Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Koleje Śląskie walczą z graffiti. To coraz większy problem

inforail
14.02.2026 18:30
0 Komentarzy

Skala wandalizmu na kolei regionalnej na Śląsku rośnie w alarmującym tempie. Coraz częściej ofiarą grafficiarzy padają pociągi Kolei Śląskich – w tym także najnowsze składy.

Dane z ostatnich lat pokazują wyraźnie, że problem narasta, generując coraz wyższe koszty i powodując realne utrudnienia dla pasażerów.

Rozkład jazdy:

  1. Jak zmieniała się liczba aktów wandalizmu z użyciem graffiti na pociągach Kolei Śląskich w ostatnich latach?
  2. Jakie konsekwencje dla pasażerów powodują przypadki malowania graffiti na składach kolejowych?
  3. Dlaczego nawet nowoczesne pociągi, takie jak Impulsy 2, nie są w stanie całkowicie uchronić się przed dewastacją?

Coraz więcej zniszczeń, coraz wyższe koszty

Statystyki mówią same za siebie. W całym 2024 roku Koleje Śląskie odnotowały 27 przypadków naniesienia graffiti na pociągi, a koszty usuwania zniszczeń przekroczyły 160 tys. zł. Rok później sytuacja wyraźnie się pogorszyła – w 2025 roku liczba aktów wandalizmu wzrosła do 65, a wydatki na czyszczenie składów sięgnęły niemal 410 tys. zł. Oznacza to ponad dwukrotny wzrost liczby zdarzeń i niemal trzykrotnie wyższe koszty w skali roku.

Niepokojący jest również początek 2026 roku. Tylko w styczniu grafficiarze zaatakowali aż 15 razy, a regionalny przewoźnik musiał przeznaczyć prawie 49 tys. zł na usunięcie efektów ich działalności. Już w jednym miesiącu liczba zniszczonych składów sięgnęła połowy tych, które zdewastowano w całym 2024 roku.

Grafficiarze działają w dzień i w nocy

Choć większość aktów wandalizmu ma miejsce pod osłoną nocy, sprawcy coraz częściej wykorzystują także techniczne postoje pociągów w ciągu dnia. Ataki zdarzają się na chronionych terenach, gdzie stoją składy czasowo wyłączone z ruchu, ale również w trakcie oczekiwania pociągów na dalszą jazdę. Do takich sytuacji dochodziło m.in. w Katowicach, Krakowie, Żywcu, Orzeszu oraz Łaziskach Górnych.

Grafficiarze zazwyczaj działają w grupach liczących od trzech do pięciu osób, choć zdarzają się także większe, nawet około dwudziestoosobowe grupy.

– Pomimo monitoringu, drużyny konduktorskie bywają wobec takich sytuacji bezradne, bo dewastacja trwa kilka chwil – podkreśla Bartłomiej Wnuk, rzecznik prasowy Kolei Śląskich.

Opóźnienia i frustracja pasażerów

Każdy przypadek zniszczenia taboru jest zgłaszany odpowiednim służbom. Zawiadomienia składane są po stwierdzeniu aktu wandalizmu i zebraniu niezbędnych informacji umożliwiających wszczęcie postępowania. Procedury te, choć konieczne, często przekładają się na opóźnienia w ruchu pociągów.

– W przypadku malowania graffiti podczas postoju pociągu, wzywamy policję, czekamy na jej przyjazd i składamy zeznania, co bardzo często powoduje opóźnienia – wyjaśnia Bartłomiej Wnuk. W efekcie konsekwencje „zabawy” grafficiarzy odczuwają nie tylko przewoźnik i jego budżet, ale przede wszystkim pasażerowie.

Nawet nowe Impulsy 2 nie są bezpieczne

Wśród zdewastowanych pojazdów znalazły się także najnowsze składy Impuls 2. Choć każdy pociąg – niezależnie od wieku – wyposażony jest w fabryczną powłokę „antygraffiti”, która ułatwia czyszczenie i chroni lakier, nie eliminuje to problemu całkowicie. W razie potrzeby powłoka jest odnawiana podczas przeglądów okresowych, co jednak oznacza kolejne koszty i wyłączenia pojazdów z eksploatacji.

Rosnąca liczba aktów wandalizmu pokazuje, że graffiti na kolei przestaje być incydentalnym zjawiskiem, a staje się poważnym problemem systemowym. To problem, który uderza nie tylko w estetykę i finanse przewoźnika, ale także w punktualność i komfort podróży tysięcy pasażerów korzystających codziennie z pociągów Kolei Śląskich.

Komentarze