Czy Polska musi regulować rzeki? Może wybrać kolej zamiast żeglugi?
29 kwietnia posłanka Monika Rosa skierowała interpelację do ministra infrastruktury w sprawie nieregulowania polskich rzek
Zdaniem parlamentarzystki, Polska jest jednym z nielicznych krajów europejskich, gdzie wciąż można podziwiać naturalnie płynące średnie i duże rzeki.
Żegluga czy kolej?
Zwolennicy użeglownienia polskich rzek uważają, że spław towarów jest ekologiczną i niskoemisyjną alternatywą do transportu drogowego. Hydrolodzy i przyrodnicy twierdzą jednak, że niskoemisyjny transport rzeczny jest mitem, który powstał ponad 30 lat temu. Według danych raportu WWF z 2020 roku pt. “Żegluga czy kolej? Perspektywy rozwoju zrównoważonego transportu w Polsce do 2050 roku”, od początku lat 90. emisyjność transportu kolejowego spadła z niecałych 50g dwutlenku węgla na tonokilometr (tkm) do ok. 16g/tkm. W tym samym czasie emisyjność transportu śródlądowego wzrosła z ponad 33g/tkm do ponad 50g/tkm.
W 2017 roku rząd przyjął plan rozwoju śródlądowych dróg wodnych zakładający, że na całej długości Odra i Wisła, na długości od Warszawy do Gdańska, mają zyskać status międzynarodowych szlaków żeglugowych. W przypadku Wisły działanie to oznacza ingerencję w cenne przyrodniczo obszary poniżej mostu Północnego. Uregulowana w dużej mierze Odra także ma przyrodnicze znaczenie, ponieważ na znacznej długości objęta jest unijnym systemem ochrony przyrody Natura 2000, a wzdłuż niej występują cenne lasy łęgowe i liczne starorzecza. Program rządowy nie może oprzeć się na inwestycjach we flotę barek i pchaczy, a jeśli kiedykolwiek zostanie podjęta jego realizacja, będzie on oznaczać przebudowę rzek.
Kilka lat temu na łamach “Rzeczypospolitej” padły słowa mówiące o potrzebie odwrócenia trendu coraz mniejszego udziału żeglugi śródlądowej. Potrzeba taka zakładałaby dostosowanie rzek, a taki zabieg oznacza m.in. rozbudowę koryt rzek, budowę kanałów, wycinkę drzewostanów, ingerencję w obszary chronione np. Natura 2000, zmiany reżimu hydrologicznego wszystkich rzek objętych programem wskutek zmian poziomów wody itd. Według P.N. z WWF Polska zarówno projekt strategii Unii Europejskiej, jak i projekt rządowy nie uwzględniają kosztów środowiskowych tak dalece idącej ingerencji w ekosystemy rzeczne.
Prezes Podkarpackiego Towarzystwa Przyrodników Wolne Rzeki, hydrolog Piotr Bednarek mówi, że zamiast użeglownienia Wisły, na części jej biegu powinien powstać nowy park narodowy. Kilka miesięcy temu taką propozycję poddała dyskusji fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze – Wiślański Park Narodowy, miałby on obejmować około 100 km biegu dolnej Wisły od Warszawy do Płocka. Eksperci z Zakładu Geomorfologii Instytutu Geografii i Rozwoju Regionalnego Uniwersytetu Wrocławskiego alarmują także, że w Polsce występuje jeden podstawowy problem związany z żeglugą śródlądową – ilość wody jest za mała. Według raportu GUS “Polska na drodze zrównoważonego rozwoju”, Polska znajduje się dopiero na 24. miejscu w Unii Europejskiej pod względem odnawialnych zasobów słodkiej wody przypadających na jednego mieszkańca. Gorszym wynikiem mogą się pochwalić jedynie Czechy, Cypr i Malta.
W związku z tym posłanka zadaje dwa pytania:
- Czy Ministerstwo Infrastruktury planuje wycofać się z planu rozwoju śródlądowych dróg wodnych w celu nieingerowania w obszary przyrodnicze otaczające Wisłę i Odrę?
- Czy Ministerstwo Infrastruktury rozważało lub rozważa utworzenie na części biegu Wisły od Warszawy do Płocka wiślańskiego parku narodowego w celu ochrony występujących tam ekosystemów rzecznych i cennych obszarów przyrodniczych?
Czekamy na odpowiedź rządu.
Komentarze