Okazuje się, że najbliższy jest w odległości 1 kilometra. Dojście do niego zajmuje kilkanaście minut. Skuter nie tylko pozwala szybko przejechać przez miasto, ale także rozkoszować się widokami. W tle Opera Nova w Bydgoszczy.
Iza jedzie taksówką, przejazd jest bezproblemowy. – Taksówkarze dobrze znają obecną sytuację na drogach w mieście, znają skróty i wiedzą, kiedy warto z nich korzystać – mówi. – Oczywiście zawsze jest ryzyko, że trafimy na niemiłego kierowcę, słuchającego irytującej nas muzyki, ale to wciąż bardziej komfortowe niż jazda komunikacją miejską czy szukanie dostępnych rowerów czy hulajnóg. Taksówkarz, z którym ja jechałam był sympatyczny, a auto zadbane. Nie było także problemu z płatnością.
Marcin wybrał rower. Wychodzi z budynku dworca, przechodzi na drugą stronę ulicy i jedzie ścieżką. – Problem w tym, że z traktu korzystają piesi i rowerzyści. Nie ma wyrysowanej linii, więc o kolizję nietrudno. Maluchy biegające po ścieżce i pieski ją przecinające to codzienność. Kiedy tylko mogłem zjechałem na ścieżkę, która biegnie nad Brdą – opowiada. – Wzdłuż rzeki dojechałem niemal do celu. Ominąłem korki, a jedynym kłopotem były schody, które musiałem pokonać w połowie trasy. Sam przejazd dał mi energię na cały dzień!
Pełen test można przeczytać TUTAJ, a poniżej zobaczcie, jak to wyglądało na filmie:
Kto wygrał?
W teście bezkonkurencyjna okazała się taksówka. Drugi – z niewielką stratą – jest rower, dopiero trzeci samochód. Poniżej zestawienie łącznego czasu przejazdu oraz dojścia do pojazdu i do mety.
Nieco inaczej wygląda koszt przejazdu środka transportu. Najtańszy okazał się rower „osobisty” – 0 zł. Na kolejnych miejscach są: rower publiczny – 1 zł, autobus MZK – 3 zł, samochód – 8,50 zł, skuter miejski – 10,35 zł, taksówka – 18 zł i hulajnoga miejska – 18,67 zł.
A jak wyglądałyby koszty, gdybyśmy danym środkiem transportu jeździli do pracy cały miesiąc?
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze