Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Po Niemczech teraz Wielka Brytania. Strajk maszynistów

inforail
31.01.2024 08:45
0 Komentarzy

Wtorek, 31 stycznia 2024 roku, był pierwszym dniem kolejnego z serii strajków na kolei w Anglii. Zakłócenia w kursowaniu pociągów potrwają do poniedziałku, mimo że przyjęta niedawno ustawa miała zapewnić minimalny poziom usług nawet w czasie dni strajkowych.

Tym razem protest zorganizował związek zawodowy maszynistów ASLEF, który w odróżnieniu od RMT, związku zawodowego pracowników transportu kolejowego, morskiego i drogowego, nie zawarł jeszcze porozumienia o podwyżkach płac swoich członków.

Bez podwyżek od 2019 roku

Jak twierdzi ASLEF, maszyniści nie dostali żadnych podwyżek od 2019 r., choć z danych urzędu statystycznego ONS wynika, że i tak zarabiają oni prawie dwa razy więcej niż wynosi średnia pensja w kraju.

W czasie rozpoczętego we wtorek protestu strajkować będą maszyniści pracujący dla 18 przewoźników kolejowych, czyli prawie wszystkich obsługujących połączenia w Anglii. Akcja została rozłożona na pięć dni – we wtorek strajkują maszyniści siedmiu przewoźników, w środę – dwóch, a w piątek, sobotę i poniedziałek – po trzech każdego dnia.

Wtorek, 31 stycznia 2024 roku, był pierwszym dniem kolejnego z serii strajków na kolei w Anglii. Zakłócenia w kursowaniu pociągów potrwają do poniedziałku, mimo że przyjęta niedawno ustawa miała zapewnić minimalny poziom usług nawet w czasie dni strajkowych.
Strajk kolejarzy w Wielkiej Brytanii/źródło: Wikipedia

We wtorek na trasach tych przewoźników, których maszyniści strajkowali, pociągi nie kursowały prawie wcale, choć pod koniec zeszłego roku parlament przyjął ustawę mającą zapobiec takim sytuacjom. Zgodnie z nią przewoźnicy mogą wymagać od pracowników, by nawet w czasie strajków część z nich stawiła się do pracy, tak aby obsługiwane było wymagane przez ustawę minimum 40 proc. połączeń. Jednak we wtorek żaden z przewoźników z tej możliwości nie skorzystał, co premier Rishi Sunak określił jako rozczarowujące.

Komentarze