Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Do Gdańska zbliża się wędkarski strajk. Port apeluje

infoship
28.04.2020 11:30
0 Komentarzy

W poniedziałek (27 kwietnia) rozpoczął się protest armatorów rybołówstwa rekreacyjnego. Z Darłowa wypłynęło około 15 jednostek, które będą protestować we Władysławowie. A potem dalej – do skutku.

Dlatego we wtorek, 28 kwietnia władze portu w Gdańsku zaapelowały do armatorów rybołówstwa rekreacyjnego o powstrzymanie się od protestu na akwenie portowym.

Spółka podkreśliła, że porty mają strategiczne znaczenie dla gospodarki morskiej.

Portowy apel

-„W związku z zapowiedzią protestu armatorów morskich jednostek wędkarskich na akwenach portów w Gdańsku, Gdyni i Świnoujściu pragniemy podkreślić strategiczne znaczenie portów dla gospodarki morskiej jako istotnych węzłów komunikacyjnych łączących transport morski z lądowym” – głosi stanowisko Zarządu Morskiego Portu Gdańsk (ZMPG) S.A., opublikowane na stronie internetowej firmy.

ZMPG podkreślił, że rozumie intencję protestu rybaków rekreacyjnych, jak i jego znaczenie z punktu widzenia tej branży. „Jednak mając na uwadze wspólne bezpieczeństwo zarówno służb jak i pracowników portowych, prosimy o wstrzymanie się od protestu, w tym trudnym dla wszystkich czasie” – czytamy w oświadczeniu.

-„Zwracamy się do armatorów rybołówstwa rekreacyjnego z ważnym apelem, aby w dobie wspólnej walki z epidemią koronawirusa na świecie, podkreślając tym samym rolę portów, nie doprowadzili Państwo do zablokowania tego kluczowego ogniwa z punktu widzenia zapewnienia ciągłości przepływu towarów w związku z epidemią” – podkreślił ZMPG.

„Panie premierze, chcemy żyć!!!”.

Członkowie sztabu kryzysowego armatorów rybołówstwa rekreacyjnego wezwali w poniedziałek we Władysławowie (Pomorskie) do rozmów nt. ich postulatów ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka oraz premiera Mateusza Morawieckiego. Do miejscowego portu wpłynęło ok. 50 jednostek z Kołobrzegu, Darłowa, Ustki i Łeby. Na niektórych statkach wywieszone były transparenty m.in. „Nagrody rządowe wypłacone, a nasze konta wyczyszczone”, „Chcemy prawa i sprawiedliwości dla rybołówstwa rekreacyjnego”, „Nie damy się dalej okłamywać”, „Panie premierze, chcemy żyć!!!”.

Armatorzy zajmujący się rybołówstwem rekreacyjnym są w ciężkim położeniu po decyzji władz Unii Europejskiej, które wprowadziły od stycznia 2020 r. zakaz połowu dorsza we wschodniej części Bałtyku, także rekreacyjnego. Rygory zostały wprowadzone w związku z fatalnym stanem populacji tego gatunku w wodach Bałtyku.

Przedstawiciele rybołówstwa rekreacyjnego nie otrzymali obiecanej przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej pomocy finansowej. Chodzi o możliwość złomowania jednostek, stworzenia osłony na czas opracowania przepisów przez ministerstwo i rekompensat dla załóg. Ich zdaniem potrzeba na to ok. 150 mln zł.

Gróbarczyk mówił w poniedziałek w RMF FM, że do rybaków rekreacyjnych do końca II kwartału trafi 20 mln zł.

Zaostrzenie protestu

Armatorzy zapowiadają, że jeśli minister gospodarki morskiej nie podejmie z nimi negocjacji, to dojdzie do zaostrzenia protestu. W nieoficjalnych rozmowach protestujący przyznają, że od godzin rannych w środę może dojść do zablokowania strategicznych portów, jak Port Północny, Baza Kontenerowa, wejście do Gdańska i Gdyni, blokowanie promów oraz bazy paliw płynnych LNG w Świnoujściu.

W połowie stycznia br. minister Gróbarczyk podpisał ze sztabem kryzysowym armatorów rybołówstwa rekreacyjnego porozumienie, które – jak informował resort – kończyło protest i zakładało wsparcie branży w związku z unijnym zakazem połowu dorsza na Bałtyku. Zgodnie z porozumieniem do końca marca miały być znane szczegółowe warunki pomocy dla armatorów.

Sztab kryzysowy armatorów skupionych w Stowarzyszeniu Armatorów Jachtów Komercyjno-Sportowych z Kołobrzegu oraz Bałtyckim Stowarzyszeniu Wędkarstwa Morskiego z Darłowa reprezentuje ponad 100 armatorów, którzy zatrudniają po dwóch, trzech pracowników i organizowali wyprawy dla wędkarzy zajmujących się rekreacyjnie rybołówstwem morskim.

W listopadzie ub.r. w ramach protestu 92 morskie jednostki wędkarskie przez dwie godziny blokowały porty na środkowym Pomorzu. Już wtedy armatorzy zapowiadali, że w razie niespełnienia ich postulatów może dojść do zablokowania portów w Gdańsku, Gdyni i Świnoujściu.(PAP)

Komentarze