Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Tetką po Warszawie

infotram
01.07.2009 11:06
0 Komentarzy
Enki na linii T - tu podczas DTP
Sobotnie przedpołudnie. Nieco pustawy Plac Narutowicza. Ze względu na zmiany tras wielu linii spowodowanych remontami stołecznych torowisk kończy tu teraz trasę tylko linia 21. Na jednym z torów stoi poczciwy, czerwony, skład 105Na, który za kilka minut uda się w drogę na Żerań FSO. Czekamy kilka chwil i na tor obok dwudziestki jedynki wjeżdża czerwona „enka”. To ona dziś pojedzie jako jedna z brygad turystycznej linii T. Niestety trafiliśmy na kurs bez przewodnika, dlatego sami musimy podziwiać mijane po drodze obiekty. Na ry opowiada o tym, co widzimy za oknem tramwaju. Pasażerowie zajmują miejsca w tramwaju i z niecierpliwością czekają na jego odjazd. Twarde, charakterystyczne dla konstalowskich enek siedziska, nie specjalnie przeszkadzają w przejażdżce. Do odjazdu kilka minut. Większość miejsc w tramwaju jest już zajęta. Nadchodzi godzina odjazdu. Dzwonek i tramwaj rusza. Już po kilku przejechanych metrach da się zasłyszeć charakterystyczne dla enki odgłosy. Jedziemy w kierunku centrum. Przed nami najnowszy warszawski tramwaj –PESA. Przy ence wygląda bardzo nowocześnie. Ale jedyne co chcielibyśmy im zabrać to klimatyzacja. Mimo, że nie ma jeszcze południa na dworze upał. Wszystkie okna zabytkowego tramwaju są otwarte, a mimo to jest bardzo gorąco. Mijamy hotel Sobieski, dalej już prosta droga. Docieramy do dworca centralnego. Tu na przystanku kilku zdziwionych obcokrajowców z zainteresowaniem przygląda się naszemu tramwajowi. Nie wsiadają, mimo, że konduktorzy serdecznie ich zapraszają. Ci są w swoim żywiole. Nie wyglądają na ludzi, którzy pracują. Albo inaczej, praca, którą wykonują sprawia im wyraźną frajdę. Oprócz pilnowania drzwi ich podstawowym zadaniem jest kasowanie biletów. Kasowanie dosłowne, w dziurkaczu, który być może pamiętamy jeszcze z warszawskich autobusów i tramwajów. Kiedyś wszystkie kasowniki były takie. Inne były też bilety. Papierowe, dziś kartonikowe. Jedziemy dalej. Centrum –tu mimo soboty tłok, choć nie taki jak w zwykły pracujący dzień. Wsiada kilka osób. Czekamy na zielone, a jak wiadomo, to przy braku szczęścia może w Warszawie trochę potrwać. Udało się, przecinamy Marszałkowską i za chwilę jesteśmy już przy Smyku, potem Muzeum Narodowym. Przejeżdżamy Wisłę i tak „lądujemy”na Pradze. Lepsza część Warszawy –słychać chyba trochę ironiczny głos. Moim zdaniem lepsza. Mijamy Stadion Dziesięciolecia, chyba raczej to, co po nim zostało. Podobno budują tu stadion narodowy. Podobno, bo stadionu ani widu ani słychu. Są jeszcze trzy lata –może się uda? Oby nie skończyło się tak jak z drugą linią metra, która kibiców piłki nożnej zacznie wozić w 2013 roku? Szybko prawda? Wybudować metro w 4 lata to nie lada wyczyn. To, że Mistrzostwa Europy są rok wcześniej –to szczegół…Może fanów futbolu uda się przewieźć tramwajem. Minęła nas właśnie kolejna PESA. W 2012 roku ma ich być w stolicy już ponad setka. Dziś jeżdżą tylko na linii 9. Skręcamy w lewo. Rzut oka na dworzec …. hmm, a może bazar Stadion. Szkoda tylko tych kierowców, którzy manewry opanowali już do perfekcji. Jedziemy dalej, Targową, taka praska Marszałkowska. Sklepy z tanią odzieżą i budki z kebabem tworzą całkiem fajny klimat, można się poczuć tak …swojsko. Przy Wileńskim rzut oka na lewo. Widzimy plac budowy. Remontują tory w ciągu trasy W-Z. Jedynymi pojazdami, które dziś jeżdżą mostem Śląsko-Dąbrowskim są autobusy. Jeszcze tylko kilka tygodni i wszystko wróci tu do normy. Nagle w tramwaju poruszenie. Szczególnie aktywne są dzieci? Tak, dojeżdżamy do zoo. Dwie atrakcje w jednym –stary tramwaj i ogród zoologiczny. Dłuższy postój przy Ratuszowej i jedziemy dalej. Most Gdański, Arkadia –tłumnie oblegana przez amatorów „aktywnego”spędzania soboty i jesteśmy na Rondzie Babka. Radosława. Dla nas jednak Babka. Skręcamy w Stawki i docieramy do Andersa. Jeszcze kilka dni temu ruch tramwajowy na tym odcinku był niemożliwy. Wszystko przez remont torów na Pl. Bankowym. Dziś to miejsce jest już przejezdne. Mijamy Arsenał. Ktoś, chyba spoza Warszawy, zauważył metro. Stację metra. Właściwie to wejście do metra z charakterystycznym czerwonym ”M”. Cóż XXI wiek a metro dla niektórych jest tak samo niezwykłe jak padający w lecie śnieg. Klimat się zmienia, może i za kilka, hmm, kilkadziesiąt lat metro będzie czymś normalnym. W Krakowie mają już tunel tramwajowy, może czas pomyśleć o kolejnym kroku? Marszałkowska, już ta właściwa, nie praska. Budek z kebabem jest chyba więcej niż na Pradze. Sznurówki, płyty, patelnie –wszystko to tu kupisz. Mijamy jakiś autobus –na wyświetlaczu „Trasa zmieniona”. Tym, którzy łapią się jeszcze we wszystkich wakacyjnych zmianach należą się słowa uznania. Na jednej z konferencji prasowej mylił się nawet szef ZTM-u Leszek Ruta. Właśnie minęła nas 19. Co ona robi na Marszałkowskiej? A tak. „Trasa zmieniona”. Pl. Konstytucji, NIK, Filtrową docieramy do Pl. Narutowicza. Jechaliśmy ponad godzinę. Na torze obok poczciwa stopiątka, która za kilka chwil pojedzie na Żerań FSO…
Szczegółowy rozkład jazdy oraz trasę tegorocznej linii T można znaleźć na stronie www.ztm.waw.pl .

Komentarze