Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Tramino Traminu nie jest równe

infotram
03.12.2013 08:54
0 Komentarzy

Karol Wach (InfoTram): Proces homologacji Tramino Jena nie jest jeszcze zakończony. Na jakim obecnie znajduje się etapie?

Andrzej Rosa (Kierownik Projektu Tramino Jena): Proces homologacyjny jest dalece zaawansowany, przekazaliśmy już część dokumentacji. Zgodnie z ustalonym harmonogramem z klientem Tramino do ruchu z pasażerami wyjedzie w styczniu. W Niemczech proces homologacyjny jest ściśle powiązany z infrastrukturą, a to oznacza dopuszczenie wagonu do ruchu tylko w konkretnym mieście. Tutejsze przepisy zakładają, że ich analiza zajmuje co najmniej cztery tygodnie. Homologacja opiera się na pierwszym tramwaju i zostaje rozszerzona na kolejne.
Wspomniał Pan o homologacji dla konkretnego miasta. Czy to oznacza, że tramwaje dla Brunszwiku będą musiały przejść cały proces homologacyjny?
Tak, za każdym razem tramwaj musi uzyskać stosowne dopuszczenie do ruchu, takie są niemieckie przepisy. Wygląda to inaczej niż w Polsce, gdzie mamy chociażby znormalizowaną skrajnię. W Niemczech każdy land ma własne przepisy i własny urząd homologacyjny. Wiąże się to oczywiście z wydłużeniem całego procesu, a także dodatkowymi kosztami.
Czym Tramino Jena różni się od wagonów poznańskich?
To zupełnie inna koncepcja tramwaju. Tramino dla Poznania to wagon pięcioczłonowy, oparty na trzech wózkach. Dla Jeny zbudowaliśmy tramwaje trójczłonowe, z czego każdy oparty jest na osobnym wózku. Nie ma zatem tzw. członów podwieszonych. To tramwaj GT. Inna jest dynamika takiego tramwaju. Klienci uważają, że takie tramwaje w mniejszym stopniu zużywają torowisko.
Jak duży wpływ miał zamawiający na wygląd tego tramwaju?
Ostateczny wygląd tramwaju to efekt wspólnej pracy z klientem. Design, kolorystka, kształt –to wszystko zostało wykonane zgodnie z życzeniem klienta. Wygląd wagonów był już dyskutowany i oceniany na etapie przetargu. Klient ingerował też w wygląd wnętrza, wybierał np. obicie siedzeń, oświetlenie, wykładzinę podłogi. Myślę, że końcowy efekt jest imponujący.
Tramino JenaTramino Jena - wnętrze
Czy to wnętrze jest typowo niemieckie?
Nie można powiedzieć, że jest typowo niemieckie. Każdy przewoźnik zamawia jakieś specyficzne rozwiązania. Tak też jest w przypadku Jeny. Wszystko wynika z wytycznych klienta i obowiązujących przepisów.
Ciekawie została rozwiązana kwestia drzwi. Ich układ po obu stronach wagonu nie jest identyczny, dlaczego?
Liczba drzwi była wymogiem przetargowym, a ich rozstawienie było życzeniem klienta.
Czy w kwestiach technicznych klient ingerował w budowę tramwajów?
Miał do nas pełne zaufanie. Podobnie jak w przypadku autobusów do Jeny. Nie ingerował zatem w technikę. W jej obszarze mamy kilka ciekawych rozwiązań zastosowanych w tym pojeździe. M.in. w systemach elektronicznych, czy w systemach sterowania: tramwaj posiada sterowanie informacją przystankową za pomocą GPS, podobnie sterowanie zwrotnicami, istnieje także możliwość przesyłu danych do zajezdni. Trzeba zwrócić uwagę także na fakt, że tramwaj jest „ubrany”w panele z laminatu, nie z blachy. Są one lekkie, tańsze i łatwe w montażu.
Czy kolejne tramwaje Solarisa też takie będą?
Brunszwik to dokładnie ta sama koncepcja, dłuższa o jeden człon i jednokierunkowa z panelem sterowania z tyłu wagonu. Dynamika ruchu tramwaju czteroczłonowego jest już zupełnie inna. W przemyśle tramwajowym jest jednak tak, że każdy tramwaj jest inny. Czasy standardowych konstrukcji, które można było sprzedać wszystkim już minęły. Teraz przewoźnik chce mieć tramwaj dopasowany do infrastruktury, a także potrzeb pasażerów. My musimy dostosować się do wymagań klienta. W Brunszwiku jest bardzo specyficzny rozstaw torów, 1100 m, i takie tramwaje budujemy.
Na ile doświadczenia poznańskie okazały się przydatne przy budowie wagonów dla Jeny?
Były bardzo przydatne, mimo że jest to inna konstrukcja. Korzystaliśmy z doświadczeń przy projektowaniu i budowaniu tramwaju. Aby wyprodukować odpowiednią liczbę tramwajów w określonym czasie trzeba przede wszystkim dobrze zaplanować i zorganizować pracę. Laminaty są te same. Natomiast napęd, wózki dostarczały inne firmy.
Dużo jest podzespołów niemieckich w Tramino Jena?
Tak, na rynku niemieckim to nieuniknione. Napędy, wózki, szyby, wykładziny wnętrza, panele wewnętrzne czy oświetlenie są niemieckie. Ale np. siedzenia są już polskie, z firmy Ster.
Czy w tramwaju można wykorzystać jakieś elementy „autobusowe”?
Tak, przede wszystkim te z wyposażenia wnętrza. Poręcze, siedzenia, wykładziny. Oczywiście muszą posiadać odpowiednie certyfikaty i atesty.
A czy Pana zdaniem obecność Urbino w Jenie miała wpływ na zakup Tramino?
Oczywiście. Dobre referencje autobusowe pokazały naszą jakość i umiejętność dostarczenia produktu zgodnego z oczekiwaniami klienta. Dzięki obecności autobusów nie byliśmy anonimowi. Grunt pod negocjacje został więc stworzony. Odpowiedni kontakt z klientem ma ogromne znaczenie.
Czy obsługę tramwajów zapewnia Solaris?
W okresie gwarancji będziemy działać wspólnie z zajezdnią. Z czasem będziemy autoryzować przewoźnika do wykonywania kolejnych prac samodzielnie.
A tramwaj dla Olsztyna, czy będzie podobny do tego dla Jeny?
Będzie podobny, ale nie identyczny. Musi spełnić polskie wymagania. Zostanie wyposażony w hydrauliczny system poziomowania. Będzie miał również więcej drzwi –6 par na każdą stronę.
Jak wyglądają perspektywy na kolejne zamówienia w Niemczech?
To pytanie bardziej do naszych sprzedawców, ja jestem odpowiedzialny za realizację tego projektu. Na pewno rynek niemiecki nie jest rynkiem łatwym. Jest duża konkurencja, ale i wymiana taboru odbywa się na innych zasadach niż w Polsce, tu nie ma wagonów starszych niż trzydziestoletnie.
Czy będzie Pan też pilotował projekt Brunszwik?
Nie, do moich zadań będzie należało dokończenie projektu Jena, który nie kończy się na dostawie wagonów. Czeka nas jeszcze dokończenie homologacji i pierwszy etap eksploatacji. Dopiero po przejściu tych etapów projekt będzie można uznać za zakończony.
Tramino Traminu nie równe, dlaczego?
Mamy dwa główne typy tramwajów. Typu wieloprzegubowego (Poznań) i typu GT (Jena). To dwie różne konstrukcje. Chcemy z nimi pracować, chcemy je oferować klientom. Oczywiście każda nasza oferta będzie inna, bo przygotowana pod kątem konkretnego zamówienia. Tak samo pracują dziś inne firmy, które chcą się liczyć na rynku tramwajowym. Dziś nie ma dwóch takich samych projektów, takie są wymagania klientów.
Czy wózki w Tramino Jena są skrętne?
Są elastyczne, wychylają się o 4,5 stopnia. Nie są skrętne.
Czyli Solaris nie produkuje tramwajów ze skrętnymi wózkami?
Jak najbardziej oferujemy taki tramwaj. Złożyliśmy między innymi ofertę z takim rozwiązaniem do Krakowa.
Tramwaj na szeroki tor też interesuje Solarisa?
Oczywiście, że tak. Jeżeli będzie zapotrzebowanie na tego typu tramwaj, to go zbudujemy. Rynek dyktuje warunki.
Szynobusy, metro?
Jak najbardziej. Jesteśmy otwarci. Ale powoli. Na wszystko przyjdzie czas.
Ile tramwajów rocznie może produkować Solaris?
Realizacja zamówienia dla Poznania pokazała, że mamy spory potencjał. Jesteśmy elastyczni i dostosowujemy się do ilości zamówień.
A ile trwa przygotowanie projektu tramwajowego, od momentu rozpoczęcia prac projektowych do wyjazdu z fabryki?
W przypadku Jeny były to około 2 lata. Jesteśmy jednak w stanie skrócić ten czas. Należy wziąć pod uwagę fakt, że czas oczekiwania na dostawy specyficznych komponentów może wynieść nawet 12 miesięcy. Sama produkcja, od momentu rozpoczęcia spawania, do wyjazdu z fabryki trwa około trzech miesięcy.
Dziękuję za rozmowę.

Komentarze