Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Czeska komunikacja bez strajku – na razie

infotrans
08.03.2010 22:23
0 Komentarzy

Czeski związek zawodowy transportowców odwołał w zeszłym tygodniu ogólnokrajowy strajk, dając czas parlamentowi na zmianę przepisów o dodatkowym opodatkowaniu pozapłacowych świadczeń pracowniczych. W Czechach, które raczej mało ucierpiały w wyniku światowego kryzysu gospodarczego, strajki zdarzają się stosunkowo rzadko. Sprawa obowiązującego od 1 stycznia podatku VAT od pozapłacowych świadczeń pracowniczych (np. bonów na posiłki, czy biletów ulgowych), pobieranego od ceny rynkowej, a nie nominalnej, podzieliła czeskie partie polityczne na trzy miesiące przed wyborami parlamentarnymi. Ugrupowania lewicowe popierają żądania związków zawodowych, a prawica je odrzuca, tłumacząc, że pracownicy muszą też mieć swój wkład w ograniczeniu deficytu budżetowego. Związki odwołały strajk po tym, gdy przejściowy rząd – utworzony po przegłosowaniu w parlamencie w marcu ubiegłego roku wotum nieufności wobec poprzedniego centroprawicowego gabinetu – ustąpił ich żądaniu zniesienia w ustawie zapisu o wzroście opodatkowania dodatkowych świadczeń.
Jednak nowa ustawa może zostać odrzucona przez izbę wyższą parlamentu, zdominowaną przez niechętne cięciom podatków partia prawicowe. Także prezydent Vaclav Klaus już zapowiedział swoje weto. Zawetowana przez prezydenta i Senat ustawa wróci do Izby Poselskiej (niższej izby parlamentu), gdzie z pewnością uzyska wystarczającą ilość głosów do odrzucenia weta i przyjęcia jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się w dniach 28-29 maja. Rząd szuka dróg to zredukowania budżetu deficytowego, który w ubiegłym roku wzrósł do 6,6 proc. PKB. Premier Jan Fischer, który zobowiązał się do obniżki deficytu do 5,3 proc. PKB, oszacował, że powrót do starych zasad w sprawie opodatkowania pozapłacowych świadczeń pracowniczych będzie kosztować 500 mln koron (26,1 mln dolarów), na co państwa nie stać.

Komentarze