Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Eksperci: Wrocław nie potrzebuje tramwajów wodnych

infoship
02.08.2023 20:00
0 Komentarzy

Wolno, drogo, ale także bez specjalnego zainteresowania ze strony mieszkańców. 

Takie są wyniki symulacji firmy konsultingowej, która na zlecenie miasta wykonała analizę dotyczącą kosztów i korzyści wprowadzenia tramwaju wodnego we Wrocławiu.

Kosztowna inwestycja

Miasto musiałoby zainwestować 120 mln zł, a tramwaj w centrum miasta poruszałby się wolniej niż… piesi. Nie oznacza to jednak, że Wrocław rezygnuje z wykorzystania potencjału rzek.

Nie chodzi tylko o koszty. Z opracowania wynika, że byłyby to pieniądze zmarnowane, bowiem ze względu na długie czasy podróży, nie byłoby chętnych na pływanie do pracy czy do szkoły. Niektóre odcinki szybciej można pokonać pieszo.

Brak ekologicznego efektu

Z tramwajów i autobusów rocznie korzysta ponad 2 mln pasażerów. Z tramwaju wodnego korzystaliby niemal wyłącznie turyści, od czasu do czasu wrocławianie w celach rekreacyjnych. To zbyt mało potencjalnych pasażerów, aby zapełnić statki. Pływałyby niemal puste.

Z analizy wynika że na 80 proc. odcinków potoki pasażerskie nie przekraczałyby 5 pasażerów na dobę. Są też takie odcinki, gdzie… byłoby zero pasażerów, to np. Różanka – Zawalna, Różanka – Osobowicka, Osobowicka – Port Miejski, Wybrzeże Wyspiańskiego – Politechnika Wrocławska, Politechnika – most Zwierzyniecki, most Zwierzyniecki – most Szczytnicki.

Celem funkcjonowania komunikacji miejskiej jest zapewnienie mieszkańcom transportu, alternatywy do przemieszczania się samochodem, a tramwaj wodny tego celu by nie spełniał. Sprawna komunikacja miejska jest (poza rowerami i ruchem pieszym) najbardziej ekologicznym środkiem transportu, przyczynia się do zmniejszania emisji CO2. Zdaniem ekspertów przygotowujących analizę, tramwaj wodny nie skłoni nikogo do rezygnacji z podróży autem.

Powód jest prosty: jeśli trasę między zoo a Uniwersytetem Wrocławskim można pokonać pieszo w 45 minut, samochodem o połowę krócej, to nikogo nie skusi tramwaj wodny, który płynąłby 55 minut.

Sam – prywatnie – byłem zwolennikiem stworzenia tramwaju wodnego. Ale zawsze zanim wydamy pieniądze analizujemy zasadność inwestycji. Z opracowania, które przygotowała dla nas zewnętrzna firma, wynika, że Wrocław nie ma warunków dla tramwaju wodnego, a wrocławianie – znów na podstawie modelowania – nie mieliby potrzeby korzystać ze środka komunikacji, który jest wolniejszy nawet od komunikacji pieszej – mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Pływanie po Odrze jest powolne. Obowiązują tu ograniczenia prędkości: na terenie miasta 15 km/h, a poza nim 30 km/h. Jednak największym spowalniaczem są śluzy. Przekroczenie jednej zajmuje nawet 15 minut. Dlatego średnia prędkość w mieście takiego tramwaju to 5,2 km/h. Cumowanie przy przystankach również jest czasochłonne. Trzeba dobić do pomostu, założyć cumy wypuścić i wpuścić pasażerów, odcumować i odbić od pomostu – średnio około 5-7 minut na „przystanek”. Szynowy tramwaj porusza się ze średnią prędkością 17,8 km/h, w co wliczone są postoje na przystankach i sygnalizacji świetlnej.

Przeszkody w uruchomieniu tramwajów wodnych

  • Niewielkie zapotrzebowanie na taki środek transportu. Średnie potoki pasażerskie w graniach Wrocławia wahają się między od 0,0 pasażera na dobę (Różanka – Zawalna, Różanka – Osobowicka, Osobowicka – Port Miejski, Wybrzeże Wyspiańskiego – Politechnika Wrocławska, Politechnika – most Zwierzyniecki, most Zwierzyniecki – most Szczytnicki) do maksymalnie 4,4 pasażera na dobę (Śluza Opatowice – Wyspa Opatowicka).
  • Na 80 proc. odcinków potoki pasażerskie nie przekraczają 5 pasażerów na dobę.
  • Jedyny „atrakcyjny” odcinek jest poza Wrocławiem, to Jelcz – Oława Centrum: 37 pasażerów na dobę.
  • Pływanie trasami miejskimi zajmuje dużo czasu: od 63 do 85 minut. Nawet krótsze odcinki, np.: zoo – Uniwersytet Wrocławski to 55 min (samochodem 20-35 min, pieszo 45 min).
  • Średnia prędkość jednostki to 7,3 km/h; w mieście 5,2 km/h, poza miastem 12,4 km/h. Tramwaje szynowe jeżdżą ze średnia prędkością 17,8 km/h.
  • Trasy obejmują łącznie 11 śluz, a jedno śluzowanie trwa 15 min.
  • Relatywnie długi czas potrzebny na cumowanie na przystankach i wymianę pasażerów.
  • Trudne warunki techniczne ograniczające swobodę żeglugi na Odrze – mosty, jazy, śluzy i inne urządzenia hydrotechniczne.
  • Warunki do żeglowania po Odrze są wymagające – przy zanurzeniu wynoszącym 1 metr, prześwit do wysokości mostu wynosi 1,84 metra w przypadku mostu Piaskowego. Nikt nie produkuje tramwajów wodnych spełniających takie warunki. Niskie, holenderskie, mają wysokość 1,9 m.
  • Ryzyko zawieszania kursów przez zbyt niski lub zbyt wysoki poziom wody.

Skupimy się na wspieraniu prywatnych operatorów turystycznych. W przyszłym roku przeprowadzimy kolejne Kompleksowe Badanie Ruchu – jeśli ono wykaże potencjalne potoki ruchu na niektórych relacjach proponowanych w modelu, wrócimy do tematu tramwaju wodnego, na pewno jednak w ograniczonej formule. Obecność we Wrocławiu licznych śluz, a także duża liczba mostów sprawia, że tramwaj wodny nie będzie służył komunikacji w mieście. Może służyć jedynie ruchowi turystycznemu – mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia

A może trasy długodystansowe? Tramwajem wodnym do pracy we Wrocławiu spoza miasta? Z Lubiąża do Osobowic 4 godziny potem jeszcze 1,5 z Osobowic do centrum. Łącznie w jedną stronę podróż zajmie 5,5 godziny. Do tego powrót: łącznie 11 godzin. Jeśli doliczymy 8 godzin w pracy to… właściwie można zrezygnować z własnego lokum i od razu „zamieszkać w tramwaju”. 

Odrzański tramwaj atrakcyjny, ale nie dla budżetu

Od strony technicznej i organizacyjnej możliwe jest zbudowanie sieci tramwaju wodnego zakładającego funkcjonowanie nawet siedmiu linii obejmujących zarówno centrum miasta, jak i długodystansowych, np. do Lubiąża. Jest to wykonalne, ale… W analizie jest sporo tych „ale”.

Miasto miesiąc w miesiąc i rok w rok dotuje tradycyjną komunikację miejską. Inwestuje w infrastrukturę potężne pieniądze. Trasa na Nowy Dwór to 390 mln, tramwaje przez Popowice – 227 mln zł. 80 mln zł rocznie idzie na poprawę stanu torowisk – TORYwolucję. Dlaczego nie miałoby zainwestować 120 mln zł w tramwaj wodny i dokładać do niego co roku 10 mln zł?

Wrocław ma dziś bardziej palące potrzeby. Jesteśmy w trakcie realizacji Programu Tramwajowego, prowadzimy TORYwolucję, oddajemy trasy tramwajowe przez Popowice na Nowy Dwór, Aleję Wielkiej Wyspy czy obwodnicę Leśnicy. Wymieniamy tabor autobusowy i tramwajowy, a czeka nas wejście w pojazdy zasilane elektrycznie i wodorowo. Tramwaj wodny brzmi atrakcyjnie dla wszystkich, ale wobec kosztów, a także biorąc pod uwagę potencjalne trudności związane z budową przystani na terenie rządowej spółki Wody Polskie, a także fakt, że tylko w tym roku rząd obrabował budżet miasta na kwotę 781 mln zł, dziś nie ma możliwości budowy miejskiego tramwaju wodnego – mówi Jacek Sutryk, prezydent Wrocławia.

Taksówka zamiast tramwaju?

Nie oznacza to jednak, że Wrocław rezygnuje z wykorzystania potencjału rzek. Jednak nie w takiej formie, w której statki są uzupełnieniem systemu komunikacji miejskiej. Możliwe są dwa scenariusze.

Pierwszy polega na zintensyfikowaniu żeglugi dla celów turystycznych. Przykłady miast, w których działają lub działały tramwaje wodne, pokazują, że i tak korzystają z nich głównie turyści. Skomunikowanie atrakcyjnych do zwiedzenia miejsc statkami mogłoby budzić zainteresowanie i zapewnić frekwencję. Turyści nie przemieszczają się pod presją czasu, więc dłuższa, ale atrakcyjniejsza podróż (w porównaniu do autobusu czy zwykłego tramwaju), mogłaby ich skusić.

Komentarze