O tym w rozmowie opowie Ireneusz Łuczak, prezes zarządu EC Engineering.
EC Engineering należy do czołówki kolejowych biur projektowych naświecie. Czy planujecie w nadchodzącym roku poszerzyć obszar działania, a tymsamym wejść na nowy rynek?
IŁ : Obecnie realizujemy głównieprace dla klientów w Europie i Azji. To rynki o największym potencjale izdecydowanie na nich będziemy się koncentrować. Oczywiście podążamy za naszymiklientami, stąd nasza obecność np. w Indiach, ale to rynek musi nam dać jasnysygnał, że jesteśmy gdzieś potrzebni.
Oferta waszej firmy jest szeroka, macie kilka sztandarowych produktów,wśród nich pantografy tramwajowe i kolejowe. Czy w planach macie wejście narynek z czymś zupełnie nowym?
IŁ: Naszą najistotniejsządziałalnością pozostaje projektowanie. Ale faktycznie portfolio produktów stalesię poszerza, a w przyszłym roku minie 10 lat od powstania pomysłu zajęcia sięprodukcją. Pierwszym naszym produktem był pantograf kolejowy 160EC, któryodniósł spory sukces na polskim rynku. Bez powodzenia tego produktuniewątpliwie nie byłoby nowego zakładu w Podłężu pod Krakowem, którego budowęzakończyliśmy w maju zeszłego roku. Stał się też początkiem całej liniiproduktowej systemów odbioru prądu i to nie tylko dla pociągów, ale równieżlokomotyw (pantograf 200EC), tramwajów (pantograf 120EC) czy Ride&Chargedla autobusów elektrycznych. Naturalnym dopełnieniem jest pantograftrolejbusowy, którego rozwój i testy właśnie zakończyliśmy, a teraz czas nanajtrudniejszy etap, czyli wejście na rynek. Cieszę się, że wprowadziliśmytakże na rynek toalety próżniowe. Obecnie skupiamy się na opracowaniunowatorskich systemów wejść do pojazdów,
w tym również do nowej generacji TGV. Każdy z tych produktów jest istotny iotwiera nowe obszary działalności.
W takim razie, jak ocenia Pan możliwości branży? Czy rok 2020 będzierokiem rozwoju i nowych zleceń, czy wręcz przeciwnie: zastoju i kryzysu?
IŁ: Liczę na to, że będziemy sięrozwijać. Rok 2019 to był dobry rok ze wzrostem sprzedaży
i rentowności spółki. Bardzo cieszymy się z dużego zlecenia od Hyundai Rotem naprojekt tramwaju dla Warszawy. To zadanie, które w znacznej mierze pochłonienas w przyszłym roku. Świetnie rozwija się współpraca z największymiproducentami jak Alstom i Bombardier. Przełomowe było rozpoczęcie dostawpantografów dla Stadlera. Wszystkie te uruchomione kontrakty zaowocująwzrostami
w przyszłym roku. Chcielibyśmy również rozwijać dalej nasz udział rynkowy wIndiach. To zdecydowanie czas naszej ekspansji rynkowej wśród najlepszych wbranży i rok 2020 będzie naturalną kontynuacją. Portfel zamówień na większośćprzyszłego roku mamy pełny.
W jakim kierunku według Pana kształtują się technologie w przemyślekolejowym?
IŁ: Powstają nowe pomysły jak np.Hyperloop w USA i jego klony na świecie. Musimy jednak pamiętać, że to nietechnika najczęściej jest ograniczeniem, a ekonomia. Pierwszy lotnaddźwiękowego samolotu pasażerskiego odbył się 50 lat temu, a nie dość, że niepodróżujemy wszyscy w ten sposób, to Concorde całkowicie zniknął z rynku. Oddłuższego czasu to nie technika
i technologia decyduje o pozycji rynkowej – co mogliśmy zaobserwować w ostatnimroku również na polskim rynku. Globalizacja wymusza coraz większą konkurencję ipraca nad poprawą organizacji firmy i automatyzacją procesów będzie wyzwaniemkolejnych lat. Powszechna informatyzacja
i automatyzacja procesów biznesowych przy wzroście mocy obliczeniowych wymuszaćbędzie ogromne zmiany, do których musimy się adaptować i wykorzystać je jakoszanse.
Firma ECE jest na rynku od 2005 roku – to już 14 lat. W tym czasiestaliście się jednym z największych dostawców usług projektowych na świecie,dostaliście tytuł centrum
badawczo-rozwojowego. Jak zatem zmieniliście się przez lata?
IŁ: Genezy firmy należy upatrywać jeszcze w czasach, kiedyfunkcjonowaliśmy pod szyldem Energocontrol jako dział projektowania isymulacji. Był to rok 1998. Wtedy zaczynaliśmy od współpracy z Alstomem Konstali projektem autobusu szynowego 213M dla ZNTK Poznań.
Najpierw był to – jakbyśmy to dziś powiedzieli – start-up trójki studentów rozwijanypod kierunkiem prof. Tadeusza Uhla z Akademii Górniczo Hutniczej. Już po 2latach staliśmy się małą firmą z 15 pracownikami. Rok 2008 to już ponad 70 zatrudnionychosób – uświadomiliśmy sobie wtedy, że bez poprawy zarządzania projektami niebędziemy się w stanie dalej rozwijać i tak powstała organizacja oparta namenadżerach projektów. Kolejnym przełomem była decyzja o wdrożeniu do produkcjipantografu 160EC. Potraktowaliśmy to jak doświadczenie biznesowe. Kluczowe byłowsparcie jakiego udzielił nam Newag pozwalając na montaż urządzenia doprodukowanych przez siebie EZT. Na bazie tego sukcesu już ósmy rok z rzędu, co12 miesięcy dodajemy do naszej oferty kolejny wyrób. Dopełnieniem inicjatywyprodukcyjnej był zakup Zakładu Narzędziowego PZL Mielec, którego strategicznymcelem było wzmocnienie naszej obecności w branży lotniczej.
Dzisiaj zatrudniamy blisko 250 osób. Projekty realizujemy właściwie na całymświecie, a produkcja podąża w ślad za tym, mocno akcentując swoją obecność wtakich krajach jak Niemcy, Francja, Austria, Czechy, Rumunia, a także Turcja,Korea Południowa czy Indie. Patrząc na początki firmy mogę więc powiedzieć, żewiele się zmieniło. Ale jedno jest niezmienne– projektowanie pojazdów wciąż sprawia nam radość.
„
Komentarze