Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Niemcy: 48-godzinny strajk ostrzegawczy paraliżuje transport publiczny

infotrans
27.02.2026 06:02
0 Komentarzy

Piątkowy poranek 27 lutego przyniósł poważne utrudnienia w funkcjonowaniu transportu publicznego w Niemczech.

Związek zawodowy Verdi rozpoczął 48-godzinny strajk ostrzegawczy, który objął niemal cały kraj. Protest dotyczy przedsiębiorstw komunikacji miejskiej i regionalnej, a jego skutki odczuwają miliony pasażerów autobusów, tramwajów i metra. O tym napięciu w niemieckiej komunikacji miejskiej pisaliśmy już wcześniej w TransInfo.pl.

Rozkład jazdy:

  1. Ile godzin potrwa obecny strajk ostrzegawczy w Niemczech?
  2. Ilu pracowników obejmują trwające negocjacje płacowe?
  3. Który land nie został objęty protestem?

Autobusy i tramwaje w zajezdniach

Jak poinformowała agencja dpa, powołując się na przedstawiciela Verdi, 27 lutego nad ranem rozpoczął się 48-godzinny strajk ostrzegawczy w transporcie publicznym. To już drugi protest w tym miesiącu. Pierwszy, 24-godzinny strajk ostrzegawczy z 2 lutego, niemal całkowicie sparaliżował komunikację miejską w znacznej części kraju.

Obecna akcja ma zwiększyć presję w trwających negocjacjach płacowych, które dotyczą prawie 100 tys. pracowników sektora transportu publicznego. Protest objął niemal wszystkie kraje związkowe RFN, z wyjątkiem Dolnej Saksonii. Na początku strajku nie było jasne, czy obejmie on także Badenię-Wirtembergię.

Spodziewane są poważne zakłócenia w kursowaniu pociągów miejskich, autobusów i tramwajów, szczególnie pierwszego dnia protestu. Utrudnienia dotykają również największe ośrodki miejskie, w tym Berlin.

W stolicy strajk dotyczy przedsiębiorstwa Berliner Verkehrsbetriebe (BVG). Jak przekazała dpa, powołując się na związek zawodowy, „Strajk się rozpoczął” – powiedział negocjator Verdi Serat Canyurt, cytowany przez dpa.

Zgodnie z zapowiedzią przez 48 godzin autobusy, tramwaje i pociągi metra pozostaną w zajezdniach. Ruch ma zostać wznowiony wraz z rozpoczęciem kursów w niedzielę rano.

Co istotne z punktu widzenia pasażerów, strajk nie obejmuje kolei miejskiej i regionalnej S-Bahn w regionie stołecznym. Ten segment obsługiwany jest przez Deutsche Bahn i inne spółki, które nie uczestniczą w obecnych negocjacjach. S-Bahn Berlin zapowiedziała nawet dodatkowe kursy, m.in. na linii S5 między Mahlsdorf a Ostbahnhof w godzinach 9:00–14:00 oraz wydłużenie w sobotę kursów linii S26 do Gesundbrunnen.

Spór o warunki pracy, nie tylko o wynagrodzenia

Związkowcy domagają się skrócenia tygodniowego czasu pracy, również w systemie zmianowym, wydłużenia okresów odpoczynku oraz wyższych dodatków za pracę w nocy i w weekendy. W Berlinie przedmiotem negocjacji nie są bezpośrednio podwyżki, lecz tzw. układ zbiorowy regulujący warunki pracy.

Strona pracownicza postuluje m.in. większą liczbę dni urlopu, minimalny 11-godzinny odpoczynek między zmianami oraz wyższe świadczenia urlopowe z możliwością zamiany ich na dodatkowe dni wolne.

W komunikacie związku podkreślono:

„Przy czasach postoju nie chodzi tylko o godność, ale także o ochronę zdrowia. Wszyscy wiedzą, jak obciążające jest to, gdy przy pełnym pęcherzu nie można skorzystać z toalety” – podkreślił Verdi w komunikacie.

Z kolei BVG skrytykowało skalę protestu.

„To całkowicie nieproporcjonalna eskalacja” – ocenił przewoźnik, wskazując, że negocjacje w stolicy przebiegają zgodnie z ustalonym harmonogramem.

Pracodawcy z Kommunaler Arbeitgeberverband (KAV) oraz BVG podkreślają, że w dotychczasowych trzech rundach rozmów nie udało się przejść do szczegółowych ustaleń. Z ich strony pojawił się apel o priorytetyzację postulatów, natomiast związek oczekuje najpierw konkretnej oferty.

Dla pasażerów oznacza to dwa dni poważnych utrudnień w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej. W wielu miastach autobusy i tramwaje nie wyjechały na trasy, co przekłada się na zwiększony ruch samochodowy i większe obciążenie kolei miejskiej.

Powtarzające się akcje protestacyjne pokazują, że napięcia w sektorze transportu publicznego w Niemczech rosną. Przy niedoborze kierowców autobusów i motorniczych, warunki pracy stają się jednym z kluczowych elementów stabilności systemu.

Komentarze