Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

PKM wraca do zatrzymania kierowców autobusów w Tychach i wskazuje firmę JMS Service

infobus
08.03.2026 19:03
0 Komentarzy

Sprawa zatrzymania siedmiu cudzoziemców pracujących jako kierowcy autobusów w Tychach wywołała medialne zamieszanie.

Według informacji PKM Tychy i Straży Granicznej przewoźnik mógł zostać wprowadzony w błąd przez zewnętrzną agencję zatrudnienia. Po interwencji służb spółka PKM Tychy opublikowała uzupełniające oświadczenie dotyczące zatrzymanych kierowców obsługujących komunikację miejską. Według przewoźnika wszyscy kontrolowani kierowcy posiadali ważne polskie prawa jazdy oraz wymagane uprawnienia do przewozu osób. Sprawa dotyczy jednak przede wszystkim legalności zatrudnienia cudzoziemców i dokumentów związanych z ich pobytem oraz pracą w Polsce. O tym zamówieniu pisaliśmy już wcześniej w TransInfo.pl.

Rozkład jazdy:

  1. Dlaczego Straż Graniczna zatrzymała kierowców autobusów w Tychach?
  2. Czy kierowcy posiadali ważne polskie prawa jazdy i uprawnienia do przewozu pasażerów?
  3. Jaką rolę w całej sprawie odegrała firma JMS Service?

Kontrola Straży Granicznej i reakcja PKM

Do zdarzenia doszło 4 marca, kiedy funkcjonariusze Straży Granicznej przeprowadzili działania związane z legalnością pobytu i pracy cudzoziemców na terenie Polski. W wyniku kontroli zatrzymano siedem osób pracujących jako kierowcy autobusów w systemie komunikacji miejskiej w Tychach.

Według informacji przekazanych przez PKM Tychy, działania służb były prowadzone we współpracy ze spółką miejską.

„Przekazanie informacji o zatrzymaniu nastąpiło w związku z czynnościami służb dotyczącymi legalności pobytu i pracy na terenie Polski. Akcja została zaplanowana i przeprowadzona we współpracy z PKM Tychy” – podkreślono w oświadczeniu spółki.

Po przeprowadzeniu własnych czynności sprawdzających przewoźnik poinformował, że wszyscy kontrolowani kierowcy posiadali polskie prawa jazdy wydane przez wydziały komunikacji oraz ważne uprawnienia do przewozu osób.

Dokumenty te były aktywne w systemie CEPiK, a kierowcy mieli również wpisany kod 95, potwierdzający kwalifikację zawodową wymaganą do prowadzenia autobusów w transporcie publicznym.

Spółka zaznaczyła także, że bezpieczeństwo pasażerów korzystających z komunikacji miejskiej nie było zagrożone.

Kierowcy nie byli pracownikami PKM

Jak wyjaśnia przewoźnik, zatrzymane osoby nie były bezpośrednio zatrudnione przez PKM Tychy. Kierowcy pracowali dla zewnętrznego podmiotu – JMS Service Sp. z o.o., który realizował usługi przewozowe na rzecz miejskiego operatora.

Firma ta została wyłoniona w drodze przetargu publicznego i odpowiadała za zatrudnienie kierowców oraz weryfikację ich dokumentów.

„Odpowiedzialność za zatrudnianie pracowników oraz weryfikację ich uprawnień i dokumentów spoczywa na wykonawcy usługi” – zaznaczyła spółka PKM Tychy.

Jednocześnie przewoźnik poinformował, że pozostaje w stałym kontakcie z właściwymi służbami i współpracuje przy wyjaśnianiu wszystkich okoliczności sprawy. Równolegle prowadzona jest szczegółowa weryfikacja dokumentacji związanej z realizacją usług transportowych.

W przypadku potwierdzenia nieprawidłowości po stronie JMS Service Sp. z o.o., spółka zapowiada podjęcie działań prawnych wynikających z zapisów zawartej umowy.

Podwójna dokumentacja kierowców

Z informacji przekazanych przez Straż Graniczną wynika, że zamieszanie wokół sprawy wynikało z różnic w interpretacji dokumentów znalezionych przy zatrzymanych osobach.

W trakcie czynności funkcjonariusze ujawnili przy kierowcach zagraniczne prawa jazdy – pięć indyjskich, jedno lankijskie oraz jedno polskie. Dokumenty nie zostały jednak wykorzystane podczas prowadzenia autobusów czy kontroli drogowej.

  • „Straż Graniczna nigdy nie twierdziła, iż kierowcy posłużyli się fałszywymi dokumentami podczas jazdy czy kontroli drogowej” – wyjaśnił por. SG Szymon Mościcki, rzecznik Śląskiego Oddziału Straży Granicznej.

Służby nie wykluczają, że zatrzymani kierowcy mogli posiadać legalnie wydane polskie prawa jazdy. Jednocześnie podkreślono, że samo posiadanie sfałszowanych dokumentów może stanowić przestępstwo.

Kluczowym problemem w tej sprawie może być jednak kwestia legalności zatrudnienia cudzoziemców. Z ustaleń wynika, że mogli oni posiadać pozwolenia na pobyt i pracę w Polsce, lecz niekoniecznie w charakterze kierowców autobusów.

Oznacza to tzw. pracę niezgodną z deklarowanym celem pobytu, co automatycznie czyni zatrudnienie nielegalnym.

Sprawa pozostaje rozwojowa, a funkcjonariusze sprawdzają również, czy polskie prawa jazdy nie zostały wydane na podstawie zagranicznych dokumentów uznanych przez służby za sfałszowane.

Do sprawy odniósł się również prezydent Tychów Maciej Gramatyka, który zapewnił, że magistrat monitoruje sytuację

„Jestem na bieżąco informowany o przebiegu sprawy. Jeżeli w toku prowadzonych czynności potwierdzone zostaną jakiekolwiek nieprawidłowości, zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje” – powiedział prezydent.

Komentarze