„Rowerowa hipokryzja” czyli blaga zatroskanego kierowcy
„Rowerowa hipokryzja”czyli blaga zatroskanego kierowcy
Mój list jest odpowiedzą i protestem na coraz częściej pojawiające się w serwisach internetowych artykuły antyrowerowe. Publikacja pt: „Rowerowa hipokryzja: ulica zamiast ścieżki”z dnia 23-07-2011 na gazeta.pl autora Paweł, przelała szalę goryczy. Świadczy o kompletnej niechęci autora do rowerzystów i zupełnej nieznajomości sytuacji na opisywanej ulicy –pisze Marcin Kalinowski.
Szczególny niepokój wzbudza jednak fakt, iż artykuły podobnej treści umieszcza się na stronie docierającej do szerszej grupy ludzi, poświęconej komunikacji publicznej, na stronie, która ponoć wspiera zrównoważony transport w mieście. Widać są to działania jedynie fasadowe.
Wracając jednak do wspomnianego artykułu, to mogę wyjaśnić autorowi Paweł i Państwu przy okazji, skąd bierze się niechęć rowerzystów do tzw. ścieżki rowerowej na ul. Radzikowskiego. Tak się składa, że mieszkam w tamtej okolicy, a rowerem poruszam się ul. Radzikowskiego codziennie.
Po pierwsze wjazd na drogę rowerową na ul. Radzikowskiego (jadąc od strony ul. Czerwińskiego w stronę Ronda Ofiar Katynia) jest bardzo utrudniony. Na jej początku (na wysokości ul. Słowiczej) znajduje się kilkunasto-centymetrowy krawężnik, skutecznie uniemożliwiający wjazd na drogę rowerową. Zwykle krawężnik pełni bardzo ważną funkcję separując ruch samochodowy od pieszego i rowerowego. W tym jednak konkretnym przypadku projektanci poszli krok dalej i postanowili odseparować również w ten sposób rowerzystów od ścieżki rowerowej. Rowerzysta, aby bezpiecznie wjechać na drogę rowerową w tamtym miejscu musi z roweru zsiąść i wprowadzić go na ścieżkę. Już widzę jak autor chętne jeździłby swoim samochodem po drodze na której znajduje się tak duży próg zwalniający, że tylko przepchnięcie samochodu przezeń pozwoliłoby uniknąć szkód w postaci pękniętych opon i wykrzywionych felg.
Po drugie, sporadycznie zdarza się aby droga w ciągu ul. Radzikowskiego nie była zablokowana przez zaparkowane samochody. Mniej więcej w połowie nieszczęsnej drogi rowerowej znajduje się sklep i jakaś knajpka, więc jak wspomniałem, jedynie sporadycznie zdarza się aby nie było tam samochodu. Swojego czasu podjąłem bezskuteczną próbę uwolnienia od zaparkowanych samochodów tej drogi dla pieszych i rowerzystów. Dlaczego była to próba nieudana opiszę dalej.
Powód trzeci, właśnie na wysokości sklepu/knajpki znajduje się znak C13a koniec drogi dla rowerów. Może autor przeprowadzając swój „eksperyment”stał właśnie za tym znakiem i dziwił się rowerzystom, że jadą zgodnie z prawem?! To chyba wyjaśnia, dlaczego rowerzyści na jego pytanie odpowiadali stukaniem się po głowie lub innymi gestami…Mylące mogą być zapewne, wymalowane na drodze rowerowej poziome znaki P-23 rower. Jednak o to nie należy mieć pretensji do rowerzystów a do ZIKiT-u.
Ostatnim, być może przygniatającym argumentem, będzie opis mojej próby interwencji w sprawie zaparkowanych samochodów na drodze rowerowej w Straży Miejskiej. Na mój telefon informujący SM o samochodach na ścieżce na ul. Radzikowskiego uzyskałem odpowiedź –„ALE TAM NIE MA ŻADNEJ ŚCIEŻKI ROWEROWEJ”Do interwencji więc nie doszło. Okazuje się bowiem, że może i znaki stoją, coś w rodzaju drogi rowerowej też istnieje, ale w planach Urzędu Miasta nie ma naniesionej drogi rowerowej na ul. Radzikowskiego, więc nie ma podstaw do interwncji! Tak więc droga jest, ale jakoby jej nie było. Polecam sprawdzić tą informację u źródła.
Mylącym dla czytelników serwisu może być także zdjęcie w artykule, które zostało zrobione najprawdopodobniej na ul. Kopernika, gdzie znajduje się jeden z nielicznych kontra-pasów rowerowych, a nie na ul. Radzikowskiego. Jeżeli wyrazicie Państwo chęć, to mogę zrobić zdjęcia obrazujące rowerową rzeczywistość na ul. Radzikowskiego.
Podobnie jak autor jestem przeciw hipokryzji i lepszemu traktowaniu jednych kosztem drugich. Tak więc dlaczego tylko rowerzyści muszą zsiadać z roweru i przeprowadzać go przez przejście dla pieszych? Niech to będzie obowiązek wszystkich uczestników ruchu drogowego. Niech samochodziaże wreszcie zaczną przeprowadzać swoje samochody przez przejście dla pieszych!
Szanowna redakcjo [EKK – przypis red. ibikekrakow], mam nadzieję, że moje argumenty choć częściowo do Państwa przemówiły. Polecam na przyszłość zapoznać się z treścią tej strony www.ibikekrakow.com przed publikacją artykułów podobnej treści. Promujmy zrównoważony transport, nie transportowy szowinizm.
Z poważaniem
Marcin Kalinowski
Treść powyższego listu autor przesłał do redakcji Encyklopedii Krakowskiej Komunikacji (EKK) i tam też, pod tytułem „Transportowi hipokryci„, list został opublikowany dnia 24 lipca 2011 roku.
Z uwagi na brak zdjęć DDR na ul. Radzikowskiego w artykule wykorzystano zdjęcie DDR przy DH Wanda w Nowej Hucie –zakończonej również bardzo osobliwie.
Źródło: http://ibikekrakow.com/2011/07/27/rowerowa-hipokryzja-czyli-blaga-zatroskanego-kierowcy/
Dla indywidualnych czytelników za 15 zł rocznie, a dla firm od 99 zł rocznie! Sprawdź naszą ofertę:
-
Subskrypcja na 12 m-cy
1 adres e-mail – prywatny15.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
1 adres e-mail – firmowy99.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 5 firmowych adresów e-mail495.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
do 10 adresów e-mail990.00 zł przez 1 rok -
Subskrypcja biznes na 12 m-cy
bez żadnych limitów!1,990.00 zł przez 1 rok
Komentarze