Czy w Choczewie powstanie nowy port? Jest taki pomysł polityków PiS
Budowa portu bałtyckiego, powiązanego z elektrownią jądrową, która stanie w nadmorskim Choczewie, to nowa propozycja programowa Prawa i Sprawiedliwości. Port ma obsługiwać przede wszystkim transport pojazdów kołowych, ma mieć także znaczenie obronne, m.in. w zakresie przyjmowania sojuszników.
Program budowy „Portu Haller” przedstawili na wtorkowej konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński, wiceszef partii i były szef MON Mariusz Błaszczak oraz pomysłodawca projektu, poseł Kacper Płażyński, szef sejmowej komisji gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.
Rozkład jazdy:
- Jakie główne funkcje ma pełnić planowany „Port Haller” w kontekście budowy elektrowni jądrowej w Choczewie?
- Dlaczego, zdaniem autorów projektu, rozwój portu RORO w nowej lokalizacji jest korzystniejszy niż rozbudowa istniejących portów w Gdańsku i Gdyni?
- Jakie znaczenie dla bezpieczeństwa i obronności państwa miałby „Port Haller” według przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości?
Port w pobliżu elektrowni
Kaczyński wskazał, że chodzi o budowę nowego portu w pobliżu elektrowni atomowej w Choczewie, który będzie jednak powiązany z infrastrukturą w Gdańsku i Gdyni. - To port, który będzie położony w miejscu, które będzie wyjątkowo sprzyjające, bo tam i tak musi powstać port związany z budową elektrowni (...) jednocześnie to miejsce dobrze skomunikowane, gdzie będzie można przeprowadzić tę budowę szybko i łatwo - ocenił.
Według szefa PiS, polskie porty obecnie „nie rozwijają się w takim tempie, w jakim mogłyby się rozwijać, a korzystają na tym porty niemieckie”.
- To byłoby kolejne przedsięwzięcie zmierzające ku temu, by polska gospodarka morska się rozwijała, a to może być naprawdę poważna część naszej gospodarki - podkreślił Kaczyński.
Płażyński podkreślił, że budowa elektrowni atomowej na Pomorzu wiąże się z budową koniecznej dla jej funkcjonowania infrastruktury dostępowej, w tym dużą rozbudową sieci drogowej i kolejowej w regionie. To także - jak mówił - infrastruktura taka, jak urządzenia hydrotechniczne i nabrzeże do transportu elementów do jej budowy.
Polityk wskazał, że chodzi o wydatki sięgające 5 mld zł, które i tak są konieczne dla budowy elektrowni. Powstałą infrastrukturą można będzie - mówił - wykorzystać do budowy portu RORO (ang. roll-on, roll-off), czyli portu dostosowanego przede wszystkim do obsługi promów i statków transportujących pojazdy kołowe, w tym przede wszystkim ciężarówki i naczepy.
Według Płażyńskiego, ze względu na ograniczenia przestrzenne - np. konieczność budowy dużych parkingów - niemożliwa jest adekwatna do potrzeb rozbudowa w tym zakresie istniejących portów w Gdańsku czy Gdyni. Dlatego zasadne jest - ocenił - wykorzystanie pieniędzy wydawanych przy okazji budowy elektrowni jądrowych do budowy nowego portu.
Inwestycja w zdolności przeładunkowe RORO i budowa „Portu Haller” jest zdaniem Płażyńskiego konieczna ze względu na rozwój szlaków handlowych - obsługiwanych w dużej mierze przez TIRy - szlaków handlowych łączących Morze Adriatyckie oraz Morze Czarne z Morzem Bałtyckim. Jak dodał, nowe trasy na przechodzących przez Polskę szlakach mają być gotowe w ciągu najbliższych kilku lat.
Duże pieniądze
- Przed nami jest szansa, której nie możemy przegapić, żeby szybko zarabiać w Polsce duże pieniądze. Za pięć lat będzie tu zupełnie nowy potok ładunków z dwóch nowych szlaków międzynarodowych. Tym zainteresowane są wszystkie państwa, przez które te szlaki będą przebiegać - przekonywał Płażyński.
Mariusz Błaszczak ocenił, że budowa „Portu Haller” miałaby także wartość, jeśli chodzi o bezpieczeństwo i obronność Polski. Jak mówił, chodzi m.in. o fakt, że byłby on bardziej oddalony od rosyjskiego Obwodu Królewieckiego niż porty w Zatoce Gdańskiej. - „Port Haller” stanowiłby również hub, który mógłby być wykorzystany do celów transportu wojska sojuszniczego, czy zaopatrzenia, które uzyskalibyśmy od sojuszników - mówił, podkreślając znaczenie dywersyfikacji kierunków dostaw w razie zagrożenia.
„Port Haller” nazwą nawiązuje do postaci gen. Józefa Hallera, który w 1920 roku dokonał symbolicznych Zaślubin Polski z Morzem w Pucku. Podczas uroczystości 10 lutego 1920 gen. Haller wrzucił do Zatoki Puckiej platynowy pierścień, symbolizujący odzyskanie przez Polskę Pomorza i dostępu do Bałtyku.
Pierwsza polska elektrownia atomowa ma powstać we wsi Lubiatowo i Kopalino w nadmorskiej gminie Choczewo, między Łebą na zachodzie a Jastrzębią Górą na wschodzie. Ma mieć trzy bloki w technologii AP1000 Westinghouse o łącznej mocy 3750 MW. Wykonawcą będzie konsorcjum Westinghouse-Bechtel. Wylanie tzw. pierwszego betonu jądrowego planowane jest na 2028 r., a rozpoczęcie komercyjnej pracy pierwszego bloku ma nastąpić w 2036 r. (PAP)
















Komentarze