Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Sindbad ma 40 lat! Ponad 200 autokarów i nowe trasy

infobus
21.03.2023 19:08
0 Komentarzy

21 marca autobusowa platforma Sindbad świętowała 40 lat swojej działalności. Historia opolskiego przewoźnika pokazuje także drogę, jaką przebył polski międzynarodowy transport pasażerski po transformacji w 1989 roku.

W pierwszy dzień wiosny, w samo południe, w Opolu odbyła się konferencja prasowa, podczas której spółka przedstawiła swoje plany na przyszłość oraz zaprezentowała najnowsze inwestycje. Z kolei wieczorem, w Filharmonii Opolskiej, miała miejsce uroczysta, jubileuszowa gala, w której wzięło udział ok 500 osób. Całość jubileuszowych uroczystości zamknął występ Sylwii Grzeszczak. Działo się!

Podnieść się po pandemii

Dzisiaj opolski Sindbad świętował 40 lat swojego istnienia. W tym czasie firma zbudowała siatkę połączeń, którą obsługuje ponad dwieście miast w Polsce i ponad czterysta w Europie. Najnowsze trasy to bezpośrednia linia Polska-Anglia do Birmingham, przejęta od Albatrosu Przemyśl oraz rozbudowa tras na terenie Niemiec i Francji, które są naturalnym przedłużeniem międzynarodowych linii z Polski.  

-„Jesteśmy dzisiaj jedyną polską firmą, które realizuje międzynarodowy transport pasażerski i świadczy go od A do Z, czyli od sprzedaży biletów po realizację transportu – powiedział podczas konferencji Ryszard Wójcik, prezes zarządu Sindbada.

Jednak nawet taki mocny gracz, jak Sindbad, musiał ugiąć się pod ciężarem pandemii i zawiesić swoje linie na okres 6 tygodni, a następnie walczyć o powrót pasażerów. Do dzisiaj spółka odczuwa skutki tego ciosu i cały czas z mozołem wraca do przedcovidowych wyników. Jeszcze w 2019 roku platforma przewoziła około miliona pasażerów rocznie. Z kolei w pandemicznym roku 2020 było to tylko 480 tys., co oznacza spadek aż o 50%. Podczas pandemii spółka musiała także ograniczyć zatrudnienie, które jeszcze w 2019 wyniosło 503 osoby. Teraz to 333 pracowników, w tym głównie kierowcy autobusów. Wprowadzone ograniczenia w przemieszczaniu się spowodowały oczywiście także straty finansowe. „Minus” jaki autokary wygenerowały w tym okresie został jednak już odrobiony, a w tej trudnej sytuacji platformie pomogła Grupa Sindbad – czyli wiele zdywersyfikowanych działalności, począwszy od działalności deweloperskiej Sindbad Dom, sprzedaż samochodów osobowych powierzchni magazynowych poprzez prowadzenie dworca Sindbad Port Opole po serwis Bus Serwis. Do tego dochodzą restauracje i hotele oraz spółka informatyczna Voyager , która bezpośrednio współpracuje z systemem biletowym Eurobus, także należącym do Sindbada. Dzięki tym dodatkowym działalnościom przewoźnik po pandemii szybko stanął „na nogi” i teraz – po przeprowadzeniu licznych zmian i modernizacji – odbudowuje swoje imperium.

Ubiegły rok przyniósł Sindbadowi wzrost pasażerów do poziomu 777 tys. sprzedanych biletów, co oznacza  ok. 75% pasażerskich obrotów z 2019 roku. Częściowo nastąpiło to poprzez zwiększony przewóz obywateli Ukrainy, natomiast ten ruch aktualnie obsługują głównie ukraińskie firmy, natomiast podstawowym i stałym klientem opolskiej firmy są Polacy, którzy pracują za granicą. Przewoźnik ma nadzieję, że w 2023 roku uda się wejść na wyższy poziom w zakresie liczby przewożonych osób i tym samym jeszcze bardziej zbliżyć się do wyników sprzed trzech lat. Cel to 80% pasażerów z 2019. To najlepiej pokazuje, jaką tragedią dla autokarowego biznesu był COVID-19. Trzy lata powrotu…

Flotowe zmiany

Obecnie opolski przewoźnik posiada flotą 215 autobusów, w tym 110 autokarów własnych i 105 pojazdów należących do OPKS Opole. Większość taboru stanowią autobusy turystyczne marki Setra, które cały czas są sukcesywnie wymieniane na nowe. Jak podała spółka – w ciągu tych 40 lat opolska firma zakupiła 333 autokary, w  tym 218 jako fabrycznie nowych.

Na rok 2022 Sindbad zamówił 21 autobusów, zarówno marki Setra, jak i Mercedes-Benz, co stanowi nowość we flocie spółki. Dodatkowo z powodu wąskiego gardła w systemie produkcyjnym Daimler Truck, platforma już zakontraktowała kolejnych 20 autokarów na rok 2024. W tym także „gwiazdy”.

Jeszcze przed pandemią Sindbad wykazywał w swoich  taborowych komunikatach także pojazdy zewnętrznych firm, które liniowo działały na rzecz platformy. Pandemia zmieniła ten system i dzisiaj Sindbad codzienną działalność „ogarnia” swoimi pojazdami, natomiast z zewnętrznych przewoźników korzysta tylko podczas świąt i wakacji. To spora zmiana i duże oszczędności.

Podobnie, jak wiele polskich prywatnych firm, także Sindbada dotyka temat sukcesji. Tutaj można powiedzieć, że „karty zostały rozdane” i zgodnie z tym, co powiedział na konferencji Ryszard Wójcik, działalność deweloperską, restauracje i hotele przejmie najstarszy syn Paweł; działalność autokarową – Karol Wójcik, który od 8 lat pracuje w Sindbadzie, natomiast sprzedaż aut osobowych i magazyny staną się domeną najmłodszego syna Ryszarda Wójcika. Właścicielowi można tylko pogratulować tak starannie opracowanego planu i zapewnienia kontynuacji dla założonego przez siebie biznesu, a następcom życzyć kolejnych udanych 40 lat!

Więcej szczegółów w filmowym materiale z dzisiejszej konferencji w Opolu:

Pierwsze lata

Cztery dekady nieprzerwanej działalności, które obfitowały w sukcesy, ale przynosiły również przeszkody i trudności. Przedstawiamy pierwszy odcinek historii Sindbada, obejmujący pierwszych 10 lat historii firmy. Oj działo si wtedy!

Początek Sindbada to tok 1983, kiedy w Polsce trwa jeszcze stan wojenny. Z doświadczeniem zdobytym w firmach TURYSTA i Orbis dwudziestosiedmioletni absolwent turystyki i rekreacji postanawia otworzyć w Opolu prywatne biuro podróży, pośród nietykalnych państwowych i spółdzielczych przedsiębiorstw. Brzmi jak bajka? Nic z tych rzeczy. Marzenia o pracy na swoim się spełniają i panowie Ryszard Wójcik oraz Maciej Osiński otwierają 5 kwietnia w sąsiedztwie Ratusza Prywatne Biuro Podróży Sindbad.

Skąd nazwa? Właściciela bardzo fascynowała postać Sindbada Żeglarza, bohatera historii o żeglarzu z Bagdadu z „Ksiąg tysiąca i jednej nocy”, zaliczanych do arcydzieł literatury światowej. Z racji panującego ustroju w naszym kraju nie było dla kogo świadczyć usług turystycznych za granicę, ale zezwolenie wydane przez Urząd Miejski dawało możliwość pośredniczenia przy załatwianiu spraw wizowych. Panowie Ryszard i Maciej wyszli dzięki tej inicjatywie naprzeciw oczekiwaniom tamtejszego rynku – mało kto miał siły i nerwy na to, by samodzielnie zorganizować sobie wizę, paszport i pociąg do Niemiec.

fot. Sindbad

Swoją pomocną dłoń wyciągnął ku PBP Stanisław Songajło, który w tym czasie pracował dla biura Juwentur, jednego z siedmiu, na ówczesne czasy, państwowego biura podróży. Zaprzysiągł sobie, że zrobi wszystko, by pomóc Ryszardowi Wójcikowi w rozwinięciu jego działalności. Późniejsze działania firmy, wpływające znacząco na jej postęp, związane były z niczym innym jak podążaniem za potrzebami klienta. Impulsem do rozwoju międzynarodowych przewozów była współpraca z panią Gertrudą Lopocz z Düsseldorfu, która organizowała świąteczne przejazdy z Niemiec do Polski. By autokary nie wracały puste, Sindbad uruchomił machinę i organizował pasażerów na drogę powrotną z Polski do Niemiec.

fot. Sindbad

Ponadto, również dzięki firmie TURYSTA, pierwszemu, polskiemu współpracownikowi wynajmującemu autokary, a następnie Juventurowi, PKS-owi Brzeg, DOSiR-owi Wrocław czy OSiR-owi Twardogóra zaczęto przewozić do Niemiec jednorazowo dziesiątki osób. Jak wspomina Zbigniew Jarema, związany z Sindbadem od początku 1989, do biura na Kołłątaja, chociaż było czynne od 9, przychodziło się już na 7 rano, tylu było chętnych po wizę. – Nasze biurka zasypane były paszportami, a końca kolejek ciągnących się przed wejściem nie było widać. Zdarzało się, że nawet nocowano pod drzwiami, by nazajutrz być na początku. To były szalone, ale jednocześnie niesamowite czasy – przyznaje.

fot. Sindbad

Dalsze losy firmy związane są z Hubertem Palmem, który kupił autokar marki Setra w 1989 roku dla swojej firmy Palm Reisen i wszedł we współpracę z Ryszardem Wójcikiem. Jej zacieśnienie przyniosła na początku lat 90. ustawa o współpracy firm niemieckich i polskich w kwestii przewozów pasażerskich. Obydwie firmy łączyła prawdziwa przyjaźń, bezsprzecznie pieczętowały ją wspólne wydarzenia, takie jak chociażby międzynarodowy mecz piłki nożnej, rozegrany na stadionie Odry Opole (wtedy KS Odra) przy ulicy Oleskiej. W trakcie meczu odbywała się loteria, z której dochód przekazano na rzecz Szpitala Dziecięcego w Opolu.

fot. Sindbad

Lata dziewięćdziesiąte to okres wielkich zmian w profilu działalności PBP Sindbad. Większość krajów zniosła obowiązek wizowy dla Polaków, zatem dotychczasowy, główny profil działalności biura tracił sens. Tworząca się nowa rzeczywistość zapowiadała jednak, że dopiero teraz pracownicy zaczną mieć ręce pełne roboty. W 1990 r. kupiono dwa autokary marki Volvo i jedną Scanię, a rok później parę pojazdów firmy DAF, które przez dwa lata zapewniały bezpieczną podróż do Lido della Nazioni sześciu tysiącom polskich turystów, przyczyniając się do stworzenia niezapomnianych, włoskich wakacji. Firma stała się jednocześnie pionierem na polskim rynku turystycznym. – Klienci byli zupełnie inni niż obecnie – cieszył ich sam fakt, że mogą wyjechać za granicę i spędzić wakacje nad ciepłym morzem – przyznaje Sławomir Berezowski, pierwszy rezydent Sindbada w Lido della Nazioni.

fot. Sindbad

Rok 1990 przyniósł również rozwój sektora przewozów do Niemiec, obsługiwano już trzydzieści dwa miasta w dwóch państwach. Rok 1992 to początek odpowiednika firmy Sindbad w Niemczech – Sindbad Reisen GmbH, pierwszej filii na terenie Unii Europejskiej. Jej podstawowymi zadaniami na ówczesne czasy było dokonywanie rezerwacji biletów w systemie komputerowym, informowanie o połączeniach autokarowych, koordynacja autokarów po stronie niemieckiej czy dbałość o zapewnienie wypoczynku dla załóg. W tym to roku powstała również baza transportowa z prawdziwego zdarzenia. W tym czasie firma dysponowała 5 autokarami na własność i zajmował się nimi jeden mechanik – Krzysztof Szyndzielorz, późniejszy Mistrz warsztatu. – Gdy zaczynałem w 1991 roku, mieliśmy małą, nieogrzewaną halę z jednym kanałem. Do obecnej przenieśliśmy się rok później, wcześniej serwisowano tam samochody ciężarowe, więc na nasze potrzeby nie trzeba było wiele zmieniać – wspomina. W ten sposób minęło pierwsze 10 lat działalności firmy Sindbad. Co to były za czasy!

Komentarze