Bohater z MZK Oświęcim
Jak informuje portal FaktyOświęcim.pl ? 4 sierpnia wtorek rano Krzysztof Piecuch wyjechał autobusem Miejskiego Zakładu Komunikacji w Oświęcimiu, numer boczny 61, z przystanku przy dworcu kolejowym. Zgodnie z rozkładem jazdy linii nr 24, wiodącej ze stolicy powiatu do Zasola Pętli przez Wilczkowice, zamknął drzwi neoplana o godzinie 4.50. W autobusie nie było pasażerów. Nie pojawiali się też na kolejnych przystankach. Kierowca jechał więc sam.
Na ulicy Wilamowskiej w Rajsku 26-letni pracownik MZK, mieszkający w Zasolu, dostrzegł opla vectrę, stojącego w rowie. Auto zniszczyło fragment ogrodzenia. – Zatrzymałem się i podszedłem do opla. Radio grało, stacyjka była włączona. Kierowca był nieprzytomny. Sprawdziłem tętno, było słabo wyczuwalne. Oddychał bardzo ciężko tak raz na pół minuty – opowiada Krzysztof Piecuch. Kierowca autobusu nie bardzo mógł się dostać do nieprzytomnego mężczyzny, bo drzwi były pozamykane. Ostatecznie, by ocenić stan mężczyzny, wszedł do samochodu od tyłu.
Krzysztof Piecuch zadzwonił po pomoc na numer 112. W międzyczasie zatrzymał przejeżdżające samochody, by ich kierowcy pomogli wyciągnąć człowieka z samochodu. Zatrzymani podjęli też reanimację. – Byłem w łączności z dyspozytorem i na bieżąco informowałem o przebiegu akcji resuscytacji krążeniowo-oddechowej – tłumaczy Krzysztof Piecuch.
Inni kierowcy zatrzymywali się i pytali, czy mogą pomóc. Zdaniem kierowcy MZK karetka przyjechała po około 10 minutach od zgłoszenia. – Wszystko działo się bardzo szybko, a wtedy czas się dłużył. Dopiero jak emocje opadły i wszystko przeanalizowałem, to zorientowałem się, że to było naprawdę bardzo krótko – stwierdza Piecuch.
Załoga karetki pogotowia ratunkowego przejęła pacjenta i pognała z nim do Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu. Na szpitalnym oddziale ratunkowym lekarze sprawdzili, czy nie ma urazów, związanych z kolizją drogową. Następnie zdecydowali o przewiezieniu go na oddział hemodynamiki w Oświęcimiu.
Cykliczne szkolenia kierowców
Krzysztof Piecuch podkreśla, że w MZK wszyscy przechodzą odpowiednie przeszkolenia, także z pierwszej pomocy przedmedycznej. – Nasi kierowcy są przygotowani do działania na wypadek takich zdarzeń. Co pięć lat przechodzą stosowne szkolenia. Ostatnie odbyły się w tym roku – tłumaczy Kazimierz Tobiczyk, prezes MZK. Szefa miejskiej spółki komunikacyjnej pytamy o kierowcę, który we wtorek wczesnym rankiem zasiadł za kierownicą neoplana. – Wspaniały, niezwykle uprzejmy. Jest najkulturalniejszy wśród naszych pracowników. Warto nadmienić, że jego ojciec też u nas pracował – dodaje prezes. – Zamierza pan w jakiś sposób nagrodzić Krzysztofa Piecucha? – pytamy. – Pomyślimy o premii – zapewnia Kazimierz Tobiczyk. Poranna akcja i uczestniczący w niej mężczyźni zasługują na szczególne uznanie.
„
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze