Warszawa widziana z tramwaju wodnego Wars
Wisła jest piękna, naturalna. Zagraniczni turyści zachwycająsię zielenią praskiego brzegu. O Warszawie widzianej z perspektywy rzeki opowiadaWojciech Falkowski, kapitan tramwaju wodnego „Wars”. Wywiad ukazał siwe wnajnowszym wydaniu magazynu ZTM Warszawa „iZTM”:
Łukasz Majchrzyk: Który to już dla pana sezon pływania poWiśle?
Wojciech Falkowski, kapitan tramwaju Wodnego”Wars”: To będzie już 13. sezon, jeśli bierzemy pod uwagę tylkopływanie tramwajem wodnym.
Pływacie późną wiosną i latem, a kiedy rozpoczynacieprzygotowania do sezonu?
Pracę na statku zaczynamy już miesiąc wcześniej. Trzebasprawdzić maszynownię, żeby nie było żadnej awarii. Dbamy o statek, więc od 13lat nie mieliśmy żadnego problemu. Nie możemy zawieść ZTM i pasażerów.
Mówi pan, że znają pana nawet ryby w Wiśle. Wcześniej pływałpan jakimi szlakami?
„Wars” pływał już kilkadziesiąt lat temu, a opróczniego jeszcze dwa statki wycieczkowe „Dziewanna” i”Syrena”. To wszystko były statki spacerowe, z których jeden pływałna Zalew Zegrzyński do Serocka, a dwa kursowały po Wiśle w obrębie Warszawy. Wtedyrejsy po stolicy trwały jedną godzinę, bo wydłużona, niemal dwukrotnie zostałatrasa. Płyniemy w górę rzeki do „Grubej Kaśki”, potem w dół Wisły doStarówki i kończymy niedaleko Mostu Poniatowskiego.
Film „Rejs” pan oglądał?
Oczywiście… Nie powiem panu ile razy go widziałem, alekilkadziesiąt seansów na pewno było. Powiem panu, że ja na statku parowym,takim bocznokołowcu, też pływałem. Na „Warsie” odbywały się nawetsympozja z udziałem reżysera Marka Piwowskiego, na którym dyskutowano o tymlegendarnym filmie. Pływanie statkiem parowym to dla załogi był ciężki kawałekchleba. Dzień i noc trzeba było czuwać, bo po drodze do Gdańska musieliśmyprzybijać do przystani w określonym czasie, a do tego omijać wszelkie płycizny.Szlaki żeglowne były wytyczane, ale zawsze mogło się coś zdarzyć. Załogaparowca liczyła 10 osób, czyli dwie zmiany i czasami było tak, że oba zespołypracowały razem, nie było chwili na odpoczynek. Przy tamtych zadaniach pływanietramwajem wodnym to jest relaks (śmiech).
Pasażerowie byli tacy, jakich widzieliśmy w”Rejsie”? Profesorowie?
Hmmm… Pływali głównie górnicy, bo kopalnie miały wtedynajwięcej pieniędzy.
A dzisiaj jak to wygląda? Kto pływa tramwajem wodnym:turyści, warszawiacy?
Bardzo dużo mamy gości z zagranicy: Anglików, Francuzów,Niemców. W ciągu ostatnich 6-7 lat mamy prawdziwy boom, jeśli chodzi o gościzagranicznych. Można powiedzieć, że ich ciągnie nad Wisłę. Rozmawiam nieraz zpasażerami z zagranicy i oni podkreślają, że nie ma drugiej takiej stolicy wEuropie, jak Warszawa. Nie ma innego miasta, które by miało u siebie takzielony brzeg jak praska strona Wisły. Niemieccy turyści opowiadają, że u nichpo jednej stronie rzeki jest beton, po drugiej też. To samo opowiadają teżinni. Doceńmy tę naturę, bo jest piękna. Pływam statkami już trzy czwarteswojego życia i ten widok mi spowszedniał, ale czasami ten widok chwyta mnie zaserce.
To jest naprawdę dzika przyroda?
W Wiśle pływają bobry, można zobaczyć stado wydr, czasami nabrzegu, między drzewami biegają jelonki. Pamiętam takie zdarzenie: odpływamy odprzystani, jesteśmy na wysokości Zamku Królewskiego i widzę dwa bobry w wodzie.Podpowiadam pasażerom, żeby się przyjrzeli, a jeden z pasażerów, warszawiak,mówi do mnie, że to na pewno pies. Podpływamy bliżej, a one tak pięknie sobieleżą, widać ich ogony i mówię: „Proszę pana, psa z takim ogonem, to ja wżyciu nie widziałem”. To nie wszystko, bo często między MostemŚwiętokrzyskim a Mostem Śląsko-Dąbrowskim widuję sarenki. Chyba jest im tam dobrzei nikt ich nie płoszy. Jednego razu środkiem nurtu płynął sobie łoś, to byłdopiero widok! Naprzeciwko Portu Praskiego była płycizna, więc sobie stanął,żeby odpocząć. Policjanci chcieli go wyciągać, ale na szczęście wyperswadowałemim ten pomysł.
Gdzie jeszcze można spotkać zwierzęta?
Koło Grubej Kaśki żyje sobie stado wydr i to całkiem liczne,12-15 sztuk. Najwięcej uciechy jest jednak z bobrami. Czasami przepływają przeddziobem statku. Zawsze się staram to pasażerom pokazywać. Czasami się dziwią,że w wielkim mieście może być piękna przyroda, a nie tylko szkło, asfalt ibeton.
Mało kto wie, że takie widoki można zobaczyć podczas rejsutramwajem wodnym.
Kiedy zaczynamy pływać, to można zobaczyć jelonkispacerujące nad brzegiem i skubiące gałązki. Bobry leżą na grzbiecie i skubiąświeże gałązki, albo budują żeremia.
To świadczy o tym, że woda w Wiśle jest czysta?
Uważam, że z czystością wody w naszej rzece jest bardzodobrze. Oczywiście, kiedyś była brudna, ale teraz to przede wszystkim, jakby topowiedzieć, zły PR (śmiech). Ja się w Wiśle kąpię i nigdy, nic złego się niedzieje. Jednego roku było tak gorąco, że na wysokości Portu Czerniakowskiegopodczas każdego rejsu wskakiwaliśmy do wody, żeby się ochłodzić. Aż nampasażerowie zazdrościli. Za Mostem Śląsko-Dąbrowskim w dół Wisły, bliżejpraskiej strony, znajduję małże i to dorodne, które mają nawet po 7, 8 lat.Całe dno jest nimi wyścielone, a przecież małże oznaczają, że woda jest czysta.Jeżeli one tam żyją, to znaczy, że woda jest czysta.
Pan ma porównanie na przestrzeni kilkudziesięciu lat.
Pasażerowie widzą, że Wisła jest mętna i myślą, że tooznacza zanieczyszczenia, bo woda czysta, powinna być jak w górskim potoku –krystaliczna. Tłumaczę im wtedy, że tutaj dno jest inne i nurt niesie ze sobąpiasek.
Zachwyca się pan praską stroną, a jak to było w przeszłościi jest obecnie z drugim brzegiem Wisły?
Przez jakieś 20 lat nic się tutaj nie działo. Rosły dzikokrzaki i brzeg był bardzo zaniedbany. Teraz wygląda to zupełnie inaczej. Przezcałe życie czekałem, żeby bulwary zaczęły wyglądać tak, jak obecnie. Pamiętambudowę Centrum Nauki Kopernik. Dopiero zawisła wiecha, prasa robiła pierwszewzmianki i z kolegami zastanawialiśmy się, co tam powstanie? Potem widzieliśmy,jak bryła się wznosi. Teraz cieszymy oczy.
Jest wreszcie gdzie usiąść i wypić kawę nad Wisłą.
Schodzę czasami z pokładu statku o 3 w nocy i widzę, jakludzie się bawią. Gra muzyka, jest pełna kultura. Jestem całym sercem za tym.Pamiętam czasy, kiedy nawet jednej restauracji tutaj nie było. Teraz powstająbary, jest czystko, miło. Wszystko się zmienia na plus.
„
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze