Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Z dzieckiem do szkoły na rowerze

infobike
17.01.2012 19:20
0 Komentarzy

Z dzieckiem do szkoły na rowerze

Michał dojeżdża do pracy rowerem. Ale po drodze odwozi swoją córkę do szkoły. Robi to nawet w zimie. Dlaczego? –dowiemy się ze strony Rowerowej Łodzi

michalstankiewicz

Michał jest częstym uczestnikiem comiesięcznej Masy Krytycznej. Ale jeszcze częściej można go spotkać jadącego rowerem wraz ze swoją córką, którą wozi w specjalnym foteliku. Tak samo robił, kiedy córka uczęszczała jeszcze do żłobka, a później do przedszkola. Jednak fotelik jest już za mały, więc mała Eryka nauczyła się samodzielnie jeździć rowerem, aby w ten sposób dojeżdżać wraz z tatą do szkoły. Jeżdżą także w zimie.

Od jak dawna jeździsz rowerem? 
Michał Stankiewicz: Prawie 10 lat temu natrafiłem w Polityce na artykuł o Krakusach, którzy jeżdżą starymi rowerami. Zacząłem szukać po internecie –wtedy jeszcze w kawiarenkach –stron i zdjęć starych rowerów. Bardzo mi się to spodobało. Ja w ogóle jestem miłośnikiem oldschoolowych rzeczy, więc zamarzyło mi się mieć taki rower. Na wsi, za szopą znalazłem stertę rowerowego złomu, błotniki, widelce, kierownice, koła, no i między innymi ramy;w większości połamane bądź niekompletne. Ale jedna była cała. Dobrałem do tego najlepiej zachowaną kierownicę, dwa błotniki i przywiozłem to żelastwo PKS-em do Łodzi. Wyczyściłem ramę, pomalowałem, dokupiłem brakujące części. Wyszła z tego całkiem zgrabna koza. Od tej pory jeżdżę po mieście. Cały czas na tym moim „składaku”, zupełnie udany egzemplarz.

Czemu wybrałeś rower? 
Rower bardzo współgra z kolorytem miasta. Rowerem wjedziesz tam, gdzie samochodem nie można albo nie da się. Zresztą jazda rowerem jest o wiele ciekawsza, zwracasz uwagę na całą masę szczegółów. Coś ciekawego po drodze, można przystanąć na moment, obejrzeć;samochodem już byłby problem, żeby wykręcić, a jeszcze zakaz parkowania, albo nie ma gdzie postawić…No i sam komfort podjechania pod same drzwi. Mam porównanie, bo w końcu sam też jestem kierowcą. Fajnie, że autem można pojechać gdzieś za miasto, w dalszą podróż, albo po ciężkie zakupy do marketu.

Do przyczepy kempingowej też potrzebuję samochodu. Ale w mieście dla mnie wybór jest prosty. W pracy niektórzy są zdziwieni, jak po jakimś czasie dowiadują się, że mam auto. Ja z kolei jestem zdziwiony, jak słucham o ich problemach z zaparkowaniem, z mandatami, jak zastawili komuś miejsce i mieszkańcy odgrażali się, że im lusterka pourywają, jak zimą dzień w dzień tracą po pół godziny na odśnieżenie i odskrobanie szyb, jak po kilkaset złotych miesięcznie idzie na paliwo. Wierzyć mi się nie chce, że ktoś świadomie każdego dnia naraża się na takie uciążliwości. No ale co zrobić. Narzekają i robią tak dalej. A przecież nie każdy dojeżdża aż z drugiego końca miasta.

Czy inni w rodzinie podzielają twój sposób poruszania się? 
Żona i córka na pewno. Pozostali, jeśli już to rower traktują bardziej rekreacyjnie.

Masz prawo jazdy? 
Tak. Zawsze powtarzam, że jestem pieszym, kierowcą i rowerzystą. W warunkach miejskich z naciskiem na to ostatnie.

Czemu córkę wozisz rowerem do szkoły? 
Na piechotę jest spory kawałek, dzieciak jest rano zaspany, nie zawsze chce iść, samochodem ten dystans to też nie jest żadna oszczędność czasu. Po drodze jest zakorkowane skrzyżowanie w godzinach szczytu. Zimą, wiadomo, skrobania więcej, jak jechania. Często jadę już dalej prosto do pracy. Dobrze się składa, bo droga do szkoły jest w miarę przyzwoita, jeśli chodzi o drogi rowerowe, teraz są jeszcze te podpórki na skrzyżowaniach, później spokojnymi, osiedlowymi uliczkami. Martwi mnie tylko to, że córka już pomału wyrasta z fotelika, trzeba będzie prędzej czy później pomyśleć, gdzie w szkole będzie można bezpiecznie zostawiać jej rowerek.

Daleko masz do szkoły i do pracy?
Do szkoły niecałe 1,5 km. Jak jadę prosto do pracy, to ok. 5 –6 km.

Czy córce się to podoba, że jeździ w ten sposób? 
Jej to się bardzo podoba, wręcz nie chce słyszeć, że nie jedziemy rowerem.

Czy w jej szkole ktoś jeszcze jest dowożony rowerem? 
Nie zauważyłem. Może mają za blisko, bo raczej wszyscy koło szkoły mieszkają.

Czy to odpowiedzialne, aby narażać dziecko na zmienne warunki atmosferyczne? 
Mam wrażenie, że nie jest jakoś bardziej narażona, niż jej rówieśnicy z klasy, którzy docierają do szkoły inaczej. Zresztą, jeździmy już tak kilka lat, może się uodporniła. Nie narażałbym jej świadomie, gdybym widział, że to jakoś niekorzystnie na nią wpływa. Mówiąc zmienne warunki pogodowe mamy na myśli przeważnie deszcz. Tej jesieni było go tyle, że aż rzeki na południu powysychały. To jest trochę wyolbrzymienie problemu. Zresztą, jakiego problemu. Idąc ulicą, też można zmoknąć. Ja akurat osobiście lubię deszcz, nie przeszkadza mi zupełnie. A co ze zmiennymi warunkami pogodowymi w postaci upału 35 stopni w słońcu? Jadąc samochodem można ugotować dzieciaka. Karoseria aż parzy. Otworzysz szeroko okno, to znowu zawieje. A jadąc spokojnie rowerem jest delikatny przewiew, tylko o jakimś kapeluszu od słońca trzeba pamiętać.

Czy córka przez to częściej nie choruje?
Odpukać, odnoszę wrażenie, że ma niezłą odporność. W porównaniu z koleżankami i kolegami z klasy właściwie nie opuszcza lekcji. W przedszkolu było podobnie.


{hb}


Źródło: http://rowerowalodz.pl/aktualnosci/550-z-dzieckiem-do-szkoly-na-rowerze

Komentarze