Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Warszawa: 1,5 roku więzienia dla motorniczego za śmiertelny wypadek 4-latka na ul. Jagiellońskiej

infotram
17.02.2026 17:30
0 Komentarzy

Sąd Rejonowy Warszawa Praga-Północ skazał we wtorek motorniczego Roberta S. na karę 1,5 roku pozbawienia wolności w związku z tragicznym wypadkiem, do którego doszło w sierpniu 2022 roku na ul. Jagiellońskiej w Warszawie.

W wyniku zdarzenia zginął 4-letni chłopiec, którego drzwi tramwaju przytrzasnęły podczas wysiadania. Oprócz kary więzienia sąd orzekł wobec oskarżonego czteroletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz obowiązek zapłaty po 100 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców dziecka. Wyrok jest nieprawomocny.

Rozkład jazdy:

  1. Jakie okoliczności – zdaniem sądu – przesądziły o winie motorniczego w sprawie tragicznego wypadku na ul. Jagiellońskiej?
  2. Jakie kary i środki dodatkowe zostały orzeczone wobec Roberta S.?
  3. Jakie ustalenia dotyczące stanu technicznego tramwaju i warunków drogowych miały znaczenie dla wyroku?

Tragiczny wypadek przy przystanku Batalionu „Platerówek”

Do zdarzenia doszło 12 sierpnia 2022 r. na przystanku Batalionu „Platerówek”. Tramwaj starego typu Konstal 105, jadący w kierunku pętli Żerań FSO, przytrzasnął drzwiami 4-letnie dziecko wysiadające z ostatniego wagonu razem z babcią. Skład ruszył z przystanku, ciągnąc chłopca przez około 420 metrów. W wyniku odniesionych obrażeń dziecko zmarło.

Tragedia rozegrała się w momencie, gdy babcia próbowała wyswobodzić nogę wnuka z drzwi. Sąd jednoznacznie wskazał, że kobieta nie przyczyniła się do wypadku.

Zarzuty prokuratury i przebieg procesu

Akt oskarżenia przeciwko Robertowi S. trafił do sądu pod koniec czerwca 2023 r. Prokuratura zarzuciła motorniczemu, że w trakcie jazdy korzystał z telefonu komórkowego, nieprawidłowo obserwował sytuację w obrębie ostatnich drzwi, którymi wysiadało dziecko, a po ich zamknięciu nie upewnił się, czy ruszenie z przystanku nie spowoduje zagrożenia dla pasażerów.

Proces rozpoczął się w kwietniu 2024 r. Oskarżony nie przyznał się do winy, przeprosił rodzinę zmarłego chłopca, jednak konsekwentnie kwestionował swoją odpowiedzialność za tragedię.

Sąd: wina bezsporna, brak okoliczności łagodzących

W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Katarzyna Wanat podkreśliła, że wina oskarżonego jest – zdaniem sądu – bezsporna. Wskazała, że motorniczy naruszył zasady bezpieczeństwa, nienależycie obserwował drogę i aktywnie korzystał w dniu wypadku z telefonu komórkowego oraz zestawu słuchawkowego.

Sąd zwrócił uwagę, że nie występowały żadne obiektywne trudności w obserwacji sytuacji wokół tramwaju. Warunki drogowe były dobre, a układy i systemy bezpieczeństwa w pojeździe działały prawidłowo. Wagony miały aktualne badania techniczne – ostatnie wykonano trzy dni przed wypadkiem.

Zdaniem sądu, wysiadający chłopiec i towarzysząca mu babcia powinni być widoczni dla motorniczego. Nie stwierdzono także, aby inne osoby przyczyniły się do powstania zdarzenia.

– Wymiar kary jest uzasadniony lekceważeniem podstawowej zasady ruchu drogowego i nieostrożnością oskarżonego – wskazała sędzia.

Doświadczony motorniczy z wcześniejszymi kolizjami

Robert S. pracował w zawodzie motorniczego od 14 lat. Jak przypomniał sąd, w przeszłości dwukrotnie uczestniczył w kolizjach z udziałem tramwajów. Choć nie były one bezpośrednio związane z omawianą sprawą, stanowiły element oceny doświadczenia i dotychczasowej praktyki zawodowej oskarżonego.

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje prawo do apelacji. Tragedia z sierpnia 2022 r. pozostaje jednym z najbardziej wstrząsających wypadków w stołecznej komunikacji miejskiej ostatnich lat i ponownie stawia pytania o standardy bezpieczeństwa oraz odpowiedzialność osób kierujących pojazdami transportu publicznego.

Komentarze