Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Zaboklicki: Do wymiany ezt-y i lokomotywy

inforail
28.08.2014 09:21
0 Komentarzy
„Rozwój poszczególnych segmentów rynku kolejowego jest uzależniony od kraju”–mówi nam Tomasz Zabokilicki, Prezes bydgoskiej PESY. „Jeżeli chodzi o Polskę będą to na pewno elektryczne zespoły trakcyjne. Mamy tu bardzo wysłużony tabor, który wymaga wymiany”- dodaje. Trudno nie zgodzić się z szefem bydgoskiego producenta. Bo o ile Urzędy Marszałkowskie i spółki samorządowe kupują od czasu do czasu nowe składy, czy to elektryczne czy spalinowe, to w przypadku największego polskiego przewoźnika czyli Przewozów Regionalnych stanowi to spory problem. Najgorsze jest to, że światełka w tunelu nie widać i o ile przewoźnik ten nadal będzie funkcjonował na polskich liniach to pasażerowie będą skazania na poczciwe, acz zwykle wysłużone i dość wiekowe jednostki EN57. Sytuację ratują gdzieniegdzie samorządy, które odkupują od Przewozów Regionalnych przywołane składy, modernizują je i ponownie przekazują przewoźnikowi wybranemu zazwyczaj w przetargu, a więc nie komu innemu, jak Przewozom Regionalnym. Trochę błędne koło. Niewiele lepiej wygląda sytuacja PKP SKM. Spółka ratuje się modernizacjami taboru, które przeprowadza PESA.
Polski tabor potrzebuje wymiany
O wiele lepiej wygląda natomiast ta kwestia w spółkach samorządowych. WKD za dwa lata będzie eksploatowała same nowoczesne pociągi, a proces wymiany taboru obejmie 100% składów. Czy pod skrzydłami Grupy PKP taka wymiana mogłaby mieć miejsce? Szczerze wątpimy. „Stawiamy na kolej. Chcemy rozwijać obie nasze spółki, stopniowo wymieniamy tabor, który jest coraz nowocześniejszy”–mówi nam Adam Struzik, marszałek województwa Mazowieckiego. „Kiedy przejmowaliśmy Koleje Mazowieckie w ich taborze były same stare i zazwyczaj zdezelowane pociągi. Dziś jeździmy nowymi bądź zmodernizowanymi jednostkami. Proces wymiany taboru trwa”–dodaje. I tu znowu trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że pod skrzydłami Grupy PKP czy jako Mazowiecki Oddział Przewozów Regionalnych podmiot ten nigdy nie mógłby sobie pozwolić na tak daleko idące inwestycje taborowe. Trudno się zatem dziwić, że kolejne województwa idąc za przykładem Mazowsza stawiają na własne spółki kolejowe. Powołanie do życia Kolei Śląskich, mimo trudnych początków, wyszło finalnie pasażerom na dobre. Poprawił się przede wszystkim standard podróży. Mimo, że przewoźnik posiłkuje się jeszcze pociągami Przewozów Regionalnych to i tak większą część taboru stanowią pociągi nowe bądź zmodernizowane. Znaczna poprawa jakości i niższe ceny biletów widoczne są w województwie kujawsko-pomorskim. Arriva wprowadziła tu nowe standardy. Czyste i punktualne pociągi, profesjonalna obsługa –to standard. Szkoda tylko, że czasami jeszcze infrastruktura nie nadąża za przewoźnikiem. I dalej. Koleje Wielkopolskie i Koleje Dolnośląskie. Obaj przewoźnicy proponują swoim pasażerom podróż nowymi i komfortowymi składami. W grudniu tego roku wystartuje kolejny przewoźnik –Koleje Małopolskie, który zacznie wozić pasażerów Acatusami i nowoczesnymi składami spalinowymi, przejętymi od Przewozów Regionalnych, ale będących własnością województwa. Problem wymiany taboru dostrzega szef PESY, który już jakiś czas temu w rozmowie z InfoRail stwierdził, że to właśnie Urzędy Marszałkowskie będą siłą napędową zamówień na rynku ezt-ów.
„W Polsce trzeba będzie wymieniać także lokomotywy”–mówi Tomasz Zaboklicki. Tu sytuacja wydaje się jeszcze bardziej skomplikowana niż w przypadku ezt-ów. Samorządy w większości przypadków, poza Kolejami Mazowieckimi, nie są zainteresowani zakupem takich pojazdów. Z prostego powodu – nie są im one potrzebne. To zmartwienie przede wszystkim PKP CARGO i PKP Intercity. Obaj przewoźnicy prowadzą jakieś inwestycje w tym zakresie, kupują po kilka, kilkanaście sztuk lokomotyw. To wszystko mało. Jak słusznie zauważył jakiś czas temu Janusz Kućmin, szef Bombardiera w Polsce, te stare elektrowozy kiedyś staną i nie będą w stanie dalej jeździć. Wówczas przewoźnicy, także prywatni, nie będą mieli wyjścia i będą zmuszeni zakupić nowe lokomotywy. Zdaniem Janusza Kućmina w Polsce do wymiany jest nawet kilkaset elektrowozów. Bombardier może być żywotnie zainteresowany tym segmentem rynku kolejowego, ponieważ dostarcza do Polski większość nowo kupowanych lokomotyw. „Kolej będzie zmuszona do inwestowania w tabor”–mówi Tomasz Zaboklicki. Nic dodać, nic ująć…

Komentarze