Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Zaboklicki: Jadę do Intercity, żeby się czegoś dowiedzieć

inforail
19.12.2013 11:44
0 Komentarzy

Oferty w przetargu na dostawę 20 ezt-ów dla PKP Intercity przewoźnik otworzył z końcem października br. A rozstrzygnięcia jak nie było tak nie ma. Dlaczego trwa to tak długo? Odpowiedzi na to pytanie szukają już chyba wszyscy zainteresowani, w tym także jeden z oferentów –bydgoska PESA. Jej Prezes Tomasz Zaboklicki zapowiada, że osobiście będzie jej poszukiwał i to u źródła. „Nie rozumiemy dlaczego tak się dzieje. Przypomnę, że w poprzednim przetargu wygrał Stadler i to z pojazdem de facto regionalnym. (Flirt- przyp. red.) My proponowaliśmy Darta i jakimś dziwnym trafem zostaliśmy z przetargu wyrzuceni. Z punktu widzenia gospodarki polskiej jest to głupota”- mówi Zaboklicki. Jakie są zatem perspektywy na to, żeby PESA wygrała w kolejnym przetargu? Szef PESY jest przekonany, że propozycja jest bardzo dobra, ale na obwieszczenie sukcesu trzeba poczekać do ogłoszenia wyników. „Złożyliśmy na pewno ofertę niepodważalną i martwi nas trochę brak rozstrzygnięcia”- tłumaczy szef bydgoskiego producenta. Kiedy zatem możemy spodziewać się rozstrzygnięcia? „Sądzimy, że jeszcze w tym roku. W czwartek jadę do Intercity, żeby dowiedzieć się, dlaczego to tak długo musi trwać. Myślę, że wygramy, bo haka na nas już nie można znaleźć, a niestety poprzednim razem mieliśmy takie odczucie. Skutkowało to tym, że polski producent nie dostał zamówienia.”Dlaczego? Zdaniem prezesa PESY PKP Intercity są „trochę oderwane od rzeczywistości”. „To co robią jest sprzeczne z polityką rządu, który chce wspierać i promować polską gospodarkę”- mówi Zaboklicki. „Kupowanie pojazdów zagranicznych nie `pcha` Polski do przodu. Takie produkty jak samolot, helikopter czy pociąg mogą być świetną odskocznią dla całej polskiej gospodarki. Myślę tu nie tylko o producentach, ale także o podwykonawcach, laboratoriach czy nauce. Od tego zaczyna się też eksport”- dodaje szef PESY.

PESA DartTomasz Zaboklicki, szef PESY
Co na to druga strona? Jak się dowiadujemy niestety rozstrzygnięcia w tym roku prawdopodobnie nie będzie. „Przetarg rozstrzygniemy pewnie już w przyszłym roku. Nic nie wiem, żeby postępowanie zakończyło się wcześniej”- mówi nam Beata Czemerajda z PKP Intercity. Pytamy także dlaczego tyle to wszystko trwa? „Przetarg jest w toku. O długości postępowania decydują wymagania formalno-prawne, wysyłamy dokumenty na zewnątrz, to jest standard. To duży przetarg, na rozstrzygnięcia każdego z poprzednich też musieliśmy czekać”–dodaje przedstawicielka przewoźnika. A zatem zarówno my, jak i zainteresowane strony muszą czekać na rozstrzygnięcie. I raczej nie poznamy go do Trzech Króli, gwiazdkowego prezentu zatem nie będzie. Przypomnijmy,że oprócz PESY w przetargu startuje także konsorcjum Newagu i Stadlera.

Komentarze