Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

„Rowerowa hipokryzja” czyli blaga zatroskanego kierowcy

infobike
27.07.2011 17:36
0 Komentarzy

„Rowerowa hipokryzja”czyli blaga zatroskanego kierowcy


Mój list jest odpowiedzą i protestem na coraz częściej pojawiające się w serwisach internetowych artykuły antyrowerowe. Publikacja pt: „Rowerowa hipokryzja: ulica zamiast ścieżki”z dnia 23-07-2011 na gazeta.pl autora Paweł, przelała szalę goryczy. Świadczy o kompletnej niechęci autora do rowerzystów i zupełnej nieznajomości sytuacji na opisywanej ulicy –pisze Marcin Kalinowski.

1_760


Szczególny niepokój wzbudza jednak fakt, iż artykuły podobnej treści umieszcza się na stronie docierającej do szerszej grupy ludzi, poświęconej komunikacji publicznej, na stronie, która ponoć wspiera zrównoważony transport w mieście. Widać są to działania jedynie fasadowe.

Wracając jednak do wspomnianego artykułu, to mogę wyjaśnić autorowi Paweł i Państwu przy okazji, skąd bierze się niechęć rowerzystów do tzw. ścieżki rowerowej na ul. Radzikowskiego. Tak się składa, że mieszkam w tamtej okolicy, a rowerem poruszam się ul. Radzikowskiego codziennie.

Po pierwsze wjazd na drogę rowerową na ul. Radzikowskiego (jadąc od strony ul. Czerwińskiego w stronę Ronda Ofiar Katynia) jest bardzo utrudniony. Na jej początku (na wysokości ul. Słowiczej) znajduje się kilkunasto-centymetrowy krawężnik, skutecznie uniemożliwiający wjazd na drogę rowerową. Zwykle krawężnik pełni bardzo ważną funkcję separując ruch samochodowy od pieszego i rowerowego. W tym jednak konkretnym przypadku projektanci poszli krok dalej i postanowili odseparować również w ten sposób rowerzystów od ścieżki rowerowej. Rowerzysta, aby bezpiecznie wjechać na drogę rowerową w tamtym miejscu musi z roweru zsiąść i wprowadzić go na ścieżkę. Już widzę jak autor chętne jeździłby swoim samochodem po drodze na której znajduje się tak duży próg zwalniający, że tylko przepchnięcie samochodu przezeń pozwoliłoby uniknąć szkód w postaci pękniętych opon i wykrzywionych felg.

Po drugie, sporadycznie zdarza się aby droga w ciągu ul. Radzikowskiego nie była zablokowana przez zaparkowane samochody. Mniej więcej w połowie nieszczęsnej drogi rowerowej znajduje się sklep i jakaś knajpka, więc jak wspomniałem, jedynie sporadycznie zdarza się aby nie było tam samochodu. Swojego czasu podjąłem bezskuteczną próbę uwolnienia od zaparkowanych samochodów tej drogi dla pieszych i rowerzystów. Dlaczego była to próba nieudana opiszę dalej.

Powód trzeci, właśnie na wysokości sklepu/knajpki znajduje się znak C13a koniec drogi dla rowerów. Może autor przeprowadzając swój „eksperyment”stał właśnie za tym znakiem i dziwił się rowerzystom, że jadą zgodnie z prawem?! To chyba wyjaśnia, dlaczego rowerzyści na jego pytanie odpowiadali stukaniem się po głowie lub innymi gestami…Mylące mogą być zapewne, wymalowane na drodze rowerowej poziome znaki P-23 rower. Jednak o to nie należy mieć pretensji do rowerzystów a do ZIKiT-u.

Ostatnim, być może przygniatającym argumentem, będzie opis mojej próby interwencji w sprawie zaparkowanych samochodów na drodze rowerowej w Straży Miejskiej. Na mój telefon informujący SM o samochodach na ścieżce na ul. Radzikowskiego uzyskałem odpowiedź –„ALE TAM NIE MA ŻADNEJ ŚCIEŻKI ROWEROWEJ”Do interwencji więc nie doszło. Okazuje się bowiem, że może i znaki stoją, coś w rodzaju drogi rowerowej też istnieje, ale w planach Urzędu Miasta nie ma naniesionej drogi rowerowej na ul. Radzikowskiego, więc nie ma podstaw do interwncji! Tak więc droga jest, ale jakoby jej nie było. Polecam sprawdzić tą informację u źródła.

Mylącym dla czytelników serwisu może być także zdjęcie w artykule, które zostało zrobione najprawdopodobniej na ul. Kopernika, gdzie znajduje się jeden z nielicznych kontra-pasów rowerowych, a nie na ul. Radzikowskiego. Jeżeli wyrazicie Państwo chęć, to mogę zrobić zdjęcia obrazujące rowerową rzeczywistość na ul. Radzikowskiego.

Podobnie jak autor jestem przeciw hipokryzji i lepszemu traktowaniu jednych kosztem drugich. Tak więc dlaczego tylko rowerzyści muszą zsiadać z roweru i przeprowadzać go przez przejście dla pieszych? Niech to będzie obowiązek wszystkich uczestników ruchu drogowego. Niech samochodziaże wreszcie zaczną przeprowadzać swoje samochody przez przejście dla pieszych!

Szanowna redakcjo [EKK – przypis red. ibikekrakow], mam nadzieję, że moje argumenty choć częściowo do Państwa przemówiły. Polecam na przyszłość zapoznać się z treścią tej strony www.ibikekrakow.com przed publikacją artykułów podobnej treści. Promujmy zrównoważony transport, nie transportowy szowinizm.

Z poważaniem
Marcin Kalinowski


Treść powyższego listu autor przesłał do redakcji Encyklopedii Krakowskiej Komunikacji (EKK) i tam też, pod tytułem „Transportowi hipokryci„, list został opublikowany dnia 24 lipca 2011 roku.

Z uwagi na brak zdjęć DDR na ul. Radzikowskiego w artykule wykorzystano zdjęcie DDR przy DH Wanda w Nowej Hucie –zakończonej również bardzo osobliwie.

Źródło: http://ibikekrakow.com/2011/07/27/rowerowa-hipokryzja-czyli-blaga-zatroskanego-kierowcy/

Komentarze