Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Ministerstwo Klimatu nie widzi plusów gazowych autobusów

infobus
23.03.2021 16:00
0 Komentarzy

Długo czekaliśmy na odpowiedź Ministra Klimatu i Środowiska na interpelację sanockich posłów – Piotra Uruskiego i Janusza Kowalskiego w sprawie dyskryminacji niskoemisyjnych technologii CNG/LNG przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.

Ale w końcu ją mamy. To jednoznaczna wykładnia polityki państwa wobec gazowych autobusów, która jest krótko mówiąc negatywna. Rząd nie widzi plusów gazowych autobusów, tylko same minusy. Szkoda.

tańsza, niskoemisyjna alternatywa

Jak przekonują posłowie, wykorzystanie i rozwój technologii paliw CNG oraz LNG jest korzystne dla polskiego transportu i podają konkretne argumenty:

  • zdecydowanie niższa emisyjność w porównaniu do pojazdów napędzanych benzyną lub olejem napędowym;
  • brak innych obciążeń dla środowiska w przeciwieństwie do elektrycznych pojazdów (wysokie koszty recyklingu baterii i brak w pełni ekologicznych technik ich przetwarzania);
  • nawet dwukrotnie większy zasięg autobusów napędzanych gazem w porównaniu do pojazdów elektrycznych;
  •  dostępność, bezawaryjność: mniejsze wymagania infrastrukturalne i możliwość korzystania z tradycyjnej bazy dystrybucyjnej w opozycji do niedostatecznie rozbudowanej infrastruktury ładowania autobusów elektrycznych; co więcej – jak okazało się w Warszawie – autobusy elektryczne nie poradziły sobie z niskimi temperaturami panującymi obecnie w naszym kraju i musiały być zastąpione pojazdami spalinowymi;
  • korzystne ceny pojazdów: za te same środki można kupić średnio dwa razy więcej pojazdów;
  • wykorzystanie CNG i LNG daje większą niezależność, ale i dywersyfikację technologiczną – pozwala oprzeć się na krajowych producentach przy jednoczesnym zmniejszeniu ryzyka uzależnienia handlowego od monopolisty.

-„Na postawie dostępnych opracowań widać wyraźnie, że pomimo istniejącej w naszych warunkach przewagi gazu ziemnego, wciąż istotną rolę odgrywa lobby związane z elektromobilnością (np. bardzo aktywny na tym polu były minister środowiska z czasów PO-PSL Marcin Korolec). Biorąc jednak pod uwagę wszystkie dane i fakty, zasadne wydaje się uwzględnienie technologii CNG i LNG w programach rządowych wspierających transport publiczny. A na pewno wykluczenie technologii CNG jest niezrozumiałe – jak np. w rozstrzygniętym niedawno przez NFOŚ programie dotacyjnym dla transportu zbiorowego. Samorządy powinny mieć swobodę wyboru technologii – kupowanie za ponad 4 mln jednego autobusu na wodór zamiast w tej samej cenie 4 autobusów CNG jest szczególnie dziś w trakcie pandemii bardzo kontrowersyjne i na pewno nie wspiera szybszej wymiany taboru autobusowego w miastach. Gaz ziemny jako paliwo znane i sprawdzone nie może być poddane regulacjom, które w istocie dyskryminują je w czystym transporcie, co może pozbawić Polskę atutów w dążeniu do modernizacji całego systemu transportowego. Status gazomobilności powinien być co najmniej zrównany ze statusem elektromobilności, szczególnie w obszarze transportu publicznego – piszą posłowie.

W tej sytuacji parlamentarzyści rekomendują … unieważnienie konkursu „Zielony Transport Publiczny” na zakup 431 autobusów elektrycznych i wodorowych i rozpisanie go na nowo z uwzględnieniem technologii CNG i LNG. Mocne!

Odpowiedź Ministerstwa

17 marca w imieniu MKiŚ odpowiedział podsekretarz stanu Adam Guibourgé-Czetwertyński, który zauważa, że … pojazdy napędzane gazem ziemnym posiadają silniki spalinowe oraz emitują zanieczyszczenia. O transportowej niewiedzy Ministerstwa świadczy kolejne zdanie:

-„Tego typu pojazdy nie posiadają limitów emisji zanieczyszczeń, jak te dla pojazdów z silnikiem wysokoprężnym lub benzynowym, określone w normach emisji EURO. Zgodnie z badaniami pojazdy gazowe mogą emitować zdecydowane większe ilości cząstek stałych(PM2.5) oraz  amoniaku. Emisje te są największe w przypadku jazdy po mieście, tj. przy niskich prędkościach i zimnym silniku. Ponadto, ze względu na mniej skomplikowany układ napędowy, pojazdy elektryczne charakteryzują się mniejszą awaryjnością niż pojazdy wyposażone w silnik spalinowy (brak układów turbodoładowania ,zapłonowego, wydechowego) – dowodzi Adam Guibourgé-Czetwertyński, co jest kompletnym zaprzeczeniem dotychczasowej praktyki eksploatacyjnej.

Takie fantazje mogłyby przejść niezauważone i bez echa, gdyby nie fakt, że zgodnie z  art.  37 Ustawy z   dnia 11 stycznia 2018 r.    o elektromobilności i   paliwach alternatywnych (Dz. U. z   2021  r.    poz. 110.),  jednostki samorządu terytorialnego o liczbie ludnościpowyżej50 tys. mieszkańców mają obowiązek zapewnienia określonego udziału pojazdów zeroemisyjnych we flocie transportu zbiorowego oraz pojazdów zero i  niskoemisyjnych w realizowanych i  zlecanych zadaniach publicznych. Miasta te raz na 3 lata opracowują analizę kosztów i korzyści związanych z wykorzystaniem autobusów zeroemisyjnych.

Zdaniem rządu z 66 analiz, które zostały opracowane dla 78 jednostek samorządu terytorialnego wynika, że ponad 60% tych JST jest zainteresowanych rozwojem zeroemisyjnej komunikacji miejskiej. Ponad 50% gmin, które przygotowały powyższy dokument poinformowało, że warunkują rozwój floty pojazdów zeroemisyjnych możliwością pozyskania dofinansowania na ich zakup. No i w wszystko jasne – na podstawie tych deklaracji rząd postawił wspierać tylko pojazdy zeroemisyjne w komunikacji. Brawo z wnikliwą diagnozę aktualnego stanu transportu.

Znajomość rynku

-„Jeśli chodzi  o wykorzystanie autobusów elektrycznych  w polskich miastach, w 2020  roku  zarejestrowano 200 nowych pojazdów (54  autobusy  w roku 2019) w stosunku do 165 autobusów napędzanych  CNG (182  autobusy w 2019 roku). Na podstawie przedmiotowych danych widać znaczny wzrost zainteresowania autobusami elektrycznymi oraz spadek zakupów pojazdów gazowych”

– wykazuje się rynkową wiedzą Czetwertyński, tylko zapomina, że w 2020 r. realizowany był „kontrakt stulecia” na elektrobusy MZA, którego w tym roku zabraknie, a z kolei na ten rok przewidziany jest „gazowy kontrakt stulecia” dla Warszawy i spodziewamy się mocnego gazowego piku. Ciekawe, jak to wytłumaczy pan podsekretarz…

Kolejny punkt dotyczy stacji tankownia.

-„Tankowanie pojazdu gazem ziemnym wymaga wybudowania specjalistycznej stacji tankowania gazem, co wiąże się z przeprowadzeniem dużej inwestycji oraz procedury administracyjnej. Wybudowanie stacji w oparciu o dostępną instalację może nie zapewnić wystarczającej wydajności stacji w celu tankowania autobusu. W większości przypadków, wraz z zakupem pojazdów elektrycznych prowadzone są inwestycje w zakresie budowy niezbędnej infrastruktury do ich obsługi.  Inwestycje te są zdecydowanie mniej kosztowne dla samorządów i pozwalają na zastosowanie różnych technik ładowania pojazdów,  np. wolne ładowanie nocą podczas postoju autobusu w zajezdni oraz szybkie ładowanie pantografem podczas postojów autobusu na pętlach końcowych. Inwestycje w stacje ładowania mogą zatem być dużo mniej skomplikowane i zrealizowane w dużo krótszym czasie” – podkreśla Adam Guibourgé-Czetwertyński.

No cóż…  Z tego wynika, że budowa stacji szybkich ładowarek to „bułka z masłem” a budowa gazowych stacji to droga przez mękę. Mimo to jakoś do tej pory samorządy masowo nie budują stacji zasilania elektrobusów z własnych pieniędzy, a znamy kilka komercyjnych stacji tankowania gazem. Poza tym stworzona infrastruktura zasilania CNG/LNG w miastach mogłaby by później przygotować pod wprowadzenie niskoemisyjnego transportu poza miastami – na liniach regionalnych. Tak daleko jednak MKiŚ nie sięga – teraz ma być sukces, a największą szansą dla polskiego przemysłu oraz zmniejszenia bezrobocia.

Komentarze