Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Pokrywa lodowa na Wiśle zbliża się do Torunia. Ekspert ostrzega przed trudną sytuacją na zbiorniku włocławskim

infoship
03.02.2026 20:00
0 Komentarzy

Najbliższe dni odpowiedzą, czy pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle dotrze aż do Torunia - powiedział w rozmowie z PAP kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski.

Zaznaczył też, że sytuacja na rzece powyżej stopnia wodnego we Włocławku jest trudna, bo na zbiorniku włocławskim jest już ponad 30 cm lodu.

Rozkład jazdy:

  1. Czy pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle dotrze tej zimy aż do Torunia?
  2. Dlaczego lodołamanie na zbiorniku włocławskim jest obecnie tak dużym wyzwaniem?
  3. Jakie warunki pogodowe i hydrologiczne muszą zostać spełnione, aby bezpiecznie rozpocząć akcję lodołamania?
Akcja Lodołamania Na Zbiorniku Wodnym Włocławek 3 Min
Akcja lodołamania na Zbiorniku Wodnym Włocławek

Nie można użyć lodołamaczy

- Jednocześnie nie można tam będzie użyć lodołamaczy, zanim podobna akcja (utworzenie rynny dla tranzytu kry) nie zostanie przeprowadzona poniżej tamy — wyjaśnił w rozmowie z PAP naukowiec.

Prof. UMK dr hab. Bogusław Pawłowski pamięta doskonale akcję lodołamania z lat 90. XX wieku, gdy razem ze swoim mentorem prof. Markiem Grzesiem bez trudu mogli wsiadać na lodołamacze i prowadzić badania i obserwacje pokrywy lodowej na Wiśle. Dziś dr hab. Pawłowski jest w stałym kontakcie z władzami Płocka i informuje o aktualnym stopniu zagrożenia powodziowego w tym rejonie.

- Pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle przekroczyła już bydgoski Fordon i tworzy się na odcinku Bydgoszcz-Solec Kujawski. Przyrasta do ok. 10 kilometrów na dobę, gdy w woj. kujawsko-pomorskim temperatura spada prawie do -20 stopni Celsjusza w nocy. Rok temu, w jednym z czasopism naukowych napisałem, że w związku ze zmianami klimatu, najprawdopodobniej ostatni raz obserwowaliśmy pokrywę lodową w Toruniu w roku 2012. W tym roku pogoda postanowiła mnie ukarać i nauczyć pokory, bo bardzo prawdopodobne jest, że również tej zimy lód może dotrzeć do Torunia — powiedział PAP dr hab. Pawłowski.

Naukowiec podkreślił, że jednym z podstawowych problemów tej zimy, są długie odcinki pokrywy lodowej po obu stronach tamy we Włocławku.

- Na zbiorniku włocławskim lód ma ponad 30 cm, przeprowadzono tam już kilka pomiarów. Pokrywa lodowa sięga aż za Modlin, więc ma ponad 120 kilometrów. Obecnie obserwowana sytuacja na zbiorniku nie powoduje zagrożenia powodziowego, ale głównym problemem będzie zaplanowanie i wykonanie akcji lodołamania na tym akwenie — powiedział PAP dr hab. Pawłowski.

Wyjaśnił, że rzeka poniżej Włocławka musi mieć rynnę, musi mieć drożność, aby lód mógł spływać w kierunku Bałtyku. Zanim więc zacznie się lodołamanie na zbiorniku włocławskim, trzeba złamać lód na dolnej Wiśle poniżej zapory.

- Lodołamanie na zbiorniku obłożone jest również innymi uwarunkowaniami hydrometeorologicznymi. Nie może być silnego wiatru od zachodu. Powinna być temperatura powyżej 0 stopni, także w nocy oraz przepływ powyżej 1200 metrów sześciennych na sekundę, czyli ponad dwa razy większy niż obecnie. Chodzi o to, aby lód wraz z wodą napływał i pokonywał jazy. Gdy lód nie odpływa i kra zmarznie po lodołamaniu w rynnie, jest gorzej niż jakby się pokrywy lodowej w ogóle nie ruszało — wyjaśnił naukowiec.

Podkreślił, że kolejnym z problemów jest niski poziom wód rzeki poniżej zapory. - Potrzebne są bowiem dodatnie temperatury. A ta akcja, to też trzeba sobie uświadomić, to akcja na 2-3 tygodnie, a nie kilka dni. Pogoda będzie kluczowa w zakresie ewentualnego rozwoju zagrożenia powodziowego. Szczególnie w okolicach Płocka — wyjaśnił.

Największym wyzwaniem będzie lodołamanie na odcinku powyżej Grudziądza przez Fordon do Solca Kujawskiego; koryto rzeki przy obecnym przepływie jest płytkie, występują liczne łachy piaszczyste (obecnie również pokryte lodem), a najsilniejsze, lodołamacze czołowe mają zanurzenie na poziomie 180 centymetrów.

Jak podkreślił ekspert, szybka rozbudowa pokrywy lodowej w tym roku spowodowała, że w przekrojach poprzecznych koryta rzeki nie ma obecnie dużo śryżu, co jest ważną informacją dla akcji lodołamania. - Nie ma dużej miąższości podbitek śryżowych, a podbitki tworzy głównie tzw. śryż luźny - nie ma śryżu zbitego, gęstego, co powinno lodołamanie ułatwić — wyjaśnił dr hab. Pawłowski.

- Wszyscy się zastanawiają, jak duże będzie wezbranie wiosenne Wisły. Wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby to było wezbranie powolne, a woda z dorzeczy dopływów Wisły spływała sukcesywnie. Nie można jednak obecnie oszacować — z dużą dokładnością — jak szybko pokrywa śnieżna się stopi i jak szybko woda spłynie do Wisły. Nie ma takich prognoz. Na pewno do pierwszej dekady lutego nie będzie takiej sytuacji, że woda na Wiśle będzie gwałtownie wzrastać — ocenił ekspert.

Dodał, że zatory, szczególnie na odcinku nieuregulowanym powyżej Płocka na pewno wystąpią, bo nurt jest tam kręty i występuje dużo wysp oraz łach piaszczystych. Przy niewielkim przepływie, nie muszą to być zatory groźne, czyli takie, które spowodują wzrost stanu wody do jej poziomu alarmowego.

- Póki co, nic na to nie wskazuje, że sytuacja miałaby być tragiczna, ale zwracałem też uwagę na spotkaniu w piątek w Płocku, że zbiornik w okolicach tego miasta jest płytki. Dzieje się tak ze względu na brak w ostatnich latach prac bagrowniczych, pogłębiarskich. Pozostaje pytanie, czy napływający lód będzie w stanie przejść w sprawnie przez ten odcinek dalej, gdzie jest już szerzej i głębiej. W rejonie Płocka przejściu wezbrania roztopowego, być może za ok. dwa tygodnie lub później, towarzyszyć powinna jednak bardzo wzmożona czujność. To newralgiczny fragment Wisły i różne rzeczy się tam działy w czasie ubiegłych lat — przypomniał dr hab. Pawłowski.

Komentarze