CBOS: 80% badanych najczęściej wybiera auto. To alarm dla transportu publicznego!
Najnowsze badanie CBOS pokazuje bardzo wyraźną dominację samochodu w codziennych podróżach Polaków. 80 proc. respondentów deklaruje, że najczęściej przemieszcza się autem.
Na na wsi odsetek ten rośnie do 86 proc. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak poważny cios w transport publiczny, zwłaszcza w kontekście polityk klimatycznych i wielomiliardowych inwestycji w autobusy, kolej czy komunikację miejską. To także frustrujące dane dla naszej branży – mimo naszej codziennej pracy nic się nie zmienia w preferencjach Polaków. I to jest smutne. Natomiast dokładniejsza analiza danych CBOS prowadzi do bardziej złożonych wniosków.
Rozkład jazdy:
- Jaki odsetek badanych CBOS deklaruje, że najczęściej podróżuje samochodem?
- W których dwóch grupach wiekowych najczęściej korzysta się z transportu zbiorowego?
- O ile spadło korzystanie z komunikacji autobusowej między 2007 a 2025 rokiem?
Samochód wygrywa, ale nie wszędzie tak samo
Z badania wynika, że z transportu zbiorowego korzysta 40 proc. respondentów, a najczęściej robią to osoby najmłodsze (18–24 lata) oraz najstarsze (powyżej 65. roku życia). To właśnie te grupy, jak podkreśla CBOS, są najbardziej narażone na wykluczenie transportowe w przypadku likwidacji połączeń autobusowych czy kolejowych.
Jednocześnie widoczny jest bardzo silny podział terytorialny. 75 proc. mieszkańców największych miast uznaje dostęp do transportu publicznego za wystarczający, natomiast na wsi tylko 29 proc. badanych podziela taką opinię. To pokazuje, że problemem nie jest sam brak popytu na transport publiczny, lecz nierówność w jego dostępności.
Jak wskazano w badaniu:
„Brak dostępu do transportu publicznego realnie odcina osoby niezmotoryzowane od podstawowych usług – 50 proc. wykluczonych stwierdziło, że nie może dotrzeć do lekarza, a 48 proc. na zakupy”.
Z perspektywy transportu publicznego to nie tyle cios, co alarm dotyczący obszarów poza dużymi aglomeracjami.
Trend długoterminowy: odchodzenie od autobusu
Szczególnie niepokojące są dane porównawcze z 2007 roku. Odsetek osób dojeżdżających do pracy lub szkoły samochodem, motocyklem lub skuterem wzrósł z 43 proc. do 68 proc. W tym samym czasie:
- korzystanie z komunikacji autobusowej spadło z 32 proc. do 18 proc.,
- udział podróży pieszych zmniejszył się z 32 proc. do 14 proc.
To wyraźny sygnał, że transport publiczny – zwłaszcza autobusowy – tracił na znaczeniu w ostatnich kilkunastu latach. Nie oznacza to jednak, że jest to efekt wyłącznie złej oferty. Wzrost motoryzacji, suburbanizacja i rozlewanie się miast sprawiły, że samochód stał się często jedyną realną alternatywą, szczególnie poza metropoliami.
CBOS zwraca też uwagę na pogorszenie ocen dostępności transportu publicznego. W porównaniu z 2007 rokiem:
- odsetek osób, które deklarują, że łatwo mogą dojechać tam, gdzie chcą, spadł z 54 proc. do 51 proc.,
- wzrosła liczba osób wskazujących poważne trudności – z 14 proc. do 19 proc.,
- zwiększył się też odsetek respondentów twierdzących, że transportu publicznego w ogóle nie ma – z 2 proc. do 5 proc.
To szczególnie istotne w kontekście polityki państwa i samorządów, które z jednej strony inwestują w nowoczesne autobusy, pociągi i tramwaje, a z drugiej nie zawsze są w stanie utrzymać podstawową siatkę połączeń w mniejszych miejscowościach.
Ciekawym wątkiem jest fakt, że mimo rosnącej dominacji samochodu mediana czasu dojazdu do pracy lub szkoły nie zmieniła się od 2007 roku i nadal wynosi 20 minut. Jednocześnie mediana odległości wzrosła z 6 km do 10 km.
Oznacza to, że Polacy jeżdżą dalej, ale szybciej – co w praktyce premiuje transport indywidualny. Dla transportu publicznego to ogromne wyzwanie konkurencyjne, zwłaszcza tam, gdzie nie ma kolei lub busów kursujących z odpowiednią częstotliwością.
Cios czy ostrzeżenie?
CBOS podsumował badanie następująco:
„Wyniki naszego badania wskazują na silną dominację transportu indywidualnego nad transportem zbiorowym – większość badanych przemieszcza się samochodami. Transport zbiorowy pełni kluczową rolę głównie w przypadku najmłodszych i najstarszych respondentów.”
Trudno uznać te dane za ostateczny „cios” w transport publiczny w Polsce. Bardziej przypominają one ostrzeżenie, że bez konsekwentnej polityki państwa i stabilnego finansowania autobusów regionalnych, kolei lokalnej i komunikacji miejskiej, rola transportu zbiorowego będzie się dalej kurczyć – zwłaszcza poza dużymi miastami.
Badanie CBOS, zrealizowane w dniach 6–17 listopada 2025 roku na próbie 992 osób (CAPI 60,1 proc., CATI 23 proc., CAWI 16,9 proc.), jasno pokazuje jedno: transport publiczny nadal jest potrzebny, ale coraz częściej tylko tam, gdzie jest realnie dostępny i konkurencyjny wobec samochodu. Jeśli tego zabraknie, dominacja transportu indywidualnego stanie się faktem trudnym do odwrócenia.



Komentarze