Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

„Franuś” – najstarszy holownik polskiego wybrzeża. Jaka będzie jego przyszłość?

infoship
06.01.2026 20:00
0 Komentarzy

Rybackie dziedzictwo Gminy Władysławowo to nie tylko zapisy w archiwach, fotografie czy wspomnienia dawnych rybaków i portowców.

To również konkretne jednostki, które przez dziesięciolecia były świadkami codziennej pracy ludzi morza. Jedną z najbardziej niezwykłych historii jest opowieść o holowniku „Franuś” – jednostce, która przetrwała wojny, zmiany granic i ustrojów, a dziś pozostaje materialnym symbolem morskiej przeszłości regionu.

Rozkład jazdy:

  1. Dlaczego holownik „Franuś” uznawany jest za najstarszą zachowaną jednostkę pływającą na polskim wybrzeżu?
  2. Jakie najważniejsze wydarzenia historyczne wpłynęły na losy holownika „Franuś” na przestrzeni XX wieku?
  3. Jaką rolę ma pełnić „Franuś” po zakończeniu służby morskiej i gdzie planowana jest jego docelowa ekspozycja?

Początki XX wieku i burzliwa młodość jednostki

Losy „Franusiów” zaczęły się na początku XX wieku. Choć do dziś brak jednoznacznych dokumentów potwierdzających dokładny rok budowy – w literaturze pojawiają się daty 1905 lub 1906 – nie ulega wątpliwości, że jest to najstarsza zachowana jednostka pływająca na polskim wybrzeżu. Holownik powstał w hamburskiej stoczni Maschinenfabrik J. H. N. Wichhorst jako statek o stalowym, nitowanym kadłubie, napędzany maszyną parową.

Przez pierwsze lata służył w niemieckich portach, zmieniając właścicieli i nazwy, co było typowe dla jednostek roboczych tamtego okresu. Już wtedy jego historia zaczęła splatać się z wielkimi wydarzeniami epoki, choć sam pozostawał w cieniu, wykonując codzienną, niezbędną pracę portową.

Od „Nidy” do wojennej zawieruchy

W 1928 roku holownik został zakupiony przez Polsko-Skandynawskie Towarzystwo Transportowe „Polskarob” i pod nazwą „Nida” trafił do Gdyni, która dynamicznie rozwijała się jako nowoczesny port II Rzeczypospolitej. Tam też przeżył jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń w swojej historii – w 1934 roku zatonął podczas sztormu w porcie. Po podniesieniu i gruntownym remoncie powrócił jednak do służby.

II wojna światowa przyniosła kolejne zmiany. Jednostka została zarekwirowana przez Niemców i przemianowana na „Heubude”. Po zakończeniu działań wojennych, podobnie jak wiele innych statków, została wywieziona na zachód. Już w październiku 1945 roku wróciła jednak do Polski, tym razem jako holownik „Mocny”, rozpoczynając nowy rozdział swojej historii.

Statek Franuś
Statek Franuś/foto: UM Władysławowo

Wiele imion, jedno serce

Lata powojenne to czas częstych zmian właścicieli i nazw. Holownik funkcjonował kolejno jako „Maciek” i „Danielka”, by w czerwcu 1956 roku otrzymać imię, pod którym zapisał się na stałe w historii – „Franuś”. W latach 60. XX wieku przeszedł gruntowną modernizację, w ramach której maszynę parową zastąpiono silnikiem motorowym. To właśnie ten napęd służył jednostce aż do końca jej morskiej eksploatacji.

Ponad pół wieku w służbie Władysławowa

Przełomowym momentem był rok 1972, kiedy „Franuś” trafił do Przedsiębiorstwa Połowów i Usług Rybackich „Szkuner” we Władysławowie. Przez kolejne dekady wykonywał pomocnicze prace portowe i stoczniowe, stając się nieodłącznym elementem lokalnego krajobrazu. Dla pracowników portu był czymś więcej niż tylko narzędziem pracy – stał się symbolem codziennej, rzetelnej służby i nieformalną maskotką zakładu.

Jedna z ostatnich załóg holownika składała się z szypra Stefana Rietza, kierownika maszyn Andrzeja Budzisza oraz Tadeusza Boldy i Krzysztofa Nowika. To oni należeli do grona ludzi, którzy zamykali morską historię „Franasia”.

Emerytura i nowe życie na lądzie

Z czasem względy techniczne i finansowe sprawiły, że dalsze utrzymywanie jednostki w eksploatacji nie było już możliwe. 22 grudnia 2025 roku odnowiony „Franuś” opuścił na zawsze stocznię „Szkuner” Sp. z o.o., z którą był związany przez ponad pół wieku, i został przewieziony na miejsce tymczasowej ekspozycji.

Dziś holownik jest własnością Morskiej Agencji Gdynia, która sfinansowała jego remont oraz przygotowanie do ekspozycji we Władysławowie jako depozytu Muzeum Północnokaszubskiego. Dzięki życzliwości dyrekcji Hotelu „Gwiazda Morza” znalazł tymczasową przystań na terenie przyportowym, w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca swojej wieloletniej służby.

Najstarsza zachowana jednostka polskiej floty

Wyjątkowość „Franasia” nie polega wyłącznie na sentymentalnym znaczeniu. Jest to najstarsza do niedawna pływająca, a dziś zachowana jednostka polskiej floty, starsza nawet od legendarnego żaglowca „Dar Pomorza”, zwodowanego w 1909 roku. Jako nautologiczny eksponat stanowi bezcenny materialny świadek historii polskiego portownictwa i rybołówstwa.

Statek Franuś
Statek Franuś/foto: UM Władysławowo

Spokojny epilog morskiej opowieści

Zgodnie z przyjętymi założeniami „Franuś” ma pozostać blisko miejsca swojej wieloletniej służby. Docelowo planowane jest zapewnienie mu stałego, godnego miejsca w przestrzeni portowej – rozważana jest lokalizacja w rejonie Kapitanatu Portu Władysławowo. Tam, już z lądu, będzie strzegł pamięci o rybackim dziedzictwie, pracy portu i ludziach morza.

To nie jest koniec historii „Franasia”, lecz jej spokojny, refleksyjny epilog. Jak stary opowiadacz morskich dziejów, holownik nie musi już wypływać w morze, by pozostać jego częścią – wystarczy, że trwa, przypominając kolejnym pokoleniom o czasie, wytrwałości i codziennej pracy w cieniu wielkich wydarzeń.

Komentarze