Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Premier: Ekologiczna katastrofa na Odrze to naturalne zdarzenie

infoship
26.08.2022 18:00
0 Komentarzy

-„Coraz więcej wskazuje, że sytuacja na Odrze była zdarzeniem o charakterze naturalnym, gdzie nie było specjalnych, wielkich zrzutów substancji chemicznych – ani rtęci, ani innych, którymi nas straszono” – powiedział 25 sierpnia  premier Mateusz Morawiecki.

Od końca lipca obserwowany jest pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół rzeki, martwe ryby zaobserwowano również m.in. w okolicach Wrocławia. Zakaz wstępu do Odry został wprowadzony w województwach: zachodniopomorskim, lubuskim i dolnośląskim. W zeszłym tygodniu minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała, że Instytut Rybactwa Śródlądowego znalazł w próbkach wody z Odry mikroorganizmy – tzw. złote algi, których zakwit może spowodować pojawienie się toksyn, zabójczych dla ryb i małży.

Odra się odradza

Szef rządu w czwartek w TVP Info pytany o sytuację w Odrze powiedział, że „wszyscy specjaliści, hydrolodzy wiedzą doskonale, że mówienie o zatruciu ryb przez rtęć – był nadużyciem słownym i bardzo głębokim nieporozumienie” – powiedział premier Morawiecki.

„Widzimy, że Odra się szybko odradza; natura szybko się regeneruje. Te apokaliptyczne wizje możemy odłożyć do lamusa” – powiedział Morawiecki.

„Będziemy robić wszystko, żeby naturalny ekosystem został przywrócony jak najszybciej do swojego stanu pierwotnego” – zapewnił premier Morawiecki.

Szef rządu zapewnił, że wkrótce będą gotowe wypłaty dla przedsiębiorstw, które ucierpiały wskutek katastrofy ekologicznej w Odrze. Wyjaśnił, że wsparcie dotyczy „przedsiębiorstw, które wykażą faktyczne straty i rozliczają się podatkowo w Polsce, ponieważ nie chcemy żadnych nadużyć. Zapewnił, że wsparcie zostanie wypłacone, jak tylko projekt ustawy o szczególnym wsparciu podmiotów, zostanie przyjęty przez Sejm, Senat i ustawa zostanie podpisana przez prezydenta. „Działamy błyskawicznie” – ocenił.

Premier mówił, że dzięki temu wsparciu firmy będą mogły wypłacać swoim pracownikom tzw. postojowe, podobnie jak było w czasie covidu.

Według szacunków resortu MRiPS, ze wsparcia w wysokości 3010 zł skorzysta ponad 62 tys. osób. Na tę chwilę o wsparcie będą mogły ubiegać się firmy w 34 powiatach, jeśli wykażą spadek przychodów o 50 proc.

fot. KPRM

odwołany zakaz

26 sierpnia wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski odwołał zakaz połowu ryb w Odrze. Od godz. 15 w piątek będzie można na dolnośląski odcinku rzeki wędkować, ale złowione ryby należy wypuści do rzeki.

Rozporządzenie wojewody dolnośląskiego Jarosława Obremskiego o zakazie korzystania z wód: rzeki Odry, kanałów odrzańskich, starorzeczy połączonych z Odrą, w tym jeziora Bajkał, wprowadzono 12 sierpnia. Zakaz obejmował wchodzenie do wody, pojenie zwierząt oraz połowu ryb.

W piątek podczas konferencji prasowej wojewoda Obremski poinformował, że od piątku od godz. 15 przestanie obowiązywać zakaz połowu ryb na dolnośląskim odcinku Odry. „Zmieniam rozporządzenie w takim zakresie, że jest możliwy połów ryb, aczkolwiek nadal nie ma prawa zabierania złowionych ryb – oprócz tego co jest regulowane w przepisach związanych z rybami o charakterze inwazyjnym – te muszą być zabierane, bo naruszają ekosystem” – powiedział wojewoda.

Dodał, że nie można poić w Odrze zwierząt hodowlanych oraz nie można kąpać się na dolnośląskim odcinku rzeki. „Tak było zawsze (…) kąpiele w rzece zawsze były nielegalne” – uściślił wojewoda.

Obremski dodał, że zakaz łowienia ryb nadal obowiązuje w czterech miejscach starorzecza Odry – w Czernicy, jeziorze Bajkał, Łacha Jelczańska i Prężyce

Wojewoda dodał, że zniesienie zakazu połowu ryb jest „wyjściem naprzeciw pasjonatom wędkarstwa”. „Nie mamy żadnych przesłanek do nadmiernej ostrożności, ponieważ nie mamy żadnych przypadków jakiegokolwiek poparzenia, a parametry fizyko-chemiczne na Odrze są dobre, nie odbiegające od sytuacji, która jest średnią długoletnią” – mówił Obremski.

Dodał, że problem nadal jest na starorzeczach, gdzie są znaczące przekroczenia ph i tlenu. „Z naszych analiz wynika, że podniesienie się poziomu Odry po opadach deszczu spowodowało, że cześć starych, padniętych ryb ujawniło się, ale niestety są też świeżo padnięte ryby. One wpływają na Bajkał chcą tam żerować, a warunki fizyko-chemicze powodują ich śmierć – być może jest to związane z główną przyczyną, czyli toksynami ze złotych alg” – mówił wojewoda.

Jak mówił Obremski, najtrudniejsza sytuacja jest na jeziorze Bajkał, które jest – jak podkreślił – bardzo zarośnięte. Wojewoda poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch dni wyłowiono 6 ton martwych ryb – w tym 80 proc. właśnie z jeziora Bajkał. Dodał przy tym, że badania sonarami wykazały, że na dnie Odry nie ma martwych ryb.

Zachodniopomorski alert

Z kolei wojewoda zachodniopomorski Zbigniew Bogucki 25 sierpnia przedłużył zakaz bezpośredniego kontaktu z wszystkimi wodami rzeki. Jak przekazało centrum prasowe wojewody, zakaz obejmuje Odrę Wschodnią i Zachodnią „wraz z łączącymi kanałami oraz z wodami jeziora Dąbie i wszystkimi innymi zbiornikami wodnymi, przez które Odra przepływa na odcinku od południowej granicy województwa zachodniopomorskiego, tj. od km 622,900 Odry do wysokości północnego brzegu wyspy Wielki Karw, tj. km 45,350 toru wodnego Świnoujście–Szczecin, dalba +Wyspa Wielki Karw – cypel N+, a także korzystania z tych wód”.

Zakaz dotyczy spożywania wody, wchodzenia do niej, kąpieli, połowów ryb i ich spożywania, pojenia zwierząt gospodarskich i domowych, używania wody do celów gospodarczych, w tym podlewania „oraz innych działań wiążących się z bezpośrednim kontaktem z wszystkimi wodami Odry”.

Nie obejmuje natomiast działań podejmowanych w zakresie zarządzania kryzysowego, prac budowlanych, utrzymania wód, prac konserwacyjnych, żeglugi i dezaktywacji narzędzi pułapkowych, żaków i wontonów.

Zakaz wszedł w życie w czwartek i obowiązuje do odwołania

Naukowcy apelują

Przy okazji ekologicznej katastrofy na Odrze, naukowcy zaapelowali do władz „o podjęcie natychmiastowych działań związanych z Odrą i innymi rzekami w Polsce”, m.in. o zaprzestanie prac regulacyjnych – na rzecz renaturyzacji. „Bez zmiany sposobu gospodarowania rzekami w Polsce podobne przypadki obserwować będziemy coraz częściej” – czytamy w apelu przedstawicieli uczelni i PAN.

W stanowisku dotyczącym renaturyzacji Odry i polskich rzek członkowie tego ruchu przypomnieli, że Odra jest drugą co do wielkości rzeką w Polsce, a zarazem ekosystemem o ogromnym znaczeniu gospodarczym i przyrodniczym. Wyrazili też „głębokie zaniepokojenie katastrofą ekologiczną” i skonstatowali, „że do tego rodzaju katastrofy musiało w końcu dojść”.

Jak przypomnieli, „większość realistycznych hipotez dotyczących przyczyn tego wydarzenia, łącznie z aktualnie najbardziej prawdopodobną hipotezą dotyczącą zakwitu toksycznych glonów Prumnesium parvum, wiąże je z niekontrolowanym zrzutem do Odry dużej ilości zanieczyszczeń i obniżeniem naturalnych zdolności ekosystemu rzeki do kompensacji antropogenicznych zaburzeń”.

„Jeżeli nie nastąpi szybka i zdecydowana zmiana sposobu gospodarowania rzekami w Polsce, przypadki podobne do obserwowanego obserwować będziemy coraz częściej” – sugerują.

Ich zdaniem „będzie to skutkiem prowadzonych od lat działań osłabiających stabilność ekosystemów rzecznych oraz ich naturalną zdolność do samooczyszczania i regeneracji, a więc: prac regulacyjnych na rzekach, prostowania ich biegu, budowy stopni wodnych, niszczenia starorzeczy, pogłębiania koryta, a także niekontrolowanego odprowadzania do koryta nadmiernej ilości zanieczyszczeń pochodzenia przemysłowego, bytowego i rolniczego”.

Ważnym czynnikiem, który zwiększy prawdopodobieństwo wystąpienia katastrof ekologicznych na rzekach – dodają naukowcy – jest wzrost globalnej temperatury (w naszym kraju o około 2.5 st. C (GUS, 2020) w porównaniu do okresu przedprzemysłowego), nasilający susze oraz niski stan wody w wodach powierzchniowych.

W związku ze wymienionymi kwestiami, jak i koniecznością realizacji założeń Ramowej Dyrektywy Wodnej oraz postulatów Unijnej strategii na rzecz bioróżnorodności 2030 (w tym założeniem renaturyzacji 25 000 km rzek w UE) autorzy pisma apelują do polskiego rządu o „podjęcie natychmiastowych działań związanych nie tylko z Odrą, ale i innymi rzekami w Polsce”. Postulują m.in. powołanie niezależnej, apolitycznej grupy eksperckiej, składającej się z naukowców, ekspertów i organizacji pozarządowych (m.in. Koalicji Czas na Odrę, Koalicji Ratujmy Rzeki, Koalicji Klimatyczna, Nauki o Klimacie, Nauki dla Przyrody), która zajęłaby się przygotowaniem planu gospodarowania i renaturyzacji Odry.

Apelują też o opracowanie i przyjęcie Krajowego Programu Renaturyzacji Odry w możliwie najkrótszym terminie; „zaprzestanie wszelkich prac regulacyjnych na Odrze, zarówno tych obecnie wykonywanych jak i tych planowanych – środki przeznaczone na ten cel powinny być przekierowanie na renaturyzację” i „porzucenie planów dalszej regulacji Odry i budowy stopni Lubiąż i Ścinawa; zbiorniki zaporowe są miejscem powstawania toksycznych zakwitów na rzekach i miejscem gdzie powodują one najwyższe straty gospodarcze”.

Zdaniem autorów stanowiska należy również „odejść od planów żeglugowych na Odrze i próby włączenia Odry do sieci międzynarodowych dróg wodnych TEN-T”. Postulują oni również sfinansowanie programu odbudowy ekosystemów polskich rzek i poprawy ich stanu ekologicznego do co najmniej dobrego, zgodnie z Ramową Dyrektywą Wodną, a także opracowanie i wdrożenie skutecznego i sprawnego systemu kontroli środowiska, monitoringu i zapobiegania katastrofom ekologicznym w polskich rzekach.

„Powyższe działania są naszym zdaniem najpilniejsze i niezwykle potrzebne. Musimy zacząć patrzeć na rzeki jako na złożone ekosystemy oferujące liczne usługi ekosystemowe, nasze dziedzictwo narodowe, a nie wyłącznie jako odbiorniki ścieków i zanieczyszczeń, drogi wodne lub zasób wodny dla rolnictwa i przemysłu” – wskazano w stanowisku.

„Forsowane plany mające na celu przekształcenie dużych polskich rzek w szlaki transportowe są nie do pogodzenia z ich innymi, ważniejszymi funkcjami środowiskowymi, zwłaszcza że doświadczenia z rzek takich jak Ren pokazują, że transport rzeczny staje się ekonomicznie ryzykowny w świetle niepewności jakie niosą zmiany klimatyczne. Ekosystemy rzeczne mają naturalną zdolność do regeneracji, ale im bardziej dany ekosystem jest przekształcony przez działalność człowieka, tym mniejszą ma zdolność do odnowy. Renaturyzacja rzek to nic innego, jak korygowanie błędów popełnionych w przeszłości i jest ona dzisiaj, w obliczu kryzysu bioróżnorodności i zmian klimatu, naszym patriotycznym obowiązkiem. Bez tych działań nie będzie również możliwe zapobieganie suszy, która w naszym kraju od sześciu lat występuje co roku, stanowiąc coraz poważniejsze zagrożenie choćby dla dostaw wody pitnej dla ludności oraz dla wytwarzania żywności” – piszą naukowcy.

W imieniu ruchu „Nauka dla Przyrody” pod pismem podpisali się dr Piotr Bentkowski z Uniwersytetu Warszawskiego (UW, Centrum Badania Ryzyka Systemowego), dr hab. Szymon Drobniak z Uniwersytetu Jagiellońskiego (UJ, Wydział Biologii), dr. hab. Paulina Kramarz, prof. UJ (Wydział Biologii), dr Anna Kujawa z Polskiego Towarzystwa Mykologicznego, dr hab. Krzysztof Kujawa (b. pracownik Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN), dr hab. Andrzej Mikulski z UW (Wydział Biologii), dr Alicja Pawelec z UW (Wydział Biologii), dr hab. Zofia Prokop z UJ (Wydział Biologii) i prof. dr hab. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (Wydział Nauk Przyrodniczych).

Komentarze