Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Husaria na torach i nieustanne wrażenie dejavu

inforail
02.06.2009 19:18
0 Komentarzy
Nasza komunikacyjna rzeczywistość wielokrotnie przyzwyczaiła nas do szeregu kuriozów, a powtarzana przez lata ta sama mantra przynosi nieodparte wrażenie dejavu. Nie inaczej jest z najnowszymi wydarzeniami, które podbijają prasę –Husarz osiągnął 235 km/h grzmią infantylne nagłówki krótkowzrocznej polskiej prasy codziennej. Jako Polacy pamiętamy okrągły stół, pamiętamy Papieża Polaka, tylko o naszej kolejowej nieudolności ciągle zapominamy.
Dobre słowa na zachętę
 Pierwszy Taurus w barwach PKP Intercity. Fot. PKP S.A. Pierwszy Taurus w barwach PKP Intercity. Fot. PKP S.A. Pierwszy Taurus w barwach PKP Intercity. Fot. PKP S.A.
PKP Intercity po latach braków w zakupach, czy chociażby programu leasingu lokomotyw o prędkości 160 km/h i większej, w końcu poszło po rozum do głowy i podpisało kontrakt na dostawę 10 nowych lokomotyw o prędkości maksymalnej 200 km/h. W ogłoszonym przetargu zgłosił się jedynie jeden dostawca, czyli Siemens, który za dostawę 10 lokomotyw wraz z ich serwisem zaproponował cenę 44 milionów €. Siemens zaoferował lokomotywy EuroSprinter ES64U4, znane popularnie jako Taurus. Maszyny dla PKP IC to czterosystemowy wariant o mocy 6,4 MW (na napięciu 3 kV jedynie 6 MW) i prędkości maksymalnej 200 km/h przy prędkości konstrukcyjnej 230 km/h. Jest on dostosowany do poruszania się w Polsce, Niemczech, Czechach i Austrii, z planowanym wykorzystaniem dla pociągów BWE (na całej długości trasy) oraz dla pociągów udających się do Czech i Austrii. Szerzej o lokomotywach Taurus, które w Polsce otrzymały oficjalny przydomek Husarz, piszemy tutaj. Lokomotywy te posiadają już dopuszczenie do ruchu w Austrii, Czechach oraz Niemczech, jedynie w Polsce konieczny był proces homologacyjny w trakcie którego lokomotywy otrzymały serię EU44. Częścią procesu homologacyjnego były również próby prędkościowe, które zostały wykonane na odcinku linii CMK między stacjami Psary a Góra Włodowska. Z racji prowadzenia tam prac dostosowawczych do 300 km/h przejezdny jest jedynie jeden tor, co wymagało przesunięcia prób na godziny wieczorne. Jego częścią było sprawdzenie właściwości jezdnych pozwalające na dopuszczenie lokomotyw tej serii do poruszania się z prędkością maksymalną 200 km/h. Próby te odbyły się w nocach z 27 na 28 maja oraz z 28 na 29 maja 2009. W skład pociągu pomiarowego wchodziły dwie lokomotywy (po jednej na każdym z końców składu) oraz trzy wagony Z1 między nimi. Podczas jazd osiągnięto prędkość maksymalną 235 km/h, która wywołała duże poruszenie w prasie upamiętniającą jakieś wyimaginowane doniosłe pobicie urojonego rekordu.
Prędkościowa schizofrenia
Trzy wagony Pendolino były z wizytą w Polsce. Fot. Jollyroger, Wikimedia Commons, CC BY 2.5 8 lokomotyw EU43 wylądowało we włoszech. Fot. Rail Traction Company, Wikimedia Commons, cc-by-sa 2.5 42 lokomotywy EU11 trafiły do kolei włoskich jako seria E405. Fot. Marco Ruggeri, Wikimedia Commons, Public Domain
Obecnie prędkość maksymalna pociągów rozkładowych w Polsce nadal utrzymuje się na „progowej”barierze 160 km/h i to wszystko wobec faktu, że już w latach 1970-tych wybudowano Centralną Magistralę kolejową, na której zastosowano parametry umożliwiające teoretycznie osiągnięcie nawet prędkości rzędu 500 km/h. Jednak jej faktyczna prędkość konstrukcyjna wynosiła od początku 250km/h. Niestety z racji nieudolności polskiego przemysłu budowy lokomotyw za czasów PRL oraz mocno nieprzemyślanych zakupów tysięcy zbędnych „gagarinów”zamiast kilkunastu nowoczesnych lokomotyw z ówczesnej Czechosłowacji mających prędkość maksymalną 200 km/h (nasi południowi sąsiedzi byli zainteresowani składami EN57, które mogły pójść w zamian) polska kolej zatrzymała się na wyimaginowanej barierze 160 km/h. Nadzieją na zmiany stał się okrągły stół i odrodzenie Rzeczypospolitej, które zaowocowały wizytą pociągów dużej prędkości w Polsce. Obok ICE1, który z racji różnic w napięciu był jedynie eksponatem stojącym, to w Polsce dwa razy gościliśmy składy TGV. Odbyte jazdy próbne wykazały, że polska sieć zasilająca jest zbyt niewydolna dla ich potrzeb. Jednak najbardziej wymowną i obiecującą była wizyta w Polsce trzech wagonów składu Pendolino, które w dniu 11 maja 1994 roku przejechały testowo CMK z prędkością maksymalną 250,1 km/h. To wiekopomne wydarzenie dawało nadzieję na szybkie wdrożenie szybkich pociągów w Polsce z wykorzystaniem technologii Pendolino. Jazdy te wykazały konieczne udoskonalenia, które w głównej mierze wymagały zmiany sposobu zawieszenia sieci trakcyjnej (oryginalna wpadała w wibracje przy dużych prędkościach), oraz konieczności zabudowy urządzeń wyświetlających sygnały przytorowe w kabinie maszynisty. Stosowny przetarg na dostawę nowych pociągów został ogłoszony, a prace torowe ruszyły. Jednak w otoczce skandalu przetarg został unieważniony, choć prace torowe prowadzono i zaowocowały one przystosowaniem części CMK do prędkości 200 km/h dla pociągów tradycyjnych oraz 250 km/h dla składów zespolonych jak chociażby Pendolino. W efekcie unieważnienia przetargu na te zespoły jedyna nadzieja na poprawę sytuacji spoczywała w 50 lokomotywach o prędkości maksymalnej 200 km/h, których produkcja postępowała. Efektem tych prac stały się próby lokomotyw EU11, które na odcinku CMK Psary-Góra Włodawska osiągnęły prędkość maksymalną 222 km/h. Niestety pomimo fizycznego wyprodukowania tych maszyn nigdy nie weszły one do linowej eksploatacji w Polsce i ostatecznie zostały wykupione przez koleje włoskie.
Dejavu
357 km/h - to jest prawdziwy rekord. Fot. R. Piech 331 km/h osiągnięte w 1955 roku pod napięciem 1,5 kV to jest rekord. Fot. Giraud Patrick, Wikimedia Commons, GFDL
10 lat po jazdach testowych EU11, oraz 16 lat po przejeździe Pendolino polska kolej nadal stoi w tym samym miejscu, a głoszone rekordy są niemal tożsame. Bowiem testy lokomotywy Husarz, prowadzone nomen omen na tym samym odcinku co 10 lat wcześniej, doprowadziły do osiągnięcia prędkości 235 km/h. Nic tylko pogratulować osiągnięcia prędkości konstrukcyjnej tej maszyny… . Najwyraźniej osiągnięta przez lokomotywę tego typu w dniu 2 września 2006 roku w Niemczech prędkość 357 km/h, stanowiąca zarazem nowy rekord prędkości maksymalnej dla lokomotyw seryjnych to nic w porównaniu z 235 na CMK… . Zaś za dwa lata będziemy mieli kolejne wrażenie dejavu, ponieważ przetarg na nowe składy zespolone albo zostanie anulowany albo będziemy świadkami kolejnego bicia rekordu –tym razem będzie to 255 km/h… . Prawdziwe przełamywanie barier –nie ma co… . Natomiast w Polsce pociągi jak jeździły 160 km/h tak obecnie jeżdżą 160-120 km/h, CMK jak była modernizowana, tak nadal jest modernizowana, tylko tym razem zamiast do 250 km/h jest to 300 km/h. Zaś pasażerowie szturmują tanie linie lotnicze, które mimo olbrzymiego zapotrzebowania boją się wejść w segment krajowych przewozów, a szkoda bo może wówczas byłby jakiś doping by kolej w Polsce w końcu ruszyła z miejsca… .

Komentarze