Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

O tym jak Holandia stała się rowerowym rajem

infobike
25.10.2011 16:29
0 Komentarzy

O tym jak Holandia stała się rowerowym rajem

Różnica między podejściem do transportu w Polsce i w Holandii jest ogromna. W Holandii stawia się przede wszystkim na ruch rowerowy, pieszy i komunikację publiczną. Centra miast są tam wolne od samochodów, piesi i rowerzyści są bezpieczni. Miasta są dostosowane do tego, by dobrze się w nich żyło. W Polsce nadal panuje kult samochodu, na drogach ginie ponad pięć tysięcy ludzi rocznie, miasta są zakorkowane, głośne i niebezpieczne. Holandia też miała takie problemy. Jak sobie z nimi poradziła?

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XuBdf9jYj7o

Film, który możecie Państwo tu obejrzeć, opowiada o tym jak zmieniło się w Holandii podejście do transportu.

Obecnie Holandia jest najbezpieczniejszym dla rowerzystów państwem na świecie, a to wszystko dzięki doskonałej infrastrukturze rowerowej. Niektórzy Holendrzy myślą, że taka infrastruktura istniała tam zawsze. Tak oczywiście nie było.

Faktem jest, że drogi rowerowe istniały tam już przed II wojną światową, ale były zupełnie inne od tych, które znamy teraz. Po II wojnie światowej Holandia stała się krajem bardzo bogatym co pozwoliło jej mieszkańcom kupować wiele drogich produktów. Na ulicach zaroiło się od samochodów choć ulice nie były do tego przygotowane. By zrobić więcej miejsca dla samochodów zaczęto wyburzać budynki. Zlikwidowano również część infrastruktury rowerowej.

Centra holenderskich miast zamieniły się w parkingi dla samochodów. Prowadzenie takiej polityki transportowej pociągnęło za sobą bardzo duże koszty. W 1971 roku na holenderskich drogach zginęło około 3300 osób w tym 400 dzieci w wieku poniżej 14 roku życia.

1

Tak wysoka liczba wypadków spowodowała, że Holendrzy postanowili wyjść na ulice i protestować przeciw niekontrolowanemu rozwojowi infrastruktury samochodowej. Hasło „Stop mordowaniu dzieci”na transparentach było mocne i bezkompromisowe. Holendrzy uznali, że nie można dłużej tolerować takiego stanu rzeczy.

Głos protestujących został usłyszany, a po kryzysie paliwowym z 1973 roku premier Holandii, w wystąpieniu telewizyjnym, powiedział, że ten kryzys zmieni życie obywateli, ale ta zmiana zajdzie bez zmniejszania poziomu życia.

Holendrzy poważnie podeszli do problemów własnego kraju. Na ulice zaczęło wyjeżdżać mniej samochodów. Dzięki temu stopniowo zaczął się podnosić komfort życia w miastach. Protesty jednak nie ustawały. Masowe użytkowanie samochodów nadal zabijało ludzi, miasta i środowisko. Dopiero używanie rowerów na dużą skalę oraz protesty ludzi zaczęły zmieniać myślenie na temat polityki transportowej.

2

Zaczęto wprowadzać nowe standardy budowania dróg rowerowych i samochodowych. Odzyskiwano miasta dla ludzi wyrzucając z nich samochody. Dzięki takim działaniom ruch rowerowy w miastach stopniowo się zwiększał od 30 do 60%, a w Tilburgu wzrósł aż o 70%.

Na powyższym przykładzie doskonale widać, że problemy, które mają dziś właściwie wszystkie polskie miasta, mieli również Holendrzy w latach 70’XX wieku. Powstaje pytanie, czy nadal pozostaniemy ślepi na ogromne problemy polskiego życia, zaczniemy uczyć się na własnych błędach, czy może zaczniemy uczyć się na przykładzie innych?

Na koniec trochę liczb. W 1971 roku w wypadkach samochodowych w Holandii zginęło ponad 400 dzieci. W 2010 roku 14.

Komentarze