Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Kierowca warszawskiego autobusu pomógł sarence

infobus
12.06.2022 13:00
0 Komentarzy

20 maja kierowca autobusu firmy Mobilis, obsługującej część linii w ramach Warszawskiego Transportu Publicznego, zauważył leżącą na drodze sarnę z dwojgiem młodych.

Nie wahał się ani chwili. Zatrzymał pojazd i ruszył na pomoc. Do tych wydarzeń doszło rankiem 20 maja, jednak Mobilis dopiero teraz – 6 czerwca – zdecydował się pokazać nagranie z monitoringu.

Człowiek o wielkim sercu

Pan Wojciech – kierowca autobusu Mobilis linii 737, wyruszył rano, przed godz. 7.00, na trasę z Cmentarza Południowego w Antoninowie w kierunku Ursynowa Północnego. Gdy dojeżdżał do pierwszego skrzyżowania na trasie z daleka dostrzegł leżące na jezdni zwierzę.

-„Po wjechaniu na skrzyżowanie okazało się, że to była sarna oraz dwie małe sarenki, leżące w odległości 2-3 metrów od niej, po obu jej stronach. Po chwili, Pan Wojciech zauważył, że jedno z maleństw porusza się, więc zatrzymał autobus, włączył światła awaryjne i poszedł sprawdzić sytuację. Niestety ciężarna samica potrącona przez samochód nie przeżyła uderzenia. Dwa maleństwa wypadły z łona matki, ale tylko jedno dawało oznaki życia. Sprawca zdarzenia odjechał, nie udzielając żadnej pomocy! – informuje o zdarzeniu Mobilis.

Kierowca natychmiast zadzwonił na numer alarmowy 112, a jego zgłoszenie zostało przekazane do Eko Patrolu. Następnie wziął z kabiny swoją kurtkę, ułożył w niej zwierzątko i wrócił do autobusu. Wszystko nagrała kamera monitoringu.

Jedna z pasażerek zaoferowała pomoc. Trzymała otuloną w kurtkę sarenkę na kolanach całą drogę do momentu, gdy autobus dojechał do krańcowego przystanku na Ursynowie. Na miejscu czekały już osoby, które zaopiekowały się zwierzęciem i zabrały je do lecznicy.

Niestety mimo wielkiego serca pana Wojciecha sarenki nie udało się uratować. Prawdopodobnie była jeszcze za mała, żeby funkcjonować poza łonem matki. Zmarła po kilku dniach.

Komentarze