Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Brązowym tramwajem po Krakowie…

infotram
07.07.2009 19:20
0 Komentarzy
Warszawa ma swoją „tetkę”. Ale dziś nie o niej. Jako, że w Krakowie też jest fajnie, postanowiliśmy się udać właśnie do Grodu Kraka. Kraków ma Cafe Tram. Stylizowane na lata 20. ubiegłego wieku wnętrze, miękkie kanapy, lustra na suficie, ozdobne ornamenty no i oczywiście klimatyzacja –to wszystko czeka na tych, którzy zdecydują się na podziwianie zabytków Krakowa przez okna jedynej w Polsce kawiarni na torach. A tych, jak powszechnie wiadomo nie brakuje.
CafeTram w towarzystwie Bombardiera
Jesteśmy nie za bogaci, więc trasę Warszawa –Kraków postanowiliśmy przebyć nie z Intercity a z Przewozami Regionalnymi. Było całkiem sympatycznie. Brak klimatyzacji rekompensują otwierane okna, które przy prędkości ponad 100 km na godzinę jako tako się sprawdzają. Więc jeśli pomyślimy, że zaoszczędziliśmy kilka banknotów z wizerunkiem Mieszka I, nieco bujający „Edek”wygląda całkiem przyjaźnie. Trochę zmęczony do stolicy Małopolski dociera jednak o czasie. Szczerze. Polecam Przewozy Regionalne. Jest taniej i …taniej. Sporo taniej. I nie jest źle. W Krakowie śpimy w hotelu Korona. W cenie hostelu a i dojście na piechotę zajmuje zbyt dużo czasu –jedziemy więc autobusem. Dodatkowa przyjemność. Wsiadamy w 502 i po 15 minutach jesteśmy na miejscu. Mam wrażenie, że podróżowanie po Krakowie tramwajem jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Dojeżdża się wszędzie i szybko. Oferta biletowa MPK mogłaby być trochę lepsza, ale nie narzekajmy. Nasz Solaris staje na przystanku „Korona”, wysiadamy i idziemy do hotelu. Liznęliśmy trochę tego, co nasz czeka jutro.
Krakowski CafeTram
Noc w hotelu z minionej epoki mija szybko. Podziwiamy składy wyjeżdżające z zajezdni Podgórze, jedząc śniadanie i ruszamy. Załóżmy, że oglądanie Krakowa zaczynamy od żydowskiej dzielnicy. Kazimierz, bo o nim mowa, kryje w sobie wiele atrakcji, nie tylko tych turystycznych. Przeróżne klimatyczne kafejki, kościoły katolickie i żydowskie synagogi czy pchli targ, na którym można kupić przeróżne drobiazgi –to tylko niewielka część tego, co powinno zachęcać do nie pomijania tej części Krakowa w czasie jego zwiedzania. Kiedy już kupimy kolczyki dla siostry i odwiedzimy, może nawet po raz któryś żydowską synagogę, udajemy się na Pl. Wolnica. Tu czekamy na nasz tramwaj. Wypatrujemy brązowego wozu. Rzut oka w lewo. W oddali widzimy jeden z kliku dwukierunkowych tramwajów N8S. Dziś na linii 40. Taka weekendowa mutacja 10, kursująca na wydłużonej trasie, tak, aby zapewnić dojazd do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Wreszcie jest nasza kawiarnia na torach. Wsiadamy. Czuć klimatyzację, jest całkiem przyjemnie. Ruszamy, pierwsze światła. Jedzie się jak w normalnym tramwaju, tyle, że siedzenia trochę wygodniejsze. I podają zimne napoje. A. I bilet trochę droższy. Po kilku minutach i paru skrzyżowaniach widzimy Wawel. Zatrzymujemy się na światłach, będziemy skręcać w lewo. Jeszcze rzut oka na krakowski zamek, do wizyty na którym nie trzeba chyba nikogo zachęcać. Jedziemy dalej. Skręcamy w lewo i już mijamy kościół dominikański. W Krakowie świątyń jest chyba najwięcej w Polsce. Różnych wyznań. Po kilku chwilach stoimy na Pl. Wszystkich Świętych. Warto tu spróbować kebaba krakowskiego. Inny niż warszawki, czy lepszy…Jedziemy dalej Franciszkańska, pod numerem 3 słynne okno papieskie. Po drugiej stronie kościół franciszkanów. Dojeżdżamy do skrzyżowania. Naprzeciwko jedynka, a na niej  Lohner E1. Niebieski GT6. Krakowski. Wcześniej wiedeński. Minął nas Solaris. Klimatyzowany, a okna otwarte. Niedawno rzecznik MPK mówił, że pasażerom nie zabroni przecież otwierania okien. A może by je tak zablokować? Cóż, może jednak MPK kiedyś te okna zablokuje. Gdzieś śmignął żołty Irisbus. To Mobilis na linii 304 do Wieliczki. Oprócz tych wozów Mobilis podbija Kraków Solarisami Urbino 18. Po prawej filharmonia, trochę obok gmach Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kilka chwil i już widać Wawel. Teraz w całej okazałości. Bystre oko dojrzy smoczą jamę i smoka wawelskiego. I piękny widok na Wisłę. Szukamy tramwajów wodnych, nie tym razem. Dojeżdżamy do pętli Salwator. Po prawej kościół sióstr norbertanek. Też nad Wisłą. Stąd możemy pojechać dalej autobusem na Kopiec Kościuszki albo do jednego z dwóch czynnych w Polsce klasztorów kamedulskich. Ten krakowski jest dostępny dla wszystkich tylko 12 razy w roku. Dziś nie. Więc wracamy. Jeszcze rzut oka na pętlę tramwajową. Dwa Bombardiery, jeden  Lohner E1 i nasza kawiarnia. Już nie nasza. W drogę powrotną ruszamy dwójką. Bombardier, a w nim Grzegorz Turnau, który jak sam mówi, będzie nam towarzyszył w podróży. Ale o tym przy innej okazji.
Krakowski CafeTram
Szczegóły o tramwajowej kawiarni na stronie: http://www.jordan.pl/tramwaj. Tam również można znaleźć rozkład jazdy oraz informacje o rezerwacji. Zachęcamy do zwiedzania Krakowa z okien tramwaju. Warto!

Komentarze